W muzealnych magazynach pieczołowicie przechowywane jest 68 sztuk broni palnej. Oczywiście tej mającej wartość historyczną. W większości są to dary. Z niektórymi wiążą się bardzo ciekawe, a nawet tajemnicze zdarzenia...
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Ta zagadka może nie znaleźć rozwiązania nigdy. Czy kryje się za nią jakaś banalna sprawa, czy może mrożąca krew historia kryminalna albo nawet patriotyczna, związana z konspirowaniem przeciw zaborcy? Nic nie wiadomo...

O budynku przy Tumskiej 13 wiadomo za to, że w 1886 r. Albertyna Wilhelmina Lisner, córka i spadkobierczyni Jana Ferdynanda Foernera, sprzedała go garbarzowi i kupcowi Józefowi Libermanowi. Potem dom stał się własnością rodziny Szmula Mojżesza Szpiro, następnie - Beniamina i Szlamy Niedźwiedziów, a w 1884 r. August Born i Aleksander Nitkowski założyli w nim niewielką "Fabrykę i Skład Machin Rolniczych Augusta Borna", co dało początek Fabryce Narzędzi i Maszyn Rolniczych, którą po 1893 r. założył Maurycy Margulies. W czasie drugiej wojny znajdowała się tu siedziba "Maschinen-Industrie Plock".

- I co w tym niezwykłego? - spytacie...

Tajemnica starego garnka

Jest 19 grudnia 2011 roku. W budynku przy Tumskiej 13 trwa remont zlecony przez Agencję Rewitalizacji Starówki. Robotnicy zrywają posadzkę, łatwo nie jest, bo trzeba skuć aż trzy warstwy. Obiekt był remontowany wiele razy i za każdym robiono nową wylewkę, jedną na drugiej. Trzeba to wszystko usunąć i pogłębić. Andrzej Kołodziejski macha łopatą i nagle - jakiś zgrzyt. Może to pokrywa jakiejś studzienki? Ale nie, owszem, jest to pokrywa, ale starego wielkiego sagana! Pracownicy zaglądają do garnka i szok! W środku są jakieś pistoleciki i pudełka z amunicją. Wszystko zardzewiałe, lepiące się od brunatnej mazi. Chwila strachu - może jest tu też jakiś granat, zaraz wybuchnie? Nie, nic takiego nie ma.

Tam, gdzie był zakopany garnek, jeszcze parę lat temu znajdowało się zaplecze socjalne nieistniejącej już restauracji Sphinx. Ale broń musiała być ukryta dużo wcześniej. Wokół znaleziska znajdowało się mnóstwo popiołu i żużlu, co wskazywałoby, że w tym miejscu mógł stać wielki piec do wytopu żelaza.

Ówczesna szefowa ARS Iwona Wierzbicka całe znalezisko umieściła w swoim biurze - jak mówiła "Wyborczej", zamierzała je przekazać Muzeum Mazowieckiemu. Ale tekst o odkryciu przy Tumskiej 13 przeczytali w komendzie policji i uznali, że... doszło do przestępstwa, bo takie rzeczy trzeba przekazywać policji. "Arsenał" został zarekwirowany i przesłany do badań, a prokuratura wszczęła postępowanie, na szczęście bez konsekwencji dla kierownictwa ARS.

Pozostawało jednak pytanie, co to za broń i dlaczego została tak ukryta? Prezes Stowarzyszenia Miłośników Muzeum Mazowieckiego Paweł Mieszkowicz mówił: - Fakt, że tyle jednakowej broni znalazło się w jednym miejscu, nasuwa przypuszczenie, że nie kupił jej sobie ktoś do własnych celów. Raczej był to zakup grupowy - może dla klubu sportowego, dla organizacji typu "Strzelec", a może dla spiskowców? Według mnie musiały zostać ukryte na przełomie wieków, może jeszcze przed I wojną światową, w czasach carskich. Jednak to tylko hipotezy.

Szymon Zaremba, pracownik muzeum, informuje: - Badania broni przeprowadzono w Centralnym Laboratorium Kryminalistycznym Policji w Zakładzie Broni i Mechanoskopii. Konserwacji poddaliśmy rewolwery (15 sztuk, w tym 10 centralnego zapłonu i pięć systemu Lefaucheux), garnek żelazny z pokrywką, dziewięć metalowych pudełek i siedem pokrywek do nich. A także amunicję rewolwerową - w sumie 563 sztuki, w tym 479 do rewolwerów centralnego zapłonu i 84 do rewolwerów systemu Lefaucheux.

Według Szymona Zaremby część znalezionej broni to wyrób belgijski z przełomu XIX i XX wieku. Był to bardzo popularny typ rewolwerów, produkowany w Europie na masową skalę. A do kogo należała broń, czemu została "zakonspirowana" w wielkim garze? To wciąż tajemnica. Wiadomo, że małe rewolwery miały małą siłę rażenia, raczej służyły do odstraszania, więc np. do akcji odwetowych słabo się nadawały. Ale przecież nic nie wiadomo...

Tajemnica skrzyni w Janoszycach

Październik 2013 roku. Aspirant Stanisław Kowalski, kierownik posterunku policji w Brudzeniu Dużym, czeka na przyjazd saperów z Nowego Dworu Mazowieckiego. Będą szukać broni, która została zakopana w Janoszycach w czasie drugiej wojny.

Kto ją zakopał? To wiadomo - Wiktor Kaźmierowicz, którego rodzina miała tam posiadłość z okazałym młynem na Skrwie. W młynie przechowywali wiele osób, głównie związanych z Armią Krajową. Bo rodzina wspierała AK. Pan Wiktor opisał dawne historie w książce "Opowieści rodzinne", która powstała głównie na prośbę jego córki. To w niej znalazły się wspomnienia o ukrywaniu broni, jaką znajdowano, często porzucaną przez uciekających Niemców, w rejonie Brudzenia. Mimo że za jej ukrywanie groziła kara śmierci. Synowie autora wspomnień nawet przeszukiwali okolicę z wykrywaczem metali i natrafili na miejsce, które dało silny sygnał. Czyżby była tam właśnie jedna ze skrzyń z bronią? W takich skrzyniach zakopywano "od zwykłych karabinów, wszelkiego typu automatów, lekkich i ciężkich karabinów maszynowych, granatów, min, pancerfaustów, aż do dział artyleryjskich i czołgów. Szosa od Brudzenia do Turzy i Sobowa była dosłownie usłana porzuconym uzbrojeniem" - jak pisał Wiktor Kaźmierowicz.

22 października 2013 roku. W jednej z posesji w gm. Brudzeń Duży pojawiają się saperzy. Szukają broni zakopanej na początku 1945 roku przez Kaźmierowicza. Jest! W miejscu, gdzie kiedyś była stara stodoła i obrastające ją zarośla, saperzy znajdują radziecki karabin maszynowy Diegtiariowa wraz z pięcioma magazynkami talerzowymi, radziecki pistolet maszynowy, tzw. pepeszkę, z jednym magazynkiem bębnowym oraz niemiecki karabinek automatyczny StG-44 z czterema magazynkami łukowymi, osiem węgierskich granatów, które miały skłonność do samoodbezpieczania, oraz około tysiąca sztuk amunicji w dwóch metalowych skrzyniach.

Od początku była mowa o przekazaniu znaleziska Muzeum Mazowieckiemu. Szymon Zaremba: - Zostały nam przekazane tylko karabiny, które poddaliśmy konserwacji. Amunicja i granaty były zbyt niebezpieczne, by mogło je magazynować muzeum.

68 sztuk broni palnej

Muzeum Mazowieckie słynie ze zbiorów secesji, to jego główna specjalizacja. Broni w swojej kolekcji posiada niewiele. To zaledwie 68 sztuk, a 47 egzemplarzy pochodzi z darowizn. Dużą ich część można zobaczyć na ekspozycji stałej "X wieków Płocka", reszta znajduje się w magazynie Działu Historii.

Co jest wśród "militarnych" skarbów płockiej placówki? Na przykład strzelba skałkowa piechoty angielskiej z I połowy XVII wieku. Strzelba skałkowa - janczarska, turecka, z końca XVIII wieku. Dubeltówka systemu Lancaster, angielska, z przełomu XIX i XX wieku. Karabin piechoty francuskiej z 1858 r.

Darowizny były dokonywane począwszy od roku 1949. Wśród darczyńców są np. Towarzystwo Naukowe Płockie, zespół Dzieci Płocka, płocka delegatura Mazowieckiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, prezydent miasta, a nawet komenda policji w Płocku, która w roku 1998 przekazała niemiecki, pochodzący z 1913 roku karabinek systemu Mauser oraz również niemiecki sztucer myśliwski Mauser z roku 1922.

Ale w rejestrze broni palnej posiadanej przez Muzeum Mazowieckie są też nazwiska prywatnych osób - mieszkańców Płocka i Warszawy. Dla placówki jest szczególnie cenne właśnie to, że ludzie i instytucje chcą zachować dla potomnych cenne pamiątki i przekazują je w ręce fachowców.

Wystawa

Broń znaleziona w budynku przy Tumskiej 13 oraz w Janoszycach zostanie pokazana na specjalnej ekspozycji przygotowywanej przez Muzeum Mazowieckie. Kurator wystawy Szymon Zaremba podkreśla, że po raz pierwszy w całości będzie ona poświęcona broni palnej. Ma też być rodzajem przypomnienia instytucji i osób, które nieodpłatnie przekazały i przekazują muzeum cenne eksponaty.

Wystawa wpisuje się w cykl imprez towarzyszących Międzynarodowemu Dniu Ochrony Zabytków, który obchodzony jest od 1983 roku w większości krajów świata 18 kwietnia, oraz w obchody jubileuszu 195-lecia Muzeum Mazowieckiego w Płocku.

Wernisaż odbędzie się w czwartek 14 kwietnia o godz. 12. Broń będzie można oglądać do 8 maja.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem