... najbliższe dwie kolejki będą piłkarską ucztą dla płockich kibiców. Ucztą, która może przerodzić się w prawdziwe święto.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Podopieczni trenera Jerzego Brzęczka, którzy w tym sezonie zrobili już, co musieli, teraz z chłodną głową i bez ciśnienia rozgrywają mecze mistrzowskie. Ambicja i chęć zrobienia czegoś wielkiego dla klubu oraz miasta sprawiają, że nie rezygnują z walki o zaszczyt reprezentowania kraju i Płocka w europejskich pucharach.

Ogromną przysługę Wiśle wyświadczyła w środę warszawska Legia, która wywalczyła Puchar Polski, w finale tych rozgrywek pokonując Arkę Gdynia 2:1.

Przypomnijmy, że z polskiej ligi prawo występów w Europie mają zagwarantowane cztery drużyny: mistrz kraju (wystąpi w eliminacjach Ligi Mistrzów), wicemistrz, trzecia drużyna ekstraklasy oraz zdobywca Pucharu Polski (wszystkie wystąpią w kwalifikacjach Ligi Europy).

Legia, która wciąż ma szansę na tytuł mistrzowski – na cztery kolejki przed końcem sezonu jest liderem – bez względu na to, czy zostanie mistrzem, czy nie, mając już w rękach Puchar Polski, zwolniła miejsce w europejskich rozgrywkach czwartej drużynie z ekstraklasy. Obecnie jest nią Wisła Płock.

Mecze w eliminacjach do Ligi Europy Wisła Płock mogłaby grać u siebie. A w fazie grupowej na stadionie Widzewa

Jest też inna możliwość, by płocczanie po 12 latach ponownie posmakowali gry z europejskimi drużynami – wskoczyć na podium i zdobyć pierwszy w historii klubu medal.

A że nafciarzy stać na to, udowadniają w tym sezonie na każdym kroku. Grając zgodnie z zasadą „my możemy, inni muszą”, niemal z urzędu przyjęli na siebie rolę drużyny nieobliczalnej, która jest w stanie przeszkodzić najlepszym w walce o tytuły.

I robią to bez pardonu. W rundzie zasadniczej ograli wielką trójkę pretendującą do zdobycia tytułu mistrzowskiego. Jesienią w Płocku pokonali Lecha (1:0), przy Łazienkowskiej Legię (2:0), czego w lidze nigdy wcześniej nie dokonali. W tym roku, tuż przed podziałem tabeli na grupy mistrzowską i spadkową, w Białymstoku w sposób efektowny rozprawili się z Jagiellonią (3:1).

Do końca sezonu Wiśle zostały do rozegrania cztery ligowe potyczki. Trzy z nich rozegra właśnie z wielką trójką: u siebie z Lechem (sobota, godz. 20.30), trzy dni później w Warszawie z Legią i 20 maja w Białymstoku z Jagiellonią. Tydzień przed wyjazdem na Podlasie nafciarze spotkają się jeszcze w Płocku z Koroną Kielce. – Patrząc na wynik ostatniego meczu z Zagłębiem Lubin [Wisła przegrała 1:2, tracąc gola już w doliczonym czasie gry z rzutu karnego – przyp. red.], jest trochę niezadowolenia i niedosytu – mówi trener płockich piłkarzy Jerzy Brzęczek. – Biorąc pod uwagę, jak się zaprezentowaliśmy, zwłaszcza w drugiej połowie, w której graliśmy agresywnie i stwarzaliśmy sobie wiele sytuacji, jestem dumny z mojej drużyny. Przed nami cztery ważne spotkania. Jeśli będziemy grać na takim poziomie, jak z Zagłębiem, to o kolejne punkty jestem spokojny.

To oznacza, że przed płockimi kibicami piłkarska uczta, którą rozpocznie sobotni pojedynek z Lechem. Zespołem najczęściej typowanym przez ekspertów na mistrza kraju. Ale też zespołem, któremu również przydarzają się wpadki. I to dużego kalibru, jak choćby w poprzedniej kolejce w potyczce z Górnikiem Zabrze. Poznaniacy przed własną publicznością przegrywali już 0:4, ostatecznie ulegli 2:4.

Lech jest jednym z czterech zespołów z ekstraklasy, z którym w ciągu ostatnich 24 lat Wisła Płock rywalizowała 22 razy (w ekstraklasie i na jej zapleczu). Płoccy piłkarze – z grona obecnych drużyn występujących w ekstraklasie – częściej spotykali się jedynie z Pogonią Szczecin (26 meczów), Zagłębiem Lubin (25) i Wisłą Kraków (24).

Ciekawostką jest też to, że w Płocku Lechowi zawsze grało się niełatwo. Wisła przed własną publicznością z 11 spotkań wygrała sześć – ostatni raz jesienią po bramce Dominika Furmana – a cztery zremisowała. Poznaniacy tylko raz wywieźli komplet punktów z Płocka, 15 kwietnia ubiegłego roku zwyciężyli 3:0.

Wówczas na trybunach płockiego stadionu był komplet 9750 widzów, a wszystkie bilety rozeszły się w przedsprzedaży. Wszystko na to wskazuje, że taki scenariusz się powtórzy. Bo już rozeszło się przeszło 6 tys. wejściówek (stan z czwartku). Wejściówki cały czas można nabywać przez internet (wislaplock.kupbilety.pl), w sklepiku klubowym przy Łukasiewicza 34 oraz w sklepie klubowym w Galerii Mazovia (I piętro). W piątek specjalnie dla kibiców zostanie też otwarta kasa nr 1 (czynna w godz. 10-18) przed stadionem. W dniu meczu kasa nr 1 będzie czynna od godz. 10, a pozostałe okienka zostaną otwarte na trzy godziny przez meczem. Przypominamy: spotkanie Wisła – Lech rozpocznie się o godz. 20.30.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem