Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Pierwszy z nich to wychowanek klubu. Zaczynał w MUKS 21, by dalej szkolić się w Stowarzyszeniu Kultury Fizycznej Wisła Płock. W pierwszej drużynie debiutował za kadencji trenera Manolo Cadenasa. W sezonie 2013/14 rozegrał siedem meczów, zdobył w nich 9 bramek, po czym przeniósł się do Piotrkowianina Piotrków Trybunalski. 24-letni prawoskrzydłowy w obecnym sezonie jest jednym z najskuteczniejszych graczy swojej drużyny. Ma na koncie 57 bramek.

Drugi zawodnik, który dołączy do płockiego klubu, to 38-letni chorwacki obrotowy Renato Sulić. Dla legendy światowego szczypiorniaka, zawodnika z olbrzymim doświadczeniem, Wisła będzie siódmym klubem w karierze.

– Ktoś może pomyśleć, że bliżej mi do emerytury niż do nowych wyzwań, ale data urodzenia może być myląca – mówi cytowany na oficjalnej stronie płockiego klubu Renato Sulić. – Tak naprawdę to tylko data. Nie pokazuje i nie mówi ona nic o kondycji fizycznej zawodnika. Może tutaj jestem wyjątkiem? Nie wiem, ale czuję się bardzo silny i emerytury póki co w ogóle nie biorę pod uwagę. Orlen Wisła to dla mnie nowe wyzwanie i chcę mieć swój wkład w realizację założonych przez nią celów sportowych. Wciąż mam ogromne pragnienie gry w piłkę ręczną, a moja siła, wiedza i doświadczenie na pewno będą przydatne nowej drużynie. Moje cele są od wielu lat takie same – wygrywać kolejne mecze.

– Wiek nie jest dla mnie istotny. Jeśli mamy wspólne cele i zostawiamy serce na boisku, to wszyscy jesteśmy na jednym poziomie. Będzie dla mnie zaszczytem dzielić się doświadczeniem z młodszymi chłopakami – dodaje nowy kołowy Wisły.

Zdążył się już spotkać z trenerem Piotrem Przybeckim. – Mam o nim bardzo dobre zdanie. Rozmawialiśmy o naszych wspólnych oczekiwaniach i mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że jestem w pełni usatysfakcjonowany wnioskami do jakich doszliśmy – podkreśla Sulić.

Prezes SPR Wisła Adam Wiśniewski komentuje transfery obu zawodników:

– Renato to charyzma i olbrzymie doświadczenie, którego trochę nam brakuje. Jeszcze rok temu grałem przeciwko niemu i wiem, że daleko mu do emerytury. Sprowadzamy zawodnika, który na pewno podniesie poziom sportowy i jednocześnie może być wzorem do naśladowania dla młodszych kolegów. Jeśli chodzi o Mateusza, to stwierdziliśmy, że swoimi występami zasłużył na szansę dalszego rozwoju już w Orlen Wiśle. Jest naszym wychowankiem, przeszedł wszystkie szczeble szkolenia, ograł się trochę w Superlidze. I myślę, że pasuje do stylu gry, który preferuje trener Przybecki. Teraz już wszystko w rękach i nogach Mateusza. Będę trzymał kciuki, aby mu się udało.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.