Związek Nauczycielstwa Polskiego domaga się 20-procentowego wzrostu wynagrodzenia nauczycieli. W środę ogłosił pogotowie protestacyjne. Ogólnopolska akcja zostanie przeprowadzona także w szkołach w Płocku. Mimo to - jak mówi Stanisław Nisztor, prezes płockiego oddziału ZNP - rozpoczęcie roku szkolnego ma przebiegać normalnie.
- Brak wynagrodzenia za kilka dni jest poważnym nadszarpnięciem budżetu domowego. A strajkują też małżeństwa nauczycielskie albo samotne matki, które nie mogą sobie pozwolić na brak wypłaty - tłumaczy szef płockiego ZNP. Wciąż nie we wszystkich szkołach dopuszczono już maturzystów do egzaminów.
To efekt podpisania w niedzielę przez ich przewodniczącego Ryszarda Proksę porozumienia z rządem. Rezygnacje sypią się w całym kraju.
- Zapraszamy na demonstrację osoby, którym leży na sercu dobro naszych dzieci i nauczycieli - tak zaczyna się "odezwa" organizatorów zgromadzenia, jakie odbędzie się w niedzielę w godz. 19-20 przy małej scenie na Starym Rynku. Jest też zachęta, żeby przynieść ze sobą świece.
Nauczyciel jawi się jako niedorajda życiowa, która nie miała co ze sobą zrobić, więc poszła uczyć za niewielkie pieniądze i teraz siedzi w szkole za karę. A jedyne, co ma fajnego, to wakacje - mówi nauczycielka języka angielskiego Martyna Skrodzka.
... bo referenda w placówkach oświatowych jeszcze trwają. Ich wyniki będą znane w najbliższych dniach.
Póki co, do płockiego magistratu nie dotarły sygnały, by pracownicy oświaty licznie brali zwolnienia lekarskie. W naszym mieście ogólnopolski zryw przeszedł bez echa.
To jeden ze scenariuszy nakreślonych przez Związek Nauczycielstwa Polskiego. Nauczyciele wypełniają właśnie ankietę, w której pada jedno pytanie: "W jakiej formie protestu weźmiesz udział?".
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.