Ten artyku czytasz w ramach bezp豉tnego limitu

Takiego wyboru dokonała kapituła plebiscytu, którą tworzą laureaci tytułu z ostatnich lat: Joanna Banasiak, Beata Olszewska, Janusz Kempa, Aleksandra Podwójci (z powodu obowiązków studenckich na uczelni w Warszawie była nieobecna, ale przysłała swoje kandydatury), ks. Stefan Cegłowski, Paweł Śliwiński i Maciej Kulas. A także przedstawiciele ratusza: wiceprezydent Roman Siemiątkowski, Monika Maron i Hubert Woźniak oraz reprezentanci naszej redakcji. Musimy od razu wytłumaczyć, że zarówno ratusz, jak i „Wyborcza” traktowane były jako pojedyncze osoby, z prawem do oddania tylko po jednym głosie.

Na taki skład kapituły zdecydowaliśmy się już kilka lat temu, uznając, że to Płocczanie Roku, obdarzeni waszym zaufaniem i przez was docenieni, są najbardziej godni, by w sposób bezstronny, z całą starannością wynikającą z wagi zadania, jakie przed nimi stanęło, wskazać i nominować najlepszych z najlepszych.

W poniedziałek, jak zwykle, wszystko odbyło się zgodnie z zasadami demokracji. Najpierw członkowie kapituły kolejno zgłaszali nazwiska osób, które uważali za godne nominacji. Oczywiście trzeba było uzasadnić swój wybór. Możemy zdradzić, że nazwisk było dużo – co świadczy o tym, że nie brakuje w Płocku osób, których działanie jest zauważane i doceniane. I to, że przeważnie kandydatury podawane przez członków kapituły się powtarzały; co z kolei oznacza, że kandydaci cieszą się autentycznym uznaniem.

Po skompletowaniu listy przyszedł najtrudniejszy moment – tajne głosowanie. Każdy podawał pięć osób, które powinny zostać nominowane. Sęk w tym, że wybór był bardzo trudny. Po podliczeniu głosów okazało się, że mamy sześć kandydatur; dwie z nich uzyskały jednakowe poparcie. No i dylemat – robić dogrywkę czy nie?

– Nie, zostaje cała szóstka (a właściwie siódemka, bo nominację uzyskało też małżeństwo) – zapadła jednogłośna decyzja.

Wszystkim tym osobom ogromnie gratulujemy, bo już sam zaszczytny fakt nominacji stanowi wielki dowód uznania dla ich pracy. Mamy więc szóstkę na szóstkę i teraz, drodzy czytelnicy, płocczanie, musicie wkroczyć do akcji. Bo to nie kapituła wybierze Płocczanina Roku 2018, ale właśnie Wy, oddając swoje głosy na waszych faworytów. Macie na to czas do 17 czerwca.

Nazwisko tego, kto uzyska tytuł Płocczanina Roku 2018, tradycyjnie już ogłosimy w czasie Dni Historii Płocka.

JAK GŁOSUJEMY?

Płocczanina Roku 2018 wybieramy za pomocą kuponów z „Wyborczej” i SMS-ów.

KUPONY

Kupony będziemy drukować do 17 czerwca. Uwaga: stawiamy „x” przy jednym nazwisku.

SMS-Y

Każdy kandydat do tytułu Płocczanina Roku 2018 ma przypisany kod. Aby oddać głos na swojego kandydata, należy wysłać SMS pod numer 886 786 379 (koszt wysłania wiadomości tekstowej SMS określa taryfa operatora), w treści wpisując PR (kropka) kod kandydata, np. PR.7.

Głosowanie SMS-owe trwa do godz. 23.59 w niedzielę, 16 czerwca. Z jednego numeru może zostać oddany tylko jeden głos.

SMS-owe kody kandydatów:

  • Wojciech Bógdał – 1 (czyli cała treść SMS-a to PR.1)
  • Stanisław Fidelis – 2 (czyli cała treść SMS-a to PR.2)
  • Ewa i Wojciech Magierscy – 3 (czyli cała treść SMS-a to PR.3)
  • Paweł Mieszkowicz – 4 (czyli cała treść SMS-a to PR.4)
  • Cezary Obczyński – 5 (czyli cała treść SMS-a to PR.5)
  • Jacek Ostrowski – 6 (czyli cała treść SMS-a to PR.6)

Organizatorami plebiscytu są Agora SA i Urz康 Miasta Płocka. W przypadku głosowania SMS-owego administratorem danych (numeru telefonu) jest Urząd Miasta Płocka. Dane te są przetwarzane tylko i wyłącznie na potrzeby niniejszego głosowania, zostaną usunięte po wyłonieniu Płocczanina Roku.

Wojciech Bógdał

Wojciech BógdałWojciech Bógdał 

Jagiellończyk, absolwent płockiej filii Politechniki Warszawskiej. Ma 25 lat i już mnóstwo nagród i tytułów na koncie. Jest motoparalotniarzem Aeroklubu Ziemi Mazowieckiej specjalizującym się w podniebnych slalomach. Jego przygoda ze sportem lotniczym zaczęła się, gdy miał trzy lata. A to za sprawą taty Dariusza, który właśnie wtedy rozpoczął swoją przygodę z lataniem. To z nim po raz pierwszy Wojciech oderwał się od ziemi na lotniczo-fotograficzne podróże po kraju. Potem zawsze chętnie wsłuchiwał się w relacje i opowieści ojca o podniebnych przygodach. Szybko okazało się, że latanie rekreacyjne już mu nie wystarcza. Spróbował sił na zawodach. Wziął udział w niewielkich mazurskich zimowych zawodach motoparalotniowych. I wygrał, zostawiając w pokonanym polu zawodników ówczesnej kadry narodowej.

Dziś 25-latek jest najbardziej utytułowanym zawodnikiem w historii polskiego sportu motoparalotniowego. W sporcie zdobył wszystko. Jest potrójnym indywidualnym mistrzem świata, dwukrotnym mistrzem Europy i trzykrotnym mistrzem Polski. Ma też w kolekcji złoty medal Igrzysk Sportów Nieolimpijskich – The World Games. W 2018 r. w Tajlandii został motoparalotniowym mistrzem świata, a w Egipcie – slalomowym mistrzem świata.

Trzeba dodać, że Wojciech Bógdał nie zamyka się w swoim sportowym świecie. Chętnie bierze udział w płockich akcjach charytatywnych. Jeśli tylko ma czas, odwiedza szkoły i przedszkola, gdzie opowiada o lotnictwie – nie tylko swoim, ale w ogóle zaraża tą pasją. Chce być inspiracją dla młodych ludzi, z których część może właśnie dzięki niemu zostanie lotnikami. Ma opinię człowieka, „na którego zawsze można liczyć”.

Stanisław Fidelis

Stanisław FidelisStanisław Fidelis PIOTR AUGUSTYNIAK

To po prostu człowiek instytucja, żywa księga dziejów żeglugi na Wiśle. Nestor płockich wodniaków. Jest kapitanem żeglugi śródlądowej, czynnym do dzisiaj, choć rzadziej już pływa po rzece. Jest też członkiem Ligi Morskiej i Rzecznej, Towarzystwa Przyjaciół Płocka i płockiego Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. A także starszym (czyli szefem) reaktywowanego kilka lat temu Bractwa św. Barbary, które przywraca dawne wodniackie obyczaje.

Jego mottem jest zdanie, które zawarł w przedmowie swojej – drugiej z kolei – książki pt. „Semper fidelis Vistulae”. Brzmi ono: „Pamiętajmy o naszej Wiśle, która jest symbolem, synonimem i kondensatem wielowiekowej historii Polski”.

Kapitan Fidelis pielęgnuje tę pamięć i popularyzuje. Nie tylko w książkach. Współpracował przy wystawach dotyczących płockiej żeglugi, przygotowuje prelekcje i odczyty o historii rzeki i ludziach z nią związanych. Także na swoim profilu na Facebooku dzieli się swoją wiedzą i bogatymi zbiorami fotografii statków i zdjęć dokumentujących życie na wodzie. To dzięki niemu w dużej mierze urzeczywistnia się idea powrotu Płocka do Wisły. Zwłaszcza że nie żyje tylko przeszłością, ale walczy o przywrócenie rzece funkcji żeglownych, o co upomina się na różnych konferencjach.

Stanisława Fidelisa zawsze można zobaczyć w kapitańskim mundurze wszędzie tam, gdzie jest mowa o jego ukochanej Wiśle. I nad samą rzeką. Nie szczędzi nikomu swoich opowieści o niej. Ale kiedy trzeba, pomaga słabszym także na lądzie. Na przykład w ubiegłym roku jesienią zaangażował się w akcję TPP zbierania ubrań dla bezdomnych.

– Bez Fidelisa Płock byłby uboższy – mówią ci, którzy go znają.

Ewa i Wojciech Magierscy

Ewa i Wojciech MagierscyEwa i Wojciech Magierscy KSIĄŻNICA PŁOCKA

Ona jest lekarką, on – inżynierem. Ale kapituła doceniła to małżeństwo za bezprzykładne zaangażowanie w działalność społeczną. Od kilku lat przy parafii św. Jakuba w Imielnicy państwo Magierscy prowadzą zespół muzyczny Santiago (założyli go we wrześniu 2014 r.), w którym gra i śpiewa dziesiątka uzdolnionych muzycznie młodych ludzi w wieku od 11 do 16 lat. Organizują koncerty w płockich parafiach, ale występują też w innych miejscach, np. w Muzeum Mazowieckim. Zespół bierze aktywny udział w życiu miasta, angażując się w takie imprezy jak WOŚP czy obchody dnia osób niepełnosprawnych. A dwa lata temu przygotował „Pocztówkę z Płocka”, półgodzinny film o mieście. Występujące w nim dzieci pokazują widzom Płock i historyczny, i współczesny. „Pocztówkę” można oglądać na YouTube.

W 2018 r. Ewa i Wojciech Magierscy zakończyli przedsięwzięcie, które zaowocowało publikacją wydaną w styczniu 2019 r. pod patronatem prezydenta Płocka przez Książnicę Płocką. „Płock wspomnieniami malowany – rozmowy wnuków z dziadkami” to książka, która jest zapisem międzypokoleniowych rozmów płockiej młodzieży z najstarszymi mieszkańcami naszego miasta. – Plan był taki – młodzież z zespołu, reprezentująca pokolenie wnuków, spotka się z 15 seniorami i poprosi ich o wspomnienia dotyczące Płocka z lat dziecinnych. Gdzie mieszkali, gdzie chodzili do szkoły, w co się bawili, gdzie ślizgali się na łyżwach – opowiadała „Wyborczej” pani Ewa. – Dla nas wszystkich była to niezwykła lekcja, nie tylko historii, ale także patriotyzmu, człowieczeństwa.

Książka jest bogato ilustrowana fotografiami z domowych archiwów, zdjęciami użyczonymi przez Muzeum Mazowieckie, rysunkami młodych płocczan. Uroczysta jej promocja odbyła się z okazji Dnia Babci i Dziadka.

Paweł Mieszkowicz

Paweł Mieszkowicz w Regionalnym Muzeum PocztyPaweł Mieszkowicz w Regionalnym Muzeum Poczty FOT . PIOTR HEJKE

To bardzo znana postać w naszym mieście. Przez wiele lat był prezesem Towarzystwa Przyjaciół Muzeum Mazowieckiego, obecnie pełni tę funkcję honorowo. „Sprawca” i przez kilka lat współorganizator Jarmarku Tumskiego. Pasjonat, który swoją ogromną wiedzą o Płocku dzieli się bardzo chętnie. Kolekcjoner, który specjalizuje się w zbieraniu wszystkiego, co dotyczy historii poczty, ze szczególnym uwzględnieniem tej z szeroko pojętego rejonu płockiego.

Swoje bogate zbiory, pośród których wiele liczy sobie 200 lat, a nawet więcej, postanowił pokazać ludziom. Kiedy jego zamysł utworzenia formalnego Muzeum Poczty w Płocku spełzł na niczym, nie poddał się i we własnym domu, za własne pieniądze takie muzeum, prywatne, zorganizował. Jest w nim przewodnikiem, kustoszem, szefem i osobą od sprzątania. Przyjmuje zarówno całe grupy, jak i pojedyncze osoby. I uwaga! Od nikogo nie bierze za to ani grosza! Mało tego – na własny koszt zamawia reprinty starych widokówek z Płockiem i rozdaje swoim gościom, dzieci częstuje cukierkami.

Regionalne Muzeum Poczty rocznie odwiedzają tysiące osób. Informacje o nim rozchodzą się jak fale w internecie i pocztą pantoflową. Kolekcjonerzy z innych miast, będąc pod wrażeniem kolekcji, darowują kolejne eksponaty. Wiele z nich jest w magazynie, bo nie mieszczą się w trzech salach wystawowych. Właściciel muzeum własnym sumptem zamówił w ub.r. gabloty z szufladami, żeby zwiększyć powierzchnię wystawienniczą.

Muzeum Pawła Mieszkowicza jest swoistym ambasadorem naszego Płocka. Przyjeżdżają tu ludzie z całej Polski, coraz częściej pojawiają się hobbyści z całego świata. Z Anglii, Hiszpanii, Francji, Ameryki, Japonii, Korei... Swój zachwyt i uznanie dla zbiorów wyrażają we wpisach w księdze pamiątkowej muzeum.

Cezary Obczyński

Cezary ObczyńskiCezary Obczyński IREK CIESLAK

Człowiek z sercem na dłoni. Uśmiechnięty i pomocny – tak go charakteryzują jego uczniowie i ich rodzice. Obczyński (doktor nauk matematycznych) uczy w Małachowiance matematyki, jest też wykładowcą i kierownikiem Zespołu Matematyki i Fizyki w Politechnice Warszawskiej Filii w Płocku. Organizuje wiele konkursów matematycznych i informatycznych, a małachowiacy kochają go zwłaszcza za coroczne obchody Dnia Liczby Pi, które stał się jednym z najbardziej oczekiwanych wydarzeń w tej szkole.

Ale nie tylko tym ten kandydat zasłużył na nominację.

Po lekcjach, czyli poza pracą zawodową, którą wykonuje z wielką pasją, Cezary Obczyński ma inne ważne zajęcia. Jest bowiem prezesem płockiego Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Wraz z innymi WOPR-owcami zajmuje się popularyzowaniem zdrowego i bezpiecznego wypoczynku nad wodą. I to o każdej porze roku. Zimą np. organizowane są pokazy ratowania ludzi, którzy znaleźli się pod lodem. Latem – pokazy ratownicze na Wiśle. Zresztą to wielka, dobrze skoordynowana praca pozytywistyczna. Składają się na nią choćby liczne pogadanki i szkolenia w szkołach – w tym z zasad udzielania pierwszej pomocy. WOPR-owcy są na prawie każdej większej imprezie w mieście, angażują się w wiele akcji charytatywnych.

Prezes Obczyński stara się o jak najlepszy sprzęt dla ratowników wodnych. Ale w czerwcu ub.r. nad brzegiem Wisły na Radziwu przeszła trąba powietrzna, tak silna, że zniszczyła stojące w porcie WOPR-owskie łodzie. I tu pokazała się skuteczność prezesa i jego ekipy: dzięki ich zaangażowaniu z pomocą pospieszyły i urząd miasta, i Orlen. W efekcie płocki WOPR ma supernowoczesne maszyny, a ratownicy ochotnicy stale pomagają i edukują płocczan – zarówno na wodzie, jak ina lądzie.

Jacek Ostrowski

Jacek OstrowskiJacek Ostrowski ARCHIWUM JACKA OSTROWSKIEGO

Zawód wyuczony – informatyk. Wykonywany – pisarz. Co ważne – to literat z Płocka, którego biogramy można łatwo odnaleźć na wielu witrynach internetowych. Ma na swoim koncie już kilka publikacji literackich, a jego miasto rodzinne zelektryzowała wydana w 2017 r. „Ostatnia wizyta” – powieść oparta na prawdziwych wydarzeniach, czyli porwaniu i zabójstwie płockiej lekarki Stefanii Kamińskiej.

Rok temu wydawnictwo Warszawska Skarpa wydało kolejną książkę płocczanina – „Paragraf 148”. To bardzo mroczny kryminał, który trzyma w napięciu do ostatniej strony. Co ważne – autor umiejscowił jego akcję w Płocku lat 70. Główna bohaterka – mecenas Zuza Lewandowska, kobieta twarda, niestroniącą od trunków, papierosów i nieobyczajnego języka, a jednak zjednująca sobie dużą sympatię czytelników, chodzi po Grodzkiej, Tumskiej, je obiady w niestniejącym już, ale autentycznym barze mlecznym. To wszystko budzi zainteresowanie czytelników samym miastem. A warto dodać, że „Paragraf 148” zapoczątkował całą „Serię z papugą”, kolejna z pozycji wyjdzie już 5 czerwca. Dodajmy, że „Paragraf 148” pokonał ponad 70 innych wydanych w ub.r. kryminałów i został nominowany – jako jeden z pięciu – do nagrody Kryminalna Piła. To wyróżnienie przyznawane powieściom z dreszczykiem osadzonym w konkretnym mieście. Od roku 2013 przyznaje je Regionalne Centrum Kultury „Fabryka Emocji” w Pile.

Jacek Ostrowski reprezentuje wyraziście nasze miasto na różnych targach książki i spotkaniach autorskich. Jest też na dobrej drodze, by stworzyć turystykę literacką. Oto przykład: po spotkaniu autorskim w Przasnyszu, a zwłaszcza po lekturze książki, grupa czytelników zdecydowała, że zorganizuje wycieczkę do Płocka, by poznać miejsca związane z mecenas Zuzą.

Oni są już Płocczanami Roku...

...w plebiscycie „Gazety Wyborczej” i Urzędu Miasta:

  • 2000 r. – Anna i Wiktor Bramscy
  • 2001 r. – Marzena Kalaszczyńska
  • 2002 r. – Bogusław Osiecki
  • 2003 r. – Tomasz Korga
  • 2004 r. – ks. Wojciech Góralski
  • 2005 r. – Andrzej Drzewiecki i Włodzimierz Figatowski
  • 2006 r. – Halina i Stanisław Płuciennikowie
  • 2007 r. – Marek Gajewski
  • 2008 r. – Wiesław Chrobot
  • 2009 r. – Grzegorz Stellak
  • 2010 r. – Renata Nych
  • 2011 r. – Hanna Witt-Paszta
  • 2012 r. – Maciej Kulas
  • 2013 r. – Paweł Śliwiński
  • 2014 r. – Aleksandra Podwójci
  • 2015 r. – ks. Stefan Cegłowski
  • 2016 r. – Beata Olszewska i Janusz Kempa z zespołem z Małachowianki
  • 2017 r. – Joanna Banasiak
  • 2018 r. – ?
Artyku otwarty w ramach bezp豉tnego limitu

Wypr鏏uj prenumerat cyfrow Wyborczej

Nieograniczony dost瘼 do serwis闚 informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazyn闚 Wyborczej.