W poniedzia貫k, 9 stycznia, zmar Zygmunt Bauman. Tak naprawd to on napisa ten felieton...
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W niedzielę 8 stycznia w Kalifornii runęła sekwoja. Była tak ogromna, że przez wydrążony w jej pniu tunel przejeżdżały samochody. Miała ponad tysiąc lat. Za jej życia wynaleziono druk, maszynę parową, komputer i dokonano podboju kosmosu. Widziała rzeź rewolucji i wojen. Była świadkiem rodzenia się i upadku systemów społecznych. Z bezpaństwowca stała się obywatelką Stanów Zjednoczonych.

Odwiedziły ją dziesiątki tysięcy ludzi. Z ich ust poznawała dzieje ziemi i ludzkości. Pod koniec życia nabrała pewności, że kiedyś ludzie byli chyba szczęśliwsi. Kiedyś droga do ich szczęścia nie wiodła przez sklepy, restauracje, salony masażu i inne miejsca, w których można wydać pieniądze: 50 tys. dolarów za butelkę brandy i 100 tys. dolarów za zbudowanie piwniczki, w której można ją przechowywać. A to wszystko po to, aby oszołomić, zawstydzić, wzbudzić zazdrość albo upokorzyć przyjaciół, którzy przyjdą w odwiedziny. Dziś szczęście to bycie parę oczek wyżej od innych.

Pamiętała czasy, kiedy pognębianie innych nie było sportem masowym. Dziś nasza sprawność, spryt i precyzja w zadawaniu ciosów mierzy się z bezradnością naszych przeciwników. Nie ma nic bardziej satysfakcjonującego niż widok rywala wylatującego przez szybę samochodu w grze komputerowej, albo wylatującego z pracy w normalnym życiu. Ci z małym budżetem pognębiają innych w internecie, ci z większym w realu. Jesteśmy bezbronni wobec silnych i okrutni wobec słabszych.

Pod koniec jej długiego życia, wraz z nowoczesnością, pojawiła się strefa paraliżująca ludzkie umysły, zagrażająca zniszczeniem ludzkich domów i miejsc pracy. Zagrożeniem okazały się katastrofy spowodowane nie przez przyrodę i niezupełnie przez człowieka, lecz przez przyrodę i człowieka równocześnie. To strefa, gdzie bankrutuje władza, wysychają kurki naftowe, padają giełdy, znikają dotąd uważane za wszechmocne spółki z tysiącami miejsc pracy, gdzie rozbijają się samoloty wyposażone w niezawodny sprzęt, gdzie wskutek kaprysu rynku w sekundę wartościowe aktywa stają się bezwartościowe, gdzie jakakolwiek katastrofa może zmiażdżyć zarówno rozważnego jak i nierozważnego. Jedyne, czego możemy być pewni, to niepewność. Postęp przestał kojarzyć się z oczekiwaniem lepszego jutra, ale z oczekiwaniem jeszcze większej niepewności.

W ostatnich dekadach ludzie opowiadali sędziwej sekwoi, że kultura oparta na poświęceniu umiera. Nie chodzi o to, że ludzie zobojętnieli nagle na niedolę innych czy opłakany stan naszej planety, lecz o tak zwaną "bezbolesną moralność", wolną od wszelkich zobowiązań, przystosowaną do egocentrycznej filozofii życia człowieka. Kiedy przychodzi do działania na rzecz drugiej osoby, pierwszym i ostatecznym kryterium oceny podejmowanych czynów jest nasze indywidualne dobro i zdrowie psychiczne. Kryteria te wyznaczają także granice, do których jesteśmy skłonni się posunąć w naszej gotowości niesienia pomocy innym. Z reguły nasza ofiarność nie wymaga od nas osobistych wyrzeczeń ani poświęcenia. Angażujemy się na rzecz ochrony środowiska, lecz nie na tyle, aby prowadzić skromniejsze życie czy odmawiać sobie choćby części przyjemności. Potrzeby moralności nie wypełniamy rezygnacją z rozkoszy konsumpcyjnego stylu życia. Podobnie jest z pomocą ubogim i potrzebującym. Najczęściej oczekujemy, że zrobią to za nas instytucje nie po to, aby utrzymać ich w dobrej formie fizycznej i psychicznej, ale żeby uciszyć własne sumienie i nadzorować, aby nie wyrządzali szkód i nie sprawiali kłopotów.

Sekwoję powalił huragan i rozmiękczony ulewami grunt. Te najpotężniejsze drzewa na świecie nie mają zbyt głębokich korzeni, zaledwie dwa, trzy metry. Podobnie jest z człowiekiem żyjącym ostatnio w płynnej nowoczesności i śmiertelnie owładniętym płynnym lękiem. Tracimy powoli kontrolę nad światem, który stworzyliśmy.

Ten felieton napisał tak naprawdę Zygmunt Bauman. Zmarł w poniedziałek 9 stycznia, dzień po sekwoi, dożywszy (jak i ona) sędziwego wieku.

Powyższy tekst, będący swoistą literacką zabawą, jest pełen cytatów z jego książek. W zasadzie nie ma tu ani jednego, w całości mojego zdania. Jeśli, czytelniku, przeczytałeś z zainteresowaniem, sięgnij po Baumana. Niewielu potrafiło opisać dzisiejszy świat, tak jak czynił to profesor Bauman.

------

Autor jest dyrektorem Szkoły Podstawowej w Rogozinie, dyrygentem chóru Vox Singers

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Wi璚ej
    Komentarze
    Zaloguj si
    Chcesz do陰czy do dyskusji? Zosta naszym prenumeratorem
    Autor jest dyrektorem Szko造 Podstawowej w Rogozinie, dyrygentem ch鏎u Vox Singers. Wg mnie jest faszysta i promuje jednego z najwi瘯szych wrog闚 NARODU POLSKIEGO. Pewnie b璠zie medal za walk z Polakami, , jak Muz.Mazowieckie. ..Nale篡 si dziwi ludno軼i z Rogozina , 瞠 nie reaguj i posy豉j dzieci na deprawacje. .
    ju ocenia貫(a)
    0
    0