Wolontariusze ze skrzydłami biegali po skarpie, Marek Piekarczyk czatował z czytelnikami "Wyborczej", dyrektor zoo przechadzał się po Tumskiej z kucykiem, a Maciej Dowbor w Płocku witał widzów "ze słonecznego Sopotu". Wybraliśmy dla was kilka najgorętszych momentów z płockich finałów Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Powspominajmy!
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

1999. Gazetowy salon Orkiestry

Razem z Warszawskim Ośrodkiem Telewizyjnym zorganizowaliśmy w naszym biurze ogłoszeń prawdziwy salon towarzyski. Pieniądze do puszek zbierali m.in. ówczesny prezydent Płocka Stanisław Jakubowski, dyrektor teatru Marek Mokrowiecki, senator Zbigniew Kruszewski, kandydat na wicewojewodę mazowieckiego Dariusz Krajowski-Kukiel, dyrektor zoo Aleksander Niweliński, prezes PERN Henryk Janczewski. Dyrektor zoo witał wszystkich razem z papugą Kasią. Kaśka - jak mówił Niweliński - wyraźnie preferowała panów. I rzeczywiście, bez kompleksów paradowała po ramionach Dariusza Krajowskiego-Kukiela, potem zaglądała w oczy prezesowi PERN-u... "Salony" weszły do orkiestrowej tradycji i organizowaliśmy je jeszcze przez kilka dobrych lat.

2002. Mikrofon jak sopel lodu

Na Starym Rynku zagrały gwiazdy z pierwszej półki polskiego rocka: Closterkeller, Kobranocka, a na koniec pierwszy skład TSA. Legendy nie zawiodły, choć było bardzo zimno, wokalista TSA Marek Piekarczyk musiał poprosić nawet o rękawiczki, bo jak stwierdził, mikrofon był jak sopel lodu. W trakcie koncertów "Wyborcza" zorganizowała specjalny czat z TSA - prosto z ratusza. Płocczanie pytali odważnie: "Czy nie obawiasz się powrotu na scenę? Inne dinozaury nie wytrzymują konkurencji z młodymi wilkami?". Odpowiadał Piekarczyk: "Nie jestem dinozaurem, nie widzę żadnych wilków".

2003. Płock w telewizji

Byliśmy wtedy jedynym miastem, które nie miało własnego ośrodka telewizyjnego, a trafiło - na żywo - na wizję TVP 2. Ratusz zgodził się na wypożyczenie specjalnego ramienia dla kamery za ok. 3 tys. zł oraz na doświetlenie Starego Rynku za 10 tys. zł. Ale i tak sztab Orkiestry prosił wszystkich mieszkańców Starego Rynku o zapalenie świateł w domach, by jak najbardziej rozjaśnić plac dla kamerzystów. Płock zaprezentował się wtedy jako miasto aniołów (do egzemplarzy "Wyborczej" dołączone były skrzydła). Sporo było przy tym zamieszania, pod potrzeby TVP 2 trzeba było raz po razie grać hejnał Płocka, a nawet przestawić zegar na ratuszowej wieży, żeby na szklanym ekranie wybijał południe, choć w rzeczywistości było już znacznie później. To właśnie wtedy Maciej Dowbor, podczas wejścia na antenę, powitał wszystkich "ze słonecznego Sopotu".

Płocczanie przekazali wtedy na WOŚP 250 tys. zł (40 tys. zł za złote serduszko dał PERN).

2004. Na sankach ze skarpy

Tego roku Płock też był w telewizji, choć nie na żywo. Z powodu złej pogody, trzaskającego mrozu, nie dotarł helikopter z ekipą TVP 2. Płocczanie sami więc nakręcili krótki film. Telewizja pokazała całość nagrania, i to dwa razy - bo tak się wszystkim spodobali wolontariusze ze skrzydłami i puszkami zjeżdżający na plażę przy Morce na sankach. Co było jeszcze? W naszym salonie w cukierni Bliklego dyrektorowi zoo towarzyszył tym razem... kucyk. Przed ratuszem w kuchni polowej kucharze z hotelu Petropol ugotowali kilkaset litrów orkiestrowego żurku, Peklimar oferował kilometry kiełbasek i kaszanki. A małachowiacy do licytacji wystawili... możliwość dyrygowania ich chórem. Wygrał fotograf Zbigniew Kryda i koncertowo poprowadził Minstrela w brawurowej wersji ludowej pieśni "Hej, bystra woda".

2006. "Garbus" na licytacji

To był rok niezwykłych licytacji - kupić można było m.in. kawowy serwis ofiarowany przez prezydenta Mirosława Milewskiego, bilety na koncert Rolling Stonesów przekazane przez POKiS. A także prawdziwego volkswagena "garbusa" z 1969 r. ofiarowanego przez Teresę i Bolesława Kozłów. - To regularny zabytek - uśmiechała się pani Teresa. - Ale jest jak najbardziej sprawny. Mąż coraz rzadziej używa tego samochodu. Stąd decyzja o przekazaniu go na rzecz chorych dzieci. Bo my zawsze w dzieciach byliśmy zakochani.

2010. Odblaskowa zebra

Finał Orkiestry miał swój lokalny akcent. Była to akcja "Zebra w paski też ma odblaski". Grupa składająca się z płockich policjantów i wolontariuszy, zaopatrzona w plakat z odblaskową zebrą, wyruszyła w podróż do studia telewizyjnej "Dwójki". W studiu była masa ludzi, gwar, wszystko działo się w szaleńczym tempie. Ale udało nam się zawiesić na szyi Jurka Owsiaka jedno z naszych odblaskowych serduszek.

2012. Prezydent spłaca dług

I znowu - pogoda była paskudna, ale atmosfera gorąca. Nad Sobótką kwestowały nawet płockie morsy. Tego roku Andrzej Nowakowski jako prezydent Płocka kwestował po raz pierwszy. - Moja rodzina ma dług wobec Orkiestry, dziecko mojej siostry korzystało z zakupionego przez WOŚP sprzętu dla noworodków. To uratowało mu życie, teraz można pomóc innym - mówił.

2016. Pierwszy raz pod dachem

Rok temu płocki sztab WOŚP po raz pierwszy zorganizował finał pod dachem - w Orlen Arenie. A światełko do nieba zastąpił pokaz laserowy. Zebrano ponad 218 tys. zł, kwotę największą od dobrych kilku lat. Licytacje udały się znakomicie, obraz Edwarda Dwurnika został sprzedany za 1,8 tys. zł, bilety na mistrzostwa Europy w piłce ręcznej za tysiąc złotych. Wolontariusze znaleźli w puszce także dwie złote obrączki.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem