Ludzie gadają na Owsiaka, Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy, że ci wyręczają państwo. No dobrze, może to i w jakimś sensie prawda... Ale wyobraźmy sobie, co by było, gdyby nagle cała ta aparatura kupiona przez WOŚP zniknęła ze szpitali. Trudne, co? - mówią płocczanie: Anita, Andrzej, Jan, Tomasz. Od lat grają z Orkiestrą i nie wyobrażają sobie, że można inaczej.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Już w niedzielę Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy zagra po raz 25. W Płocku kwestować będzie ok. 450 wolontariuszy, w planach są koncerty, pokazy, licytacje - w Orlen Arenie, galeriach handlowych, po prostu w całym mieście. Chętni mogą wziąć udział w marszu nordic walking, wystąpią m.in. raper Tetris i Ryszard Wolbach, wolontariusze będą w szkole muzycznej i szpitalu, do wylicytowania są np. złote serduszko, piłka meczowa z autografami piłkarzy Wisły czy wycieczka do Sejmu dla 20 osób z transportem i przewodnikiem. Zebrane pieniądze zostaną przeznaczone na sprzęt dla oddziałów pediatrycznych oraz na godną opiekę dla seniorów.

XXV finał WOŚP w Płocku - dokładny program

Takie były finały w Płocku! Trzaskał mróz, a u nas jak w "słonecznym Sopocie" [FOTO, RELACJE]

WOŚP to ogromne przedsięwzięcie, na sukces każdej edycji składa się praca tysięcy sztabów na całym świecie, w Polsce. Oraz w Płocku. Poznajcie ludzi z naszego miasta, którzy dołożyli swoje cegiełki do najpopularniejszej w Polsce, jedynej takiej na świecie, akcji charytatywnej.

Uczesz się i pomóż dzieciakom

- I hipisi będą łysi, zanim jednak tak się stanie, warto zadbać o swoje włosy! A jeżeli można przy tym jeszcze pomóc, to już w ogóle piękna sprawa. 15 stycznia widzimy się zatem w orkiestrowych salonach fryzjerskich. Sie ma! - zaprasza do fryzjerów Jurek Owsiak.

Płockie Złote Serduszko WOŚP - nr 91
Płockie Złote Serduszko WOŚP - nr 91 

Serduszko z numerem 91, wyjątkowy gadżet WOŚP, jest już w Płocku. Kto da więcej?

Z Orkiestrą w najlepsze grają już od 12 lat. - Każdy sposób, by pomóc jest dobry, ale nasz jest też wyjątkowo przyjemny. Poddając się zabiegom fryzjerskim: cięciu, pielęgnacji czy zwykłemu czesaniu, wspiera się jednocześnie cel tegorocznego finału WOŚP - mówi Anna Duchała, koordynująca ogólnopolską akcję pod patronatem kosmetycznej marki Kemon. - To możliwe dzięki fryzjerom, którzy gotowi są przez jeden dzień pracować na rzecz WOŚP. A w tym roku zagra z nami 121 salonów w całej Polsce!

W tym aż trzy w Płocku. Charytatywnie uczeszą w salonie Anity Brzezińskiej przy Królewieckiej, Perfecto przy Sucharskiego i Odnovie przy Piłsudskiego.

- Z Orkiestrą gramy już szósty czy siódmy rok - opowiada Anita Brzezińska. - Bardzo zżyłyśmy się z tą akcją i teraz już nie wyobrażamy sobie, że mogłybyśmy spędzić finał WOŚP inaczej.

Salon jest już gotowy na zbiórkę, drzwi zdobi plakat akcji, na ladzie recepcji stoi kolorowa puszka, w pogotowiu czekają czerwone serduszka-naklejki. W niedzielę trzy panie z salonu będą czekać na klientów.

- Ależ my nie poświęcamy wolnego dnia! Zupełnie tak na to nie patrzymy. Przeciwnie, to dla nas święto - zapewnia nasza rozmówczyni. - Zawsze pieczemy ciasta dla klientek, dla ich dzieci przygotowujemy kredki, kolorowanki. Przez cały dzień panuje tu radosna atmosfera.

TOMASZ NIESŁUCHOWSKI

Wszyscy, którzy zajrzą w niedzielę do salonu, będą strzyżeni i czesani. Pani Anita i jej pracownice rezygnują tylko z koloryzacji, zajmuje to nieco za dużo czasu, a przecież chodzi o to, by uzbierać jak najwięcej pieniędzy. - Część klientów zapisuje się wcześniej, część zagląda do nas bez zapowiedzi, np. w drodze powrotnej z kościoła - opowiadają jeszcze w salonie przy Królewieckiej. - Zasada jest taka, że do puszki wrzuca się tyle, ile warta jest usługa. Ale dużo ludzi ofiarowuje więcej. I zawsze udaje się nam uzbierać ok. 400 zł.

Salon dostaje potem listowne podziękowanie od WOŚP. A chętni fryzjerzy mogą jechać do Warszawy na spotkanie z Owsiakiem. Dla szefa Fundacji WOŚP te fryzjerskie wizyty kończą się zawsze skróconymi albo rozjaśnionymi włosami. - Nie, my jeszcze nie byłyśmy na takim spotkaniu, brakuje nam czasu. Ale kiedyś, kto wie - uśmiechają się panie z Królewieckiej. Jak mówią, ani one, ani ich dzieci nie korzystały ze sprzętu, jaki dla płockich szpitali ufundowała Orkiestra. - Ale przecież nie o to chodzi. Po prostu chcemy pomóc - dodają.

PIOTR KRAJEWSKI

W Perfecto przy Sucharskiego grają z Orkiestrą od samego początku. Agnieszka Wieczorek i Alicja Walczak także strzygą i czeszą za datki do puszki i także przygotowują na finał specjalne smakołyki. I loterię. - Za los płaci się datkiem. A wygrać można kosmetyki, akcesoria, no po prostu wszystko, co jest związane z włosami - śmieją się w Perfecto.

I mówią zaraz potem: - W ciągu całego zaganianego roku nie ma właściwie okazji, żeby komuś pomóc. Dopiero z Orkiestrą jest szansa, tym bardziej że ufamy tej akcji i wiemy, że jej organizatorzy dobrze zagospodarują ofiarowane przez nas pieniądze. Wciąż pamiętamy, że kiedy nasze dzieci przychodziły na świat, w szpitalnych pokojach mnóstwo było sprzętu z czerwonymi serduszkami.

W ciągu 12 lat polskim fryzjerom udało się zebrać na Orkiestrę - uwaga - aż 1,5 mln zł.

Jedyny taki dzień w roku

Andrzej Wojciechowski w niedzielę będzie wolontariuszem WOŚP już 17. raz. Jak mówi, tego dnia pozytywną energią ładuje akumulatory na cały rok.

- Ludzie są mili, otwarci, przyjacielscy. Potem, w kolejnych tygodniach, miesiącach ta atmosfera już się nie powtarza. Pierwszy raz kwestowałem 19 lat temu. Pamiętam, że się stresowałem, szybko się jednak okazało, że ludzie chętnie podchodzą i wrzucają pieniądze do puszki - mówi pan Andrzej, z zawodu nauczyciel, teraz pracujący w kuratorium oświaty w Płocku.

Przyznaje, że czasem ktoś rzuci krytyczną uwagę pod adresem Orkiestry czy jej pomysłodawcy. Odpowiada wtedy uśmiechem. - Wolontariusz zresztą nie jest po to, by namawiać ludzi do udziału w zbiórce czy przekonywać do jej słuszności. On jedynie daje możliwość udziału w akcji. A tę każdy ocenia według własnego uznania. Ja uważam, że dzięki tej akcji się jednoczymy, łączymy we wspólnym działaniu. Choć można stwierdzić, że w pewnym sensie akcja wyręcza państwo, to dziś trudno sobie wyobrazić, co by było, gdyby nagle cała medyczna aparatura zakupiona przez WOŚP zniknęła ze szpitali - tłumaczy.

WOŚP dla Płocka. Sprawdźcie, co przekazała miastu Orkiestra

Kilkanaście lat temu Orkiestra bardzo mu pomogła, choć nie przez zakupiony sprzęt, tylko przez szkolenie z udzielania pierwszej pomocy organizowane w ramach orkiestrowego Pokojowego Patrolu. Wojciechowski wiedział, co zrobić, gdy jego kilkumiesięczne dziecko nagle się zakrztusiło. Uratował mu życie.

Kwestuje zawsze na Starym Rynku, ma "swoich" darczyńców, zwykle zamienia z nimi kilka zdań. Bywało, że udało mu się zebrać najwięcej pieniędzy ze wszystkich płockich wolontariuszy. Jego rekord to ponad 4 tys. zł.

- Najbardziej jednak wzruszają mnie dzieciaki, które przez cały rok zbierają drobne do skarbonki, by potem zasilić konto WOŚP. Pamiętam szczególnie jednego chłopca na wózku. Wrzucił do puszki swoje oszczędności. Jego rodzice powiedzieli mi później, że on sam korzystał ze sprzętu zakupionego właśnie przez Orkiestrę - opowiada Andrzej Wojciechowski.

Myślałem wtedy o mamie

Jan Woźniak w 2013 r. wylicytował na orkiestrowej aukcji tort. Zapłacił za niego 600 zł. Jest właścicielem firmy transportowej, a prywatnie szczęśliwym mężem i ojcem dwóch dorosłych już córek.

Kilka lat temu, niedługo przed finałem Orkiestry, jego mama Maria miała wypadek. - Jej stan był bardzo zły, baliśmy się, że może wydarzyć się najgorsze - przypomina tamten ciężki czas pan Jan. - Na szczęście mama z tego wyszła. Dziś jest w pełni sprawna, nawet obiady nam gotuje!

Jak opowiada Jan Woźniak, finał WOŚP w 2013 r. odbywał się niedługo po tym, jak pani Maria wyszła ze szpitala. - Podczas licytacji poczułem, że muszę pomóc tym, którzy tego potrzebują. Tak jak ktoś wcześniej pomógł mojej mamie. - wspomina.

Dobrze wie, jak duże są potrzeby szpitali, jego żona jest pielęgniarką oddziałową. Dlatego tak docenia WOŚP. Bardzo podoba mu się to, że od kilku lat Orkiestra zbiera też dla seniorów. - W końcu żyjemy coraz dłużej, a zdrowie jest najważniejsze - dodaje z uśmiechem.

Ze słonecznego Sopotu!

Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy to koncerty, pokazy, sztuczne ognie... Niegdyś skromne imprezy z biegiem lat przerodziły się w wielkie wydarzenia, nad którymi zawsze czuwa sztab ludzi. Wśród nich w latach 2002-2007 był Tomasz Rychlicki. Dziś na co dzień pracuje w markecie budowlanym, a po godzinach gra na gitarze w Płockiej Kapeli Folkloru Miejskiego Romana Malinowskiego. To on prowadził imprezy na Starym Rynku, w tym również tę słynną z 2003 r., w programie której były wejścia na żywo w TVP2.

To, co wtedy działo się w Płocku, komentował ze sceny początkujący wówczas dziennikarz Maciej Dowbor.

- Był strasznie zestresowany. Powtarzał sobie, co ma powiedzieć, kiedy wejdzie na antenę, ale na niewiele mu się to zdało - opowiada Tomasz Rychlicki. - Wszyscy pamiętamy, jak przywitał telewidzów "ze słonecznego Sopotu". Już nie wspomnę, że wówczas było strasznie zimno, padał śnieg z deszczem i wiało. Cała ekipa się z niego śmiała. A na dokładkę jeszcze, zamiast powitać płockich hejnalistów, przywitał "hejniarzy".

Finał z telewizją był gorący, pozostałe miały nieco inny charakter, ale na wszystkich panowała wspaniała atmosfera.

- Pamiętam, że zaangażowałem się w WOŚP za namową Romy Ludwickiej, swoją drogą niesamowitej kobiety, która była wówczas szefową Młodzieżowego Domu Kultury. Wokół MDK-u toczyło się koncertowe życie Płocka, a ja grałem w zespole Anamor - mówi Rychlicki. - Przygotowania były bardzo intensywne, wszyscy sporo pracowali. Nie było mowy, by wrócić do domu na obiad, zresztą nikomu by to wtedy do głowy nie przyszło. Były także wyjazdy, jednego roku pojechaliśmy do Warszawy do Jurka Owsiaka, by złożył autograf na gitarze, którą na licytację przekazał sklep muzyczny Harfa.

Na płockie finały przyjeżdżały świetne zespoły, np. Dżem, Nocna Zmiana Bluesa. Wszystkie płockie kapele chciały grać jako support. Mało tego. Wiele z nich było w gotowości, gdyby jakiś zespół nie dojechał. Za nic miały wiatr i mróz. Pan Tomasz trochę żałuje, że finały przeniosły się do Orlen Areny. - Siedzieć w ciepełku to już nie to samo, co impreza zimą na starówce - uśmiecha się.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem