W czwartek nad Sobótką zostało znalezione brutalnie okaleczone ciało psa. Płockie Towarzystwo Pomocy Zwierzętom "Arka" poszukuje wszelkich informacji o tym, kto mógł dopuścić się takiego okrucieństwa. Nagrodę dla informatora zaoferował jeden z miłośników zwierząt.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Martwe zwierzę znalazła dziewczyna, która spacerowała po południu w tamtej okolicy. Relacjonowała później, że jego ciało wyglądało, "jakby zostało przecięte na pół" jakimś ostrym narzędziem - co obrazowały zrobione przez nią zdjęcia. A wokół szyi i karku pies miał ślady jak po zaciśniętym sznurze.

Na miejsce dotarła pani Sylwia, wolontariuszka Arki. Po czym obie kobiety zgłosiły sprawę policji i straży miejskiej. Nie od razu została podjęta interwencja. A policjanci, którzy następnego dnia przyjechali nad Sobótkę zbadać sprawę, ocenili początkowo, że pies nie został zabity, a jedynie rozszarpany przez zwierzęta. Z taką argumentacją kobiety nie chciały się zgodzić.

Po raz kolejny postanowiły zgłosić podejrzenie popełnienia przestępstwa. Tym razem już w komendzie, podpierając się zdjęciami zrobionymi martwemu zwierzęciu. - Przyjęliśmy zgłoszenie. Policjanci prowadzą w tej sprawie postępowanie z art. 35 ustawy o ochronie zwierząt - poinformowała sierż. szt. Monika Jakubowska z Komendy Miejskiej Policji w Płocku.

Wspomniana podstawa prawna mówi m.in. o tym, że kto zabija zwierzę ze szczególnym okrucieństwem, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat.

Do nagrody dorzucają się kolejne osoby, jej kwota rośnie:

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem