Słowa piosenki Jerzego Kryszaka wybrzmiały w poniedziałkowy wieczór przed płockimi sądami na pl. Narutowicza. Ponad 70 osób zebrało się tam, żeby "pokazać Europie, że nam zależy" na niezależnych od polityków sądach. Takie zgromadzenia odbyły się w 100 polskich miejscowościach.
Zwykły człowiek mógłby tak ją napisać, ale od policji wymaga się profesjonalizmu - oświadczyła sędzia, odrzucając apelację komendy od wyroku w sprawie płocczan, którzy w grudniu 2016 r. na budynku z siedzibą PiS przykleili kartki z hasłami "Łapy precz od wolności i demokracji", "Precz z komuną".
Kiedy w całej Polsce, a więc i w Płocku trwały wielodniowe protesty w obronie sądów, których niezależność była niszczona przez rządzących, na placu Narutowicza gromadziło się coraz więcej ludzi. Po dwóch wetach prezydenta Andrzeja Dudy fala oporu opadła. Ale płocczanie deklarowali, że nadal chcą się spotykać i tworzyć obywatelską wspólnotę.
Początkowo prawie nikt nie wiedział, kto stoi za manifestacjami w obronie wolnych sądów. W końcu pojawiła się tabliczka z napisem "Wolne Miasto Płock". Ludzie podchodzili i pytali: kim jesteście?
W poniedziałek płocczanie po raz kolejny spotkali się w obronie praworządności. Rozwinęli kilkudziesięciometrową biało-czerwoną flagę i dziękowali sobie wzajemnie za obywatelską postawę. - Zwyciężyła siła argumentu, a nie argumenty siły - mówili. Ale mimo pewnego sukcesu, apelowali do siebie wzajemnie o czujność.
- Ja jestem tylko dzieckiem, nie powinno mnie tam być - mówi 14-letnia Oliwia, która stała się całkiem niechcący twarzą płockich protestów przeciwko rujnowaniu demokracji. Marcin Baczewski stanął samotnie przed sądem w Sierpcu, żeby dodać odwagi mieszkańcom swojego miasta. W niedzielę ramię w ramię z nim hasła skandowało już 100 osób.
- Mam nadzieję, że ten ruch społeczny przetrwa i nie pozwoli zepchnąć Polski z tej fantastycznej drogi, na którą weszła na początku lat 90. - mówił radny SLD Wojciech Hetkowski.
Oliwka jest stałą uczestniczką protestów, raz już zabrała głos i mówiła, że tak jak jej rodzice przed 1989 walczyli o wolną Polskę, tak ona teraz nie pozwoli, by jej tę wolność odebrano. W niedzielny wieczór znów zabrała głos, żeby dać odpór hejterom, którzy zarzucają jej, że nie mówi od siebie, że ktoś jej te słowa dyktuje. - Wtedy to były moje słowa, ale w takim razie dziś posłużę się cudzymi - oświadczyła dziewczyna i łamiącym się głosem wyrecytowała "Hymn do miłości Ojczyzny" Ignacego Krasickiego. "O-liw-ka, Ol-li-wka!" - skandował tłum w podziękowaniu
W sobotę po raz kolejny płocczanie protestowali w obronie wolnych sądów. Trzymali kartki z napisem "3xNie". Mówili o zagrożeniu, jakim będą upolitycznione sądy, dzielili się obawami co do kolejnych kroków rządu - np. kontroli mediów czy internetu.
Tak właśnie - spacerowiczami i turystami - parę dni temu minister Mariusz Błaszczak określił większość tych, którzy wychodzą masowo na ulice, by protestować przeciwko ustawie rujnującej podstawową zasadę demokracji - trójpodział władzy. I zawłaszczającej sądy dla jednej, rządzącej władzy. Spacerujmy więc, a że to zdrowe zajęcie, niech będzie nas, "spacerowiczów", jak najwięcej!
Żeby tu być, zasugerowali mi też moi rodzice, ponieważ nie chcą ponownie przeżywać tego, co przed 1989 rokiem. A ja nie zamierzam do tego dopuścić! - wykrzyczała dziewczyna.
Denerwują mnie stwierdzenia, że protestują komuchy i ubecy, którzy się boją utraty stanowisk. Przychodzę na łańcuch światła z rodzicami, którzy protestowali w latach 80. i dziś wcale nie zawdzięczają pracy układom partyjnym - zapewnia 20-letnia Aleksandra Brzozowska, która w czwartek wieczorem zabrała głos w imieniu młodego pokolenia.
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.