Plan płockiego ratusza jest taki: budowanie nowych bloków trzeba zostawić deweloperom, miasto zajmie się rewitalizacją należących do niego starych kamienic w centrum. I sprowadzi ludzi na opustoszałą starówkę. Do 2020 roku tylko na krótkim odcinku ul. Sienkiewicza ma powstać ok. 150 mieszkań.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Teraz jest tak: centrum straszy kamienicami-ruderami, mieszkańców ubywa. W budynkach wyremontowanych za olbrzymie, wielomilionowe kwoty ratusz kwateruje osoby z listy na lokale komunalne. To często ludzie bardzo ubodzy, poturbowani przez życie, dla których taka przeprowadzka jest spełnieniem sennego marzenia. Ale kiedy już dostają klucze do swoich nowych mieszkań, zaczynają się schody. Bo choć lokale są wykończone pod klucz, to trzeba wstawić jakieś łóżko, szafki kuchenne, szafę. I niejeden szczęśliwy lokator wpada w rozpacz, bo zwyczajnie na to go nie stać.

Także dlatego na starówce jest mało handlu, a restauracje narzekają na brak gości poza sezonem, bo na "miejscowych", ze względu na ich chude portfele - nie bardzo mogą liczyć. A ci zamożniejsi mieszkają gdzieś na Podolszycach czy innych odległych osiedlach lub w ogóle poza miastem. Miasto wylało się na zewnątrz. Takie zjawisko nazywa się suburbanizacją i dotyczy ono wielu polskich miast.

Kolejne niepokojące zjawisko jest takie, że mieszkania na sprzedaż od gminnych spółek (choćby od Agencji Rewitalizacji Starówki - słynna już Synagogalna Office Center) wykupują dobrze sytuowani płocczanie, którzy... też mieszkają z dala od centrum. A tu, w środku Płocka, zakładają swoje biura, gabinety, kancelarie. Po pracy zamykają je na klucz, wracają do domów, a wieczorem na starówce tylko wiatr hula.

W magistracie mają pomysł

Zajmujący się inwestycjami i odpowiedzialny także za rewitalizację wiceprezydent Jacek Terebus przedstawia jego zarysy. - Chodzi o to, żeby w ramach rewitalizacji zasiedlać znowu starówkę, proponować tu ludziom mieszkania. W różnych formułach: dla młodych z programu "Mieszkanie na start", z partycypacją i w końcu na sprzedaż.

Mieszkania dla młodych (18-35 lat) z założenia są lokalami na wynajem. Na pięć lat, z możliwością przedłużenia na kolejne pięć. To taki czas, by człowiek się dorobił, okrzepł w życiu, uskładał na własne M lub choćby na wkład wymagany przy kredycie bankowym. Po jego wyprowadzce na swoje - mieszkanie wraca do puli gminy i jest oferowane płocczanom z kolejnego pokolenia.

- Myślimy też o rozwiązaniu opartym na systemie TBS-owskim, czyli o partycypacji - dodaje Jacek Terebus. - W pierwszym rzędzie zaproponujemy pewnie przeprowadzkę na takich zasadach, że ktoś wpłaca część wartości budowy lokalu, a potem resztę w dogodnych ratach - obecnym lokatorom komunalnym, którzy rzetelnie opłacają czynsz, ale nie stać ich na lokum całkowicie własne. Oni poprawiliby swoją sytuację mieszkaniową i jednocześnie zwolnili dotychczas zajmowane lokale gminne, dla innych z kolejki. Oczywiście uważam, że także inni płocczanie będą mogli z takiej formy skorzystać.

I w końcu trzeci wariant - część lokali miasto przeznaczy na sprzedaż. Ale tym razem, by ustrzec się kolejnych biur w mieszkaniach, pomyśli o takich umowach, które będą zobowiązywały kupujących do zachowania funkcji mieszkalnych w nabytych nieruchomościach.

Nadać nowy blask starym kamienicom

- Żeby rewitalizacja była udana, musimy sprawę postawić jasno - na starówce nie będą już powstawały lokale socjalne ani komunalne w takim znaczeniu jak do tej pory - twierdzi wiceprezydent Terebus. - Miasto samo weźmie się za remont swoich kamienic, bo deweloperzy nie są tym szczególnie zainteresowani ze względu na znaczne koszty, jako że są to albo zabytki, albo nieruchomości w obszarach zabytkowych. Ale oczywiście, jeśli ktoś będzie zainteresowany kupnem takiej kamienicy, choćby przy ul. Bielskiej, to opracujemy taką możliwość. Tyle że nauczeni doświadczeniem - będziemy dużo bardziej ostrożni. Zanim dojdzie do podpisania umowy, inwestor będzie musiał przedstawić swój plan dotyczący budynku, określić, co chce w nim zrobić. Jeśli jego wizję zaakceptujemy, musi on jeszcze złożyć deklarację, do kiedy wykona remont. W umowach będą zaś klauzule, że niewywiązanie się z warunków umowy skutkuje zwrotem nieruchomości do gminy. Żeby nie dochodziło do takich sytuacji jak z kamienicą naprzeciwko ratusza, która od lat straszy swoim wyglądem, a my nie możemy nic wyegzekwować od właściciela.

Na pierwszy ogień miasto zabierze się za przywracanie blasku kamienicom w północnej pierzei ul. Sienkiewicza, począwszy od nr. 38, potem 40, 42, 44, 46 i 48. Obecni najemcy w nich zamieszkujący będą systematycznie przenoszeni w inne lokalizacje. Cały plan ma być zrealizowany do końca roku 2020. W odnowionych (niektóre zostaną nadbudowane) lub postawionych w plombach budynkach planuje się utworzenie ok. 150 mieszkań. W tym także dla młodych.

- Nie chcemy konkurować z deweloperami - dodaje wiceprezydent. - Po prostu weźmiemy się za to, co jest naszą własnością. Ale trzeba mieć świadomość, że jest to proces wieloletni. Cały czas pracujemy nad dalszą rewitalizacją śródmieścia. Zostaną tu wydzielone kwartały, dla których opracujemy spójną koncepcję. Wystarczy spojrzeć na ul. Synagogalną - jeszcze pięć lat temu wyglądała inaczej, a teraz dopełnił zabudowę gmach zwany kiedyś Synagogalne Office Center, za pomnikiem 13 Straconych zbudowaliśmy parking i teraz jest całkiem inna okolica.

Kto zrewitalizuje i za co?

Remontami i zabudowami plomb mają się zająć miejskie spółki - Miejskie Towarzystwo Budownictwa Społecznego, Miejski Zakład Gospodarki Mieszkaniowej oraz ARS.

O pieniądzach na ten cel rozmawiamy z Wojciechem Ostrowskim, skarbnikiem miasta. Tłumaczy, że w części inwestycje zostaną sfinansowane z bezzwrotnych pożyczek Banku Gospodarstwa Krajowego. To 40 proc. kosztów, więc sumy są niebagatelne. Skąd reszta?

- Z budżetu miasta - odpowiada Ostrowski. - Największa i najkosztowniejsza jest kamienica przy Sienkiewicza 38 [to ta obok Płockiej Galerii Sztuki - red.] i szacujemy, że w sumie jej remont, wraz z otoczeniem, pochłonie ok. 9 mln zł. Na nią BGK już przyznał 40 proc. dofinansowania. Kolejne są mniejsze, a więc nie tak kosztochłonne. Trzeba będzie na każdą wydać od 2,5 do 7 mln zł, czyli z budżetu miasta rocznie przeznaczymy na nie od 2,5 do 3,5 mln, biorąc pod uwagę pomoc z BGK.

MTBS ma mieć dodatkowe pieniądze na rewitalizację w centrum ze sprzedaży swojej sporej działki przy Granicznej, na której kiedyś planował budowę osiedla. - Poza tym miasto zamierza od swoich spółek odzyskać część należących do nich działek, w zamian przekazując kamienice do rewitalizacji. Działki zostaną sprzedane, a uzyskane w ten sposób pieniądze wrócą do spółek na podwyższenie ich kapitału, co pozwoli im starać się o kredyty i remontować - tłumaczy zawiłości księgowe skarbnik.

Ale BGK nie udziela pożyczek na mieszkania na sprzedaż. - Prawda, jeśli się więc na takie zdecydujemy, to przecież spółka może zaciągnąć normalny kredyt komercyjny na budowę - odpowiada Wojciech Ostrowski.

Czy będą chętni do zamieszkania na starówce? Na pewno. Mnóstwo płocczan marzy o takiej możliwości...

Kamienice, w których może zamieszkacie... *

-- Adres: Sienkiewicza 38. Kamienica z końca XIX wieku, nie jest zabytkiem, ale należy do chronionego zespołu urbanistyczno-architektonicznego. Trzykondygnacyjna, zbudowana z cegły, z dachem dwuspadowym. Elewacja frontowa 13-osiowa z dwoma ryzalitami zwieńczonymi attykami. Na dachu metalowa, ażurowa balustrada. Budynek wysiedlony, MZGM ogłosił przetarg na remont i zagospodarowanie terenu. Będzie w niej ok. 40 mieszkań, mogą być oddane pod koniec przyszłego roku.

-- Adres: Sienkiewicza 40. Kamienica w połowy XIX wieku, wpisana do rejestru zabytków w 1975 r. Budynek murowany z cegły, z dwuspadowym dachem, parterowy z mieszkalnym poddaszem. Elewacja frontowa 7-osiowa. Zachowany detal architektoniczny - pilastry w wielkim porządku na ryzalicie, elewacja boniowana. Na dachu cztery lukarny.

-- Adres: Sienkiewicza 40. Budynek jest elementem chronionego zespołu urbanistyczno-archeologicznego. Zbudowany został pod koniec XIX w. Kamienica murowana z cegły, dwukondygnacyjna, z dachem dwuspadowym. Elewacja frontowa trzyosiowa. Na dachu są trzy wtórne lukarny. Dość dobry stan zachowania.

-- Adres: Sienkiewicza 44. Kamienica z końca XIX w., będąca elementem chronionego zespołu urbanistyczno-archeologicznego. Murowana z cegły, z dwuspadowym dachem, podpiwniczona. Elewacja frontowa sześcioosiowa. Na dachu cztery lukarny. Stan dobry.

-- Adres: Sienkiewicza 48. To kilka budynków odlewni zespołu Fabryki Maszyn Rolniczych z końca XIX w. Wpis do rejestru zabytków w 1976 r. Na tej posesji mieścił się najpierw mały warsztat, który w 1870 r. przekształcił się w fabrykę Mojżesza Szyi Sarny. Wkrótce stał się największym zakładem przemysłowym w Płocku. Zajmował duży kwartał ul. Bielską, Sienkiewicza i Królewiecką. W skład zespołu fabrycznego od 1884 r. wchodziła również duża odlewnia żeliwa. Po śmierci Mojżesza Sarny w 1908 r. fabrykę prowadził jego syn Izydor. Kamienica frontowa jest zbudowana z cegły, ma dwuspadowy dach i trzy kondygnacje. Elewacja frontowa sześcioosiowa, jest przejazd bramą. Za tym budynkiem, pod tym samym adresem, są też dwie oficyny z drugiej połowy XIX w. Wschodnia - dwukondygnacyjna, zachodnia - częściowo trzykondygnacyjna. Całość zachowana w stanie dostatecznym.

----

* Na podstawie materiałów biura miejskiego konserwatora zabytków

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem