13 grudnia 1981 r. Mroźna niedziela. Gdy Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego (WRON) ustami generała Wojciecha Jaruzelskiego ogłosiła stan wojenny, miałem 11 lat. Tego, że nie było "Teleranka", dowiedziałem się w kościele.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Jak co tydzień mama wyprawiła mnie - ministranta - na poranną mszę. Poza podskórnym i irracjonalnym strachem niewiele rozumiałem ze stanu wojennego. Po mszy ksiądz zaangażował nas do pomocy w rozdawaniu darów z Ameryki - jakichś konserw, żółtego sera, płatków kukurydzianych i słodyczy.

Mieszkałem na wsi. Nie widziałem czołgów, ZOMO, koksowników, podwójnych agentów, szpicli, opozycjonistów ani ubeków. Pewnie byli, ale ja ich nie widziałem. Tu, dla dzieci, życie płynęło innym rytmem: porami roku, od brzasku do zmierzchu, od letniej kąpieli w stawie do jazdy na łyżwach (dokręcanych do butów). Wieczorem 13 grudnia wracałem z tatą po godzinie milicyjnej. Nie zdążyliśmy dotrzeć do domu przed 22. Zbliżały się święta Bożego Narodzenia i wujek zorganizował świniobicie. Nawet Jaruzelski nie był w stanie temu przeszkodzić.

Każdy ma inne wspomnienia z tego dnia. Jacek Dukaj, jeden z najlepszych polskich pisarzy science-fiction, miał wtedy siedem lat. Pod koniec 2009 r. wydał stylizowaną na bajkę opowieść o stanie wojennym widzianym oczami dziecka. "Wroniec" tytułem nawiązuje do WRON-u Jaruzelskiego. Zresztą, podobnych gier językowych jest tu bez liku: Pozycjoniści i Oporni (opozycjoniści), Bubeki (ubecy), Milipanci (milicjanci), Wojacy-Wroniacy, latająca U-Lotka, na której można wzbić się w powietrze, Suki zostawiające na śniegu ślady bieżnika, "pantuniestał", zasiadające w urzędach Członki, i wiele innych.

 

Głównym bohaterem jest Adaś, kilkuletni chłopiec, którego ojciec zostaje porwany przez sługi Wrońca, mrocznego władcy. Adaś zostaje wrzucony w groźną fantasmagoryczną rzeczywistość, w której walczy o przetrwanie i szuka ojca. W świecie Wrońca jedynym schronieniem okazuje się Kościół. Powieściowe wydarzenia i obrazy w dość oczywisty sposób nawiązują do pierwszego okresu stanu wojennego.

Dziś pracuję w szkole podstawowej. I chociaż uczę muzyki, gdy zbliża się 13 grudnia opowiadam dzieciakom o stanie wojennym. Dla nich to równie odległa rzeczywistość jak bitwa pod Grunwaldem. Nie są w stanie zrozumieć, że w sklepach było jedynie "Nic" i "Jeszcze Większe Nic". Podobnie jak słynnego "pantuniestał", nie wspominając o pałowaniu i mordowaniu ludzi myślących inaczej. Jednak najtrudniej wyjaśnić to, że wolność, która przyszła po 1989 r., musiała zostać okupiona kompromisem z komunistami - wyborem "mniejszego zła". Zerojedynkowy świat dziecka tego nie pojmuje.

W takich chwilach w sukurs przychodzi mi "Wroniec" Dukaja. Swoistą metaforą Okrągłego Stołu jest w książce układ małego Adasia z Wrońcem - "głównym złym" całej powieści. "Magiczną mocą" Adasia jest moc jego słowa, zdolność urzeczywistniania tego, co napisane. Do walki w ścisłym sensie (tak jak w rzeczywistości) nie dochodzi. Wroniec przekonuje chłopca, że konfrontacja jest bezcelowa. Pokazuje mu Lunetę. Chłopiec widzi przez nią w świetle Księżyca ciemną chmurę, która zakrywa całe wschodnie niebo. W chmurze kotłują się miliony kruków (wysłanników zła). A między nimi - dziesiątki, setki Wrońców. - Będzie następny. I następny. I następny. Zawsze następny! - złorzeczy Wroniec.

Adaś widzi to i aby ratować rodzinę, zrzeka się swej mocy. Wyrzuca Pióro i wypija krew Wrońca. Epilog dzieje się już po powrocie chłopca do domu, z pełną i bezpieczną rodziną. Książka nie kończy się happy endem. Przeciwnik nie zostaje pokonany. Zostaje przekupiony wyrzeknięciem się mocy przez głównego bohatera. Bezpieczeństwo okupione jest rezygnacją z walki. Tak jak w rzeczywistości.

Kilka dni temu Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło nową listę lektur. Próżno szukać na niej "Wrońca". Jest to o tyle dziwne, że w wychowaniu patriotycznym najmłodszych problematyka stanu wojennego jest tyle trudna, co priorytetowa. Czyżby współczesna literatura dziecięca była w niełasce decydentów? A może przyczyną okazał się ten ów "kościelny" wyjątek z "Wrońca". Kościół (który jest też miejscem spotkań Pozycjonistów) okazuje się bardzo krótkotrwałym i nieskutecznym azylem, a autorytet księdza (i w ogóle religii) jest podważany przez małego Adasia. Ksiądz pociesza chłopca: - Dziecko drogie, takie noce zdają się trwać wiecznie, gdy tracimy nadzieję. Wstanie słońce. Obudzisz się. Wrócą twoi rodzice. Zobaczysz.

Dukaj pisze dalej: "Adaś bardzo chciał mu wierzyć. Ale wiedział, że księża opowiadają o różnych dziwnych rzeczach, których naprawdę nie ma, tylko nie można mówić, że ich nie ma".

Powieść Dukaja jest nie tylko jednym z najciekawszych wydarzeń literackich ostatnich lat, to także książka, która buduje naszą pamięć narodową. Za "swoją" opowieść uznał ją zarówno Instytut Pamięci Narodowej, jak i liczni komentatorzy po obu stronach polskiej sceny politycznej. Szkoda, że nie uczyniło tego Ministerstwo Edukacji Narodowej.

Jeśli jeszcze nie przeczytaliście swoim dzieciom albo wnukom "Wrońca", zróbcie to koniecznie.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej na ten temat
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
W tej chwili odbywa się Uroczystość PISu pod Krzyżem Pałacu Prezydenta , gdzie i ja byłem Gościem Prez. Lecha Kaczyńskiego. Obok stoją Oprawcy KODu i innych, jak dyr szkoły, który chce deprawować młodzież polską. Do usunięcia, jak najszybciej.Dzieci młodzież mieliby nieprawdę o STANIE WOJENNYM I DZIEJACH POLSKI.
już oceniałe(a)ś
0
0
Jakby się wszyscy szaleju napili. Jeszcze żeśmy nie pomarli a już w bajdurzenia wpuścili. Dukaja......? nie rozeznaję...... Za dużo ludzi zginęło, żeby dać porównanie do czarnomagii Hobbitów, jak niby Holendrzy z umiłowana postacią. W Gazecie nadal jest Grupa działająca jak Hasbara...... Charakterystyczne jest rzucanie się na TEMAT WIODĄCY, aby go rozszarpać, zlikwidować i poprzez. ośmieszanie , opluwanie, coraz bardziej odciągające od Tematu. UNIESZKODLIWIĆ. Wiadomym jest , że mniejszości zostały osadzone we wszystkich polskich organizacjach, Instytucjach, Muzeach, Archiwach, dla neutralizowania działań Polaków aby nadal istniała POLSKA. Dokładnie widzimy to na bieżąco. Jest dokładnie opisane w witrynie polityce. Stan Wojenny, kosmetyczna, kulturalna ustawka dobrych Służb, itd….? To fałsz celowy. A Polska jak w czasach Targowicy….. Powtarzam się ale ja to przewidziałem 18 grudnia 1981r…..Tytuł jest oryginalny. Teraz zmieniony dla określenia obecnych czasów zagubienia. STAN WOJENNY Za blokadę Duszy – chcemy Zapomnienia. Za serca zamarłe w blokadzie Sumienia. Za zamęt i pustkę poszarzałych twarzy, Za nicość rządzących – nowych ‘’misjonarzy’’. Modlę się Panie o nasze Świtanie. Spokój dla Narodu. Polski Zmartwychwstanie. Dobry człowieku z dalekich stron… czy uczysz małych Polaków PACIERZA - ROTY - KTO TY JESTEŚ – HYMNU ? Jeżeli NIE , uczyń to, co mówił Marszałek …idź kury prowadzać……odpuść sobie naszczuwanie.
już oceniałe(a)ś
0
0