Płoccy piłkarze ręczni w pierwszym meczu ćwierćfinałowym play-off o mistrzostwo Polski pokonali na wyjeździe Wybrzeże Gdańsk 36:25 (18:15).
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Podopieczni trenera Krzysztofa Kisiela rozgrywali to spotkanie po ponaddwutygodniowej przerwie.

Po pierwszych 10 minutach prowadzili 6:2, po czym pozwolili gospodarzom dojść do głosu. Ci zaczęli niwelować stratę. Po kwadransie Wisła prowadziła już tylko 8:6, a na przerwę schodziła do szatni, wygrywając różnicą trzech trafień.

– Nasze poczynania w pierwszej połowie mogły być dużo lepsze, a wynik mógł być dużo spokojniejszy – komentuje trener Orlen Wisły Krzysztof Kisiel. – Przed przerwą popełniliśmy błędy zarówno w grze w przewadze, jak i w osłabieniu, co wykorzystał przeciwnik, wyprowadzając kontry lub rzucając do pustej bramki. W drugiej połowie role się odwróciły. Choć Wybrzeże próbowało jeszcze nawiązać walkę, kilka dobrych interwencji zanotował bramkarz Artur Chmieliński, graliśmy konsekwentnie w obronie. Z bardzo dobrej strony pokazał się nasz bramkarz Adam Morawski [15 obron, 39 proc. skutecznych interwencji – red.], który na parę minut zamurował bramkę. Zwycięstwo cieszy, rewanż w Płocku będzie spokojniejszy. Ale nadal mamy nad czym pracować.

Na uwagę zasługuje świetna skuteczność piłkarzy ręcznych Orlen Wisły z linii siódmego metra – 11/11! W Gdańsku w roli egzekutorów znakomicie sprawdzili się Igor Żabić z dziewięcioma trafieniami (siedem zaliczył po rzutach karnych) oraz Sime Ivić, który z siedmiu metrów zdobył trzy bramki. Jedną bramkę dołożył do tego dorobku 17-letni wychowanek płockiego klubu Paweł Kowalski, dla którego był to ważny gol, bo zdobyty w debiucie w pierwszym zespole Orlen Wisły Płock.

Marcin Lijewski, szkoleniowiec Wybrzeża: – Ciężko nam się grało. Wisła jednak pokazała, że jest klasowym zespołem. Że nie na darmo gra w Lidze Mistrzów. I tego doświadczenia ma dużo więcej od nas. Grając z takim rywalem jak Wisła Płock, mój zespół musiał się wznieść na wyżyny, a tego nie zrobił. I to nas kosztowało bolesną porażkę. Mogłem przegrać ten mecz – i mówię to za siebie jako były zawodnik, a obecnie trener – gdybyśmy zagrali na dobrym poziomie. Wtedy byłbym zadowolony. A nie jestem. Druga połowa była dużo słabsza w naszym wykonaniu. Dużo piłek poodbijał Adam Morawski. Chłopak ma talent. Jest mocnym punktem płockiego zespołu, co dziś potwierdził. Co prawda Artur Chmieliński [bramkarz Wybrzeża – red.] miał małe wejście smoka, ale to było przy wyniku, który był już nie do odrobienia. Po minach moich zawodników widać było, że w pewnym momencie stracili wiarę w to, że można ten mecz wygrać. A przecież gra się do końca – smutno stwierdził trener Wybrzeża.

Rewanż w Płocku zostanie rozegrany 9 maja o godz. 20.15. Zapraszamy na trybuny! Zwycięzca dwumeczu zagra w półfinale z lepszym z pary Gwardia Opole – Górnik Zabrze [w pierwszym spotkaniu wygrała Gwardia 28:24]. Półfinały są zaplanowane na 15 i 19 maja. Pierwszy mecz finałowy 31 maja, rewanż – 3 czerwca.

Wybrzeże Gdańsk – Orlen Wisła Płock 25:36 (15:18)

Wisła: Adam Morawski – Igor Żabić 9 (7), Gilberto Duarte 5, Marko Tarabochia 5, Sime Ivić 4 (3), Lovro Mihić 3, Tomasz Gębala 2, Valentin Ghionea 2, Przemysław Krajewski 2, Dan Racotea 2, Paweł Kowalski 1, Jose de Toledo 1.

Najwięcej bramek dla Wybrzeża zdobyli: Adrian Kondratiuk, Wojciech Prymlewicz i Paweł Salacz po 5.

Kary: Wybrzeże – 12 min (Jacek Sulej czerwona kartka z gradacji kar); Wisła – 12 min.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem