Ukraina to moja druga ojczyzna - mówi ksiądz Andrzej Mucha, pallotyn, rektor i kustosz Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej w Dowbyszu na Ukrainie, wcześniej przez trzy lata proboszcz w parafii św. Benedykta przy Sanktuarium Matki Bożej Sierpeckiej.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Arkadiusz Adamkowski: Boi się ksiądz?

Ksiądz Andrzej Mucha: Nie.

Ani trochę?

– U siebie, w zachodniej części Ukrainy, nie. Owszem, znajomi coraz częściej mnie o to pytają, ale nie, na razie naprawdę się nie boję. Może dlatego, że u nas, w Dowbyszu, tak naprawdę działań wojennych jeszcze nie było. Raz tylko słyszeliśmy, jak odbywa się walka w powietrzu. Na „nasze" niebo zapuściły się dwa myśliwce, w pewnym momencie potężnie huknęło, potem dowiedzieliśmy się, że w tej potyczce zginął ukraiński pilot.

Bardziej boją się pewnie uchodźcy, którzy dotarli do Dowbysza.

– Paniki wielkiej nie ma, ale jest napięcie. Ci, co uciekli do nas z Żytomierza, reagują na wszelkie szmery, o dźwięku samolotu już nie wspomnę. Ludzie są strasznie poranieni i tacy będą przez co najmniej kilkanaście lat. W naszym domu mamy teraz 17 uchodźców, a liczba mieszkańców Dowbysza wzrosła prawie dwukrotnie, do jakichś 8 tys. osób.

Domyśla się ksiądz, dlaczego telefonuję?

– Bo się znamy?

Ks. Andrzej Mucha
Ks. Andrzej Mucha  Fot. Materiały prasowe

To swoją drogą, ale o ten Żytomierz chodzi. Wie ksiądz, że to miasto partnerskie Płocka?

– ?

Co więcej, cały Płock i powiat zbierają dla Żytomierza dary, są u nas uchodźcy z Żytomierza.

– A tak, teraz sobie przypominam, że Żytomierz właśnie podzielił się z nami paczkami z żywnością i lekami i było na nich napisane „Płock".

Dowbysz to miejscowość oddalona o ledwie kilkadziesiąt kilometrów od Żytomierza. Podobna odległość jest między Płockiem a Sierpcem, gdzie był ksiądz proboszczem.

– Mam stamtąd wiele miłych wspomnień i znajomości. Burmistrz Sierpca jest ze mną w stałym kontakcie, dzwonimy do siebie, pyta, co jest nam potrzebne. Ekipa z sierpeckiego Leonium nie patyczkowała się i przesłała datek na… rakietę. To była odpowiedź na moją prośbę o wsparcie w zakupie noktowizora. W ogóle odzew różnych ludzi był niesamowity: w parę dni na moje konto z dopiskiem „noktowizor" wpłynęło ponad 11 tys. zł, a bez żadnego dopisku prawie 26 tys. zł. Będziemy się starali spożytkować dobrze te pieniądze, coś wygospodarujemy na trzy kamizelki kuloodporne.

Skoro mowa o naszym Sierpcu, to był w nim ksiądz tylko trzy lata, Ukraina się o księdza upomniała.

Ks. Andrzej Mucha
Ks. Andrzej Mucha  Fot. Materiały prasowe

– Wsiąkłem w nią, zauroczyłem się już w czasach kleryckich. Byłem na piątym roku seminarium, gdy turystycznie wybrałem się do Żytomierza. Później były jeszcze praktyki w Dowbyszu. Zaraz po święceniach nie miałem więc wątpliwości: chcę swoje kapłańskie życie związać z Ukrainą. Marzenie się spełniło, w 1995 r., już jako ksiądz, swoje pierwsze kroki skierowałem do urokliwej Odessy, która już nie tylko mnie zauroczyła, ale i stała się moją pierwszą miłością. Potem były Kijów i Żytomierz. W 2008 r. wróciłem do Polski, byłem m.in. w Sierpcu i Zakopanem. W 2019 r. na nowo przywitałem się z Dowbyszem.

W swoich korespondencjach używa ksiądz sformułowań „moja Ukraina", „u nas na Ukrainie"…

– Traktuję ją jak swoją drugą ojczyznę.

Czym urzekli księdza Ukraińcy?

– Wspaniałą mentalnością, śpiewającymi duszami, zachwycają ich prosta wiara, przywiązanie do ziemi, gościnność. Zapraszają na herbatę, a kończy się obiadem albo kolacją na – jak ja to mówię – trzech etażach. Jak talerze już się nie mieszczą na stole, to je ustawiają w trzy piętra… Mają szacunek do tego, co polskie, podziwiają to, co nam się udało osiągnąć po upadku komunizmu. Oczywiście, tu, gdzie jestem teraz, to może wynikać z tego, że sporo tych moich ludzi to Ukraińcy z Kartą Polaka. Na naszym terenie jest ich ponad połowa. Ale co tu dużo gadać, Ukraińcy z dziada pradziada są tacy sami. A dziś i pierwsi, i drudzy solidarnie chwytają za broń, bo czują się obywatelami Ukrainy.

Ks. Andrzej Mucha
Ks. Andrzej Mucha  Fot. Materiały prasowe

Nie wspomniał jeszcze ksiądz o ich waleczności.

– Tak, to niebywałe, zaczynając od prezydenta Zełenskiego. Wszyscy podziwiają jego determinację. Są wściekli na Ruskich, chcą bronić swojej młodej państwowości. Nie chcą się wstydzić swojego języka, który jeszcze niedawno był uważany za język wsi i używanie go w miastach było obciachem. Majdan pokazał, że oni chcą się związać z Zachodem.

Trwają kolejne tury rozmów rosyjsko-ukraińskich. Rosjanie żądają oddania Krymu, tzw. republik separatystycznych, neutralności Ukrainy. Ukraińcy się zgodzą?

– W żadnym wypadku. To żądania śmieszne, nieracjonalne. Jakby Rosjanie gazet nie czytali, telewizji nie oglądali.

Ostatnio był ksiądz w Żytomierzu we wtorek…

– Miasto wyludnione, malutki ruch na drogach, mało ludzi na ulicach, poutykane w różnych miejscach worki z piaskiem.

A miejsca, które zostały zbombardowane?

– Okolice szpitala w pobliżu jednostki wojskowej nr 95 robią wrażenie, domki zostały wykoszone, 10 zburzonych, a wiele jeszcze dookoła uszkodzonych w różny sposób i w różnym stopniu.

Żytomierz. Okolice jednostki wojskowej
Żytomierz. Okolice jednostki wojskowej  Ks. Andrzej Mucha

Naprzeciwko potężny budynek jednostki wojskowej, tam się chyba żadne szkło w oknach nie ostało. Przygnębiający widok z powiewającymi na zewnątrz firankami.

No i jeszcze liceum w centrum, tam też się pewnie Rosjanie pomylili, bo podejrzewam, że raczej administrację wojewódzką, obwodową chcieli zbombardować albo sztab wojskowy.

Żytomierz. Liceum
Żytomierz. Liceum  Ks. Andrzej Mucha

Celowali w sztab, a z ich rewelacyjnym sprzętem trafili w liceum, połowy tego budynku nie ma. Obok jest jeszcze duży kościół zielonoświątkowców, w nim też powywalane szyby.

Tu obejrzycie więcej zdjęć ks. Muchy z Żytomierza >>>

Byliśmy u pallotynów w Żytomierzu, oni też raczej spokojnie podchodzą do tej sytuacji. Opowiadają, że im strażacy pod kościołem zrobili schron, do którego i oni sami się chowają. Najgorsze jest to, że ludzie tego wszystkiego nerwowo nie wytrzymują, jedna z pań wpadła ostatnio w schronie w histeryczny płacz, ledwo udało się ją uspokoić. O jednym chcę tu powiedzieć! Przekazujmy rzetelne informacje. Nie przesadzajmy. Nie straszmy i pamiętajmy, że wszystkiego słuchają bliscy osób mieszkających na Ukrainie. Po ostatnich wybuchach w Żytomierzu razem z przebitkami ze zburzonymi budynkami podawany był przekaz: „Tak dziś wygląda Żytomierz" albo „Żytomierz jest równany z ziemią". Nie, tak wyglądały jedno czy dwa miejsca w mieście. Po co zakładać hełm i kamizelkę i siać przed kamerą panikę, gdy wszyscy wokół zachowują się normalnie i przyglądają się ze zdziwieniem. Dzisiaj dostałem SMS z Francji. Po doniesieniach mediów znajoma napisała, że ona mi nie wierzy, że u nas jest na razie spokojnie, że nie bombardują, nie strzelają… Niech Pan Bóg da, żeby w moim Dowbyszu tak było już do końca.

Ks. Andrzej Mucha
Ks. Andrzej Mucha  Fot. Materiały prasowe

Mieszkańcy wschodniej Ukrainy mają mniej szczęścia.

– Jasne, i o tym trzeba mówić światu bez ogródek. Zwłaszcza na wschodzie wojna robi się coraz dziksza. W Mariupolu zbombardowano szpital położniczy, ostrzeliwani są cywile poruszający się w dodatkowo zaminowanych korytarzach humanitarnych. Do tej pory Rosjanie strzelali raczej tylko do obiektów wojskowych, a teraz już zwyczajnie mordują, bez litości. To jest już eksterminacja tamtych terenów. To, co Rosjanie wyprawiają na wschodzie Ukrainy, przechodzi ludzkie pojęcie. To masakra niewinnych osób. Naprawdę jestem zmęczony tymi tragicznymi wieściami, trwa to i trwa, ale mam nadzieję, że wreszcie się zakończy.

Są i dobre informacje?

– Są. Ukraina trwa. Przeżyła kolejny dzień. Pomoc z Polski idzie. Widziałem króciutki filmik „Batalion białoruski". Gdyby ktoś chciał wspomóc obronę Kijowa, to w Warszawie jest komenda uzupełnień dla Białorusinów. Kanadyjczyków już ponad 500 przyjechało ze służb specjalnych, będą walczyć pod swoim sztandarem. Razem 40 tys. już zasila armię ukraińską, więc jest nadzieja.

Ks. Andrzej Mucha
Ks. Andrzej Mucha  Fot. Materiały prasowe

***

Od 1 do 3 kwietnia ksiądz Andrzej Mucha poprowadzi rekolekcje wielkopostne w parafii św. Benedykta w Sierpcu.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem