Ten artyku czytasz w ramach bezp豉tnego limitu

Los sprzyjał płockim piłkarzom ręcznym. W sobotę ich najgroźniejsi konkurenci o szóste i ostatnie miejsce premiowane awansem do TOP 16 – szwedzki IFK Kristianstad i chorwacki PPD Zagrzeb – nie zdołali zdobyć punktów. Szwedzi przegrali u siebie z FC Barcelona 21:26, a Chorwaci ulegli na wyjeździe węgierskiemu Pick Szeged 28:30, choć momentami z Segedynu płynęły złe wieści, bo mistrzowie Chorwacji po pierwszej połowie prowadzili różnicą czterech trafień (15:11).

Problemy kadrowe z kolei nie ominęły mistrzów Niemiec, którzy przyjechali do Płocka w sobotę. Trener Nikolaj Jacobsen nie mógł skorzystać z usług kontuzjowanego Gedeona Guardioli, a także Momira Rnica, Maksymiliana Trosta, Haralda Reinkinda i Kristiana Bliznaca. Po krótkiej przerwie do składu wrócił Gudjon Valur Sigurdsson.

Szkoleniowiec Wisły miał szerszą od rywala kadrę na to spotkanie. W składzie zabrakło jedynie kontuzjowanego Michała Daszka. W protokole meczowym znalazł się zmagający się w ostatnich dniach z urazem mięśniowym bramkarz Marcin Wichary. Ostatecznie nie wystąpił w tym pojedynku.

Ręce same składały się do oklasków, kiedy się patrzyło, jak w pierwszej połowie płoccy piłkarze ręczni rozmontowują obronę mistrzów Niemiec. Przynosiło to oczekiwany przez wszystkich rezultat – płocczanie momentami prowadzili nawet różnicą czterech bramek (w 13. minucie 8:4). Po okresie chwilowego przestoju, kiedy to goście zdołali wyrównać, nafciarze znów zwarli szeregi w obronie, zaczęli grać skutecznie w ataku. I na sześć minut przed końcem ponownie wyszli na, wydawałoby się, bezpieczną przewagę – tym razem trzech bramek (13:10).

Jeszcze w drugiej połowie wszystko szło zgodnie z planem, Wisła prowadziła w 36. minucie 19:16. O tym, co działo się dalej, należałoby jak najszybciej zapomnieć. Nafciarze zaczęli się mylić, a rywale z takich prezentów korzystali z zimną krwią, wyprowadzając kontry, zdobywali łatwe bramki. I zaczęli odrabiać straty. W rezultacie między 36. a 42. minutą goście zdobyli sześć bramek. I to oni prowadzili 22:19.

Nafciarze jeszcze raz zerwali się do ataku, po bombie z dystansu Nemanji Obradovicia Wisła przegrywała tylko jednym trafieniem 22:23. I kiedy wydawało się, że już do końca mecz będzie się toczył na styku, zaczął się poważny kryzys płockich piłkarzy ręcznych. Nikt nie spodziewał się wtedy, że po bramce Obradovicia na kolejnego gola Wisły trzeba będzie czekać aż siedem minut. W tym czasie nafciarze popełnili mnóstwo błędów technicznych, co w takim meczu i z takim rywalem jak Rhein-Neckar Löwen jest niewybaczalne. W 53. minucie goście wyszli na prowadzenie 30:22. I było właściwie po meczu.

Co z awansem do TOP 16? Przed nafciarzami jest jeszcze jeden, ostatni mecz w grupie. Na wyjeździe zagrają z Vardarem Skopje (4 marca). Chcąc zająć szóste miejsce i awansować do kolejnej rundy, musieliby wygrać. I liczyć przy tym na korzystny wynik w pojedynku PPD Zagrzeb – IFK Kristianstad, a takim będzie albo zwycięstwo mistrzów Chorwacji, albo remis.

Orlen Wisła Płock – Rhein-Neckar Löwen 27:32 (15:14)

Wisła: Adam Borbely, Adam Morawski – Jose de Toledo 2, Gilberto Duarte 4, Maciej Gębala 1, Tomasz Gębala, Valentin Ghionea 6, Sime Ivić 1, Przemysław Krajewski, Lovro Mihić 5, Nemanja Obradović 1, Dan Racotea 5, Marko Tarabochia 1, Igor Żabić 1.

Rhein-Neckar: Andreas Palicka 1, Mikael Appelgren – Rafael Baena, Patrick Groetzki 4, Rico Keller, Mads Mensah 3, Hendrik Pekeler 3, Alexander Peterssson 3, Bogdan Radivojević, Andre Schmid 6, Gudjon Valur Sigurdsson 10, Filip Taleski 2, Jerry Tollbring.

Kary: Wisła – 4 minuty; Rhein-Neckar – 4 minuty.

Sędziowali: Aleksandar Pandzic, Ivan Mosorinski (obaj z Serbii).

Czytaj ten tekst i setki innych dzi瘯i prenumeracie

Wybierz prenumerat, by czyta to, co Ci ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakuj帷e reporta瞠 i porady ekspert闚 w sprawach, kt鏎ymi 篡jemy na co dzie. Do tego magazyny o ksi捫kach, historii i teksty z medi闚 europejskich. Zrezygnowa mo瞠sz w ka盥ej chwili.