Dzięki uprzejmości teatru miałem możliwość oprowadzenia po zakamarkach płockiej sceny uczniów klas drugich szkoły podstawowej z Gostynina, którzy wcześniej obejrzeli legendę o złotej kaczce. Zajrzeliśmy z dzieciakami do pracowni dekoratorskiej i fryzjerów. Swoje królestwa pokazali akustycy i oświetleniowcy. Gong wydał piękny dźwięk po uderzeniach inspicjenta. Maszynista podnosił i spuszczał kurtynę. A nad głowami unosiły się sztankiety z wysłonami, ekranami, fragmentami scenografii i mrowiem reflektorów.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Kilkadziesiąt razy w sezonie buduję "czwartą ścianę" polskich teatrów. Czasami zaglądam za kulisy, a z okazji Międzynarodowego Dnia Teatru mam zaszczyt stać na scenie i wręczać Srebrne Maski PTPT. W tym roku z racji świąt ogłoszę nazwisko laureata o tydzień później niż zwykle, ale z niezwykłą odpowiedzialnością czasu, w którym brzmi pozornie okazjonalne przesłanie Anatolija Wasiljewa: "I tylko jedna forma teatru nie jest nam potrzebna - jest nią teatr gier politycznych, teatr politycznych pułapek, teatr polityków, teatr polityki. Teatr codziennego terroru - osobistego i zbiorowego, teatr trupów i teatr krwi na placach i ulicach, w stolicach i na prowincji, między religiami i etnosami".

W 1986 roku Marcin Sławiński wystawił na płockiej scenie spektakl muzyczny "Róbmy swoje" z piosenkami Wojciecha Młynarskiego, jedyną produkcję z Nowego Rynku 11, która została pokazana podczas Przeglądu Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu. 30 lat po premierze tytuł, chociaż z innym scenariuszem i pod wodzą kompozytora Wojciecha Borkowskiego, wraca od jutra do Teatru Ateneum w Warszawie. Jednocześnie reżyserka Anna Augustynowicz w polskim orędziu do artystów pisze: "Sztuka zdolna jest przenikać przez mury autorytaryzmu, poprzez granice ideologii i wyznania. Jest zdolna przywrócić sens słowom ukradzionym na potrzeby propagandy. Artysta świadczy dziełem, jest wolny. Samodzielnie powołuje i odpowiada za stworzony na scenie sens. Jest sobą u siebie. Róbmy teatr!..."

Dziecięcą wycieczkę zakończyła wizyta w garderobie złotej kaczki granej przez Kasię Anzorge. Na chwilę wyszedł z próby przygotowujący się do premiery Marek Walczak. Były autografy, zaglądanie do szaf i strojenie min przed aktorskim lustrem. "Sztuka teatru to chwila, która pozwala przyłapać człowieka na autentyczności - pomiędzy jego intencją a pragmatyzmem gracza. Moment, kiedy można ujrzeć ludzką twarz, zanim rozpłynie się w swoim wykreowanym wizerunku "*.

Kiedy Młynarski wszedł na scenę i zaśpiewał z płocką publicznością finałową piosenkę, miałem 18 lat. W ciągu kilkudziesięciu kolejnych miesięcy zmienił się cały świat, zmieniła się Polska i nie przypuszczałem, że kiedykolwiek będzie trzeba znów zaśpiewać: "Róbmy swoje!/ Pewne jest to jedno, że/ Róbmy swoje!/ Bo jeżeli ciut się chce,/ Drobiazgów parę się uchowa:/ Kultura, sztuka, wolność słowa. //. Może to coś da - kto wie?".

Kochajmy teatr, jak dzieci, zanim autentyczność ustąpi miejsca propagandowej kreacji.

* Cytat z orędzia Anatolija Wasiljewa i Anny Augustynowicz na Międzynarodowy Dzień Teatru

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem