Pisaliśmy w ''Gazecie":
Pięć lat będziemy pić na Starym Rynku tylko piwo z browaru żywieckiego. W ostatniej chwili, dwa dni przed wielkim Piknikiem Europejskim, władze miasta oddały rynek pod ogródki piwne Żywcowi. Ruszą w piątek
Wczoraj w południe los najatrakcyjniejszych w Płocku kawiarni letnich wisiał na włosku. - Wysłana do Żywca umowa jeszcze nie wróciła - mówiła w południe rzeczniczka prezydenta miasta Magdalena Grodecka.
Dopiero po południu spokojnie informowała: - Żywiec przysłał porozumienie faksem, jutro dotrą do nas oryginalne dokumenty.
Dlaczego Żywiec? - Zaoferował najlepsze warunki - tłumaczy Grodecka.
To pierwsze takie przedsięwzięcie w Polsce. Z reguły umowy z browarem podpisują restauratorzy. Płock wyłamał się i urządził konkurs dla koncernów piwnych. Chciał od browarów otrzymać projekt zagospodarowania Rynku, kompletne wyposażenie ogródków i współfinansowanie imprez organizowanych na placu. W zamian dał monopol i narzucił go restauratorom oraz gościom.
Pomysł budzi duże emocje, bo Stary Rynek to najlepsza lokalizacja w mieście.
- Ale dzięki temu nasze letnie kawiarnie będą teraz ładniejsze - broni monopolu wiceprezes Agencji Rewitalizacji Starówki (zarządca placu) Dariusz Sztanderski.
Szczegółów umowy z Żywcem dotyczących np. kwot ratusz nie zdradza. Wiadomo, że browar dostał plac na pięć lat.
Ogródki staną na podestach wzdłuż północnej pierzei rynku, gdzie są Ars Deco, Salonik i Akapit. Meble daje Żywiec. W tym roku jeszcze mają być parasole, a za rok - markizy. Restauratorzy za dzierżawiony teren zapłacą 22 zł za m kw.
Ratusz zapowiada, że Żywiec postawi też jeden ogródek na środku Rynku - przeszklony, ekskluzywny, elegancki, zadaszony. Stanie trochę później, prawdopodobnie po sobotnim Pikniku. Pozostałe ruszą w piątek. Pod warunkiem że restauratorzy zdążą je urządzić.
Bo dopiero dziś mają podpisywać umowy na dzierżawę z Agencją Rewitalizacji Starówki. A z tego co wiemy - nie wszyscy są zadowoleni. Mają prowadzić dużo większe kawiarnie niż w roku ubiegłym i dlatego chcieliby obniżyć czynsz. Na dodatek żalą się, że niewiele wiedzą. Choćby to, czy piwo mają podawać w szklanych czy w plastikowych kuflach.
- Okres jest gorączkowy, bo zupełnie zmieniamy formułę kawiarni. Za rok wszystko będzie prostsze - przekonuje Sztanderski.
Wszystkie komentarze