Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Dopiero w czwartek, po raz pierwszy w tym roku, na treningu w klubie stawiło się 13 zawodników. Większość z nich wcześniej przebywała na zgrupowaniach swoich drużyn narodowych. – W pierwszej połowie spotkanie było dla nas trudne, mieliśmy przed nim może półtora dnia na wspólny trening. Musieliśmy wejść w rytm meczowy, co w tej sytuacji nie było łatwe – mówił trener Wisły Piotr Przybecki. Nafciarze na początku przegrywali 0:3. Dopiero po niespełna pięciu minutach gry pierwszego gola w tym meczu, ale i w tym roku dla Wisły zdobył Jose de Toledo. Nafciarze doszli na remis 3:3 (w ogóle w pierwszej połowie remis pojawiał się na tablicy świetlnej aż dziesięć razy), ale gra im się nie kleiła. Na pierwsze prowadzenie wyszli dopiero w 17. minucie (7:6). Kiedy na osiem minut przed przerwą prowadzili 12:10, wydawało się, że wszystko wróciło do normy. Ale goście wyrównali, a na przerwę do szatni schodzili, prowadząc jednym trafieniem.

– W pierwszej połowie spotkanie było dla nas trudne, mieliśmy przed nim może półtora dnia na wspólny trening. Musieliśmy wejść w rytm meczowy, co nie było łatwe – mówił trener Piotr Przybecki. – Nie umniejsza to jednak dobrej postawy w obronie i gry w bramce głogowian. Mogliśmy trochę lepiej zagrać z kontry, ale też głogowianie lepiej wracali do obrony. Na to wszystko zwróciliśmy uwagę w przerwie. I w drugiej połowie trochę lepiej zorganizowaliśmy się w obronie. Mieliśmy założenie, by wszyscy zawodnicy na ławce mogli ten zespół wspomóc.

– Gratuluję zwycięstwa i dobrej gry, zwłaszcza w drugiej połowie – chwalił trener Chrobrego Jarosław Cieślikowski. – Baliśmy się szybkiego ataku, dobrych interwencji bramkarzy Wisły. Po przerwie pogrążył nas Adam Morawski, który bronił znakomicie w sytuacjach stuprocentowych, co dało kontry i przewagę. Niemniej jestem zadowolony z tego meczu, w którym zagraliśmy w niepełnym składzie i z nowymi graczami na prawym skrzydle. Potrafiliśmy przez 30 minut dość konsekwentnie budować zarówno akcje w ataku pozycyjnym, jak też przeciwstawić się grą defensywną zespołowi z Płocka. Ale tak trzeba było grać przez 60 minut, a nie pół godziny.

– Trudno było nam wejść w mecz, długo wspólnie nie trenowaliśmy, co odbiło się na przebiegu tego pojedynku w pierwszej połowie – dodawał Adam Morawski. – Zabrakło zimnej głowy, zespół z Głogowa trochę nas zaskoczył, stawiając mocne warunki. Dobrze bronił bramkarz [Michał Kapela – przyp. red.], dzięki czemu goście wyszli przed przerwą na prowadzenie. Po zmianie stron lepiej u nas wyglądała współpraca obrona-bramka, dzięki której poszły akcje z kontrataku. I odnieśliśmy pierwsze w tym roku ligowe zwycięstwo.

Świetną skutecznością w spotkaniu z Chrobrym błysnął lewoskrzydłowy reprezentacji Polski i Wisły Przemysław Krajewski, który w sobotę skończył 31 lat. Rzucił głogowianom osiem bramek.

Orlen Wisła Płock – Chrobry Głogów 32:23 (14:15)

Wisła: Marcin Wichary, Adam Morawski – Michał Daszek 5, Gilberto Duarte 3, Przemysław Krajewski 8 (1), Dan Racotea 2, Valentin Ghionea 4, Mateusz Piechowski 2, Tomasz Gębala 1, Marko Tarabochia 2, Aleksander Olkowski, Maciej Gębala 2, Leon Sowul, Jose de Toledo 3

Chrobry: Michał Kapela, Rafał Stachera – Jakub Wierucki, Marcel Zdobylak 1, Kacper Pawłowski, Marek Świtała 2, Kamil Sadowski 4, Tomasz Klinger 2, Adam Babicz 5, Mariusz Gujski 1, Krzysztof Tylutki 1, Rafał Biegaj 4, Jakub Orpik 1, Damian Krzysztofik, Mateusz Rydz 2

Kary: Wisła – 6 min; Chrobry – 10 min

Sędziowali: Andrzej Gratunik, Mariusz Wołowicz

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.