We wtorek prezydent Płocka zaprosił na lunch biznesmena Mariusza Patrowicza, płocczanina. Ten wspólny posiłek Patrowicz wylicytował na aukcji tegorocznego finału WOŚP za 10 199 zł. I do tego - za 2550 zł i 10 gr - okładkę płockiej "Wyborczej". I to drugi raz z rzędu!
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Spotykamy się z Mariuszem Patrowiczem i jego synem Damianem, jednocześnie wspólnikiem w interesach, już po lunchu w Sushi Kushi, dokąd zaprosił ich prezydent Andrzej Nowakowski. Rozmawiamy w biurowcu Coteksu należącym do ich firmy.

Fot. Piotr Hejke / Agencja Wyborcza.pl

Udał się lunch?

– Udał się – mówią panowie. I opowiadają, że przez godzinę rozmawiali z Nowakowskim o Płocku. – Uzyskaliśmy dużo ciekawych informacji o mieście – twierdzi pan Mariusz. – O miejskich inwestycjach, ale też o zagrożeniach dla samorządów, które sprowadza obecnie tzw. Polski ład.

Była też mowa o Wielkiej Orkiestrze i pomaganiu.

– Pan prezydent zawsze bardzo wspiera WOŚP, my też – mówi Patrowicz senior. – Zresztą wspieramy nie tylko WOŚP, bo także Caritas i osoby prywatne w bardzo trudnej sytuacji, dla których są organizowane publiczne zbiórki.

Tata i syn są zgodni: warto pomagać. Bo dobro powinno wrócić, a nawet gdyby nie wróciło, to jest to chrześcijański obowiązek.

Prezydent też ceni pomaganie

O komentarz do tegorocznej zbiórki WOŚP poprosiliśmy też Andrzeja Nowakowskiego. Oto, co nam powiedział: – Płocczanie mają wielkie serca i chętnie włączają się w akcje charytatywne. Jestem pod wrażeniem kwoty, jaką w tym roku udało się zebrać w Płocku na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Po raz kolejny pobiliśmy rekord, chociaż nie o rekordy tu chodzi, ale o wymierną pomoc dla osób potrzebujących wsparcia. W tej kwocie są pieniądze z aukcji internetowych. Cieszę się, że licytacje zaproponowane przeze mnie wzbudziły duże zainteresowanie i dzięki nim udało się powiększyć konto WOŚP o znaczące kwoty. Obiad w moim towarzystwie został wylicytowany za 10 199 zł! Taką sumę zaoferował płocki przedsiębiorca Mariusz Patrowicz, który nie po raz pierwszy wsparł WOŚP. Mieliśmy już okazję "skonsumować" tę aukcję, a ugościła nas restauracja Sushi Kushi.

Prezydent dodał: – Jestem bardzo wdzięczny również wszystkim osobom, które brały udział w pozostałych licytacjach. Kawa w moim towarzystwie wypita na ratuszowej wieży okazała się warta aż 2,8 tys. zł. To także ogromna kwota. Choć trzeba przyznać, że widok z tego miejsca jest jedyny w swoim rodzaju i wart każdych pieniędzy. Zestaw płockich kalendarzy kosztował 2951 zł, pierwszy numer startowy na tegoroczny Półmaraton Dwóch Mostów – 510 zł, ręcznie malowana bombka – 720 zł, wejściówki na przyszłoroczne mistrzostwa świata w piłce ręcznej – 1,9 tys. zł, a puzzle z widokami Płocka – 115 zł. W sumie to ponad 19 tys. zł, które zasiliły konto WOŚP.

Rozległe biznesy

Mariusz Patrowicz wylicytował tegoroczną okładkę...

-
-  -

...ale był jej bohaterem także rok temu, gdy też wylicytował ją dla WOŚP. Wówczas pisaliśmy o nim samym i jego biznesach. Przypomnijmy więc krótko.

Płocczaninem jest od czwartego roku życia, urodził się w Gostyninie. Mieszka na Zielonym Jarze i ma do tego osiedla wielki sentyment. W 1989 r. rozpoczął swoją "przygodę" z biznesem. Od tego czasu idzie tylko do przodu, parę razy był notowany w pierwszej setce najbogatszych Polaków.

Od 2007 r. jest czynnie związany z rynkiem kapitałowym. Inwestuje w spółki notowane na GPW, w Estonii, na Łotwie, Litwie. Spółki, w które zainwestował, to m.in. FON SE, Atlantis SE, Elkop SE, Investment Friends Capital SE, Investment Friends SE, niejednokrotnie pełnił w nich równocześnie funkcje członka rady nadzorczej. Z sukcesem inwestuje w spółki spoza rynku publicznego.

Prowadzi też interesy w Turcji i Rosji oraz w USA. Wiele czasu spędza na tureckim wybrzeżu, a przez pół roku jako rezydent mieszka w Estonii, w Tallinnie ma apartament nad Bałtykiem. Estonia go zachwyca, głównie z powodu bardzo liberalnego prawa podatkowego, ale też dlatego, że to kraj bardzo nowoczesny i przyjazny mieszkańcom. Tam wszystkie sprawy załatwia się szybko, łatwo i bezkonfliktowo.

Mariusz Patrowicz
Mariusz Patrowicz  Fot. Piotr Hejke / Agencja Wyborcza.pl

W Płocku działa jego spółka Elkop; posiada nieruchomości na wynajem dla biznesu w kilku miastach. W naszym mieście to biurowiec Coteksu (Cotex Office Centre), w którym zajęte jest aktualnie 80 proc. powierzchni.

O Płocku i kółku graniastym

Nasza tegoroczna rozmowa skupi się głównie na Płocku. Mariusz Patrowicz dostrzega, jak bardzo na plus przez ostatnie lata zmieniło się miasto. Tak, widzi w tym dużą rolę funduszy unijnych. – Zwracam uwagę na nasze ulice i kiedy porównuję je z tymi w innych miastach, np. w Piotrkowie czy Łodzi, to widzę, że my mamy drogi w zachodnim standardzie. I to na pewno zasługa naszych władz, które o pieniądze unijne potrafią starać się skutecznie – mówi.

Bardzo wysoko ocenia też obwodnicę, która spowodowała, że w Płocku nie ma takich korków jak gdzie indziej. Podoba mu się zrewitalizowane nabrzeże.

To, jeśli jest tak dobrze, czemu ludzie uciekają z naszego miasta?

– Zrodziło się i u nas kółko graniaste – wyjaśnia swój punkt widzenia nasz rozmówca. – Wiele firm, które chciałyby założyć swoje biznesy w Płocku, także u nas w Coteksie, rezygnuje ze względu na brak wykwalifikowanych pracowników. Mówią: "Idziemy szukać miejsca w Toruniu albo w Warszawie, bo tam są potrzebni nam specjaliści". Z drugiej strony wykwalifikowany pracownik w Płocku musiałby jakiś rok czekać na firmę, która będzie go potrzebowała. Wyjeżdża więc, a kiedy ta firma przychodzi, to jego tutaj nie ma. Kółko się zamyka. Ale to dotyczy nie tylko Płocka, a prawie wszystkich miast podobnej wielkości.

Damian Patrowicz dodaje: – Nie pomaga też polityka centralna, która dąży właśnie do centralizacji. I jest jeszcze kwestia zarobków. Owszem, w Warszawie zarabia się lepiej, więcej, ale też np. nieruchomości są dwa razy droższe. Choć chleb czy mleko kosztują tyle samo.

Co mogłoby zatrzymać młodych w Płocku?

Obaj panowie są zdania, że w obecnej sytuacji polityczno-gospodarczej… raczej nic.

– Choćby Orlen – tłumaczy pan Mariusz. – Niby płocka firma, ale tak naprawdę warszawska, to w Warszawie jest jej siedziba, w której podejmuje się strategiczne decyzje. Gdybyśmy mieli jakieś centralne urzędy, choćby sądy albo np. urząd marszałkowski, ranga Płocka znacznie by wzrosła, byłyby miejsca pracy, ludzie by chcieli tu być, przyjechać, np. w Estonii siedziby głównych sądów są w 120-tysięcznym mieście Tartu, a nie w stolicy – Tallinnie.

Czy warto zamieszkać w naszym mieście?

Ojciec i syn są zgodni – tak! Ale uczciwie wyliczają też minusy. Pierwszy to powietrze. – Nikt chyba nie wierzy Orlenowi, że kombinat nas nie truje – mówi pan Mariusz. A pan Damian dodaje: – Wielkim minusem jest też brak dróg, nie ma ani autostrady, ani drogi szybkiego ruchu. Badam to i okazuje się, że Płock jest jedynym polskim miastem tej wielkości, które znajduje się w tak złej sytuacji.

A atuty Płocka? – Jest miastem bogatszym od wielu innych w Polsce – wyliczają nasi rozmówcy. – A to przekłada się na lepszą infrastrukturę. Wystarczy się porównać choćby z Radomiem. No i ludzie w Płocku są przyjaźni, kulturalni, sympatyczni.

Atutem jest też mała, ale urokliwa starówka. – Ale mnie najbardziej się podobają Podolszyce-Północ, takie zielone, oraz oczywiście Zielony Jar. – Mariusz Patrowicz aż się uśmiecha. – I to, że mamy niemal za rogatkami pełne jezior i lasów Pojezierze Gostynińskie i wsie letniskowe. Tego można nam pozazdrościć.

A Wisła też jest atutem?

– Oczywiście, zarówno ręczna, jak i nożna. – Bez namysłu odpowiada ojciec, a syn wybucha śmiechem: – Ale, tata, to chodzi o rzekę! O, i wyszedł z ciebie zagorzały kibic!

Rzeka, owszem, panu Mariuszowi bardzo się podoba i ma potencjał, ale faktycznie sport to jego pasja (syn jej nie podziela). Rok temu opowiadał, że być może kupi jeden z klubów, ale teraz…

– Teraz nie ma żadnej możliwości, żeby to się spięło biznesowo – mówi. – Bez wsparcia samorządu lub wielkich firm państwowych nie da się prowadzić takiego klubu bez wkładania do niego wielkich pieniędzy.

Wierzymy, że to się zmieni

Pora na podsumowania. Mariusz Patrowicz: – Płock jest dla mnie miastem przyzwoitym, bardzo dobrym do zamieszkania. Warszawa jest ważna ze względów biznesowych, a Polska jest jednym z głównych kierunków inwestowania. Żałuję tylko, że obecnie nie jest pierwszym…

Razem z synem są jednak przekonani, że to się zmieni. – Wierzymy, że warunki inwestowania znacząco się polepszą, w kraju i w Płocku – twierdzą zgodnie. – I że będziemy mogli ze swoim kapitałem, teraz inwestowanym w Turcji, Estonii, Rosji i USA, wrócić. Bo dla Polaka to, co mamy teraz, jest wewnętrznie sprzeczne.

***

Okładka została wylicytowana na aukcji "Gazety Wyborczej" na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Cała kwota z aukcji, tj. 2550 zł 10 gr, zasiliła tegoroczny finał WOŚP. Zwycięzca aukcji, pan Mariusz Patrowicz, otrzymał możliwość opublikowania swoich wypowiedzi zawartych w tym materiale.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
Jak ta kolacja, no jaka
już oceniałe(a)ś
0
0