Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

NA CHOINCE DOBROCZYŃCÓW SĄ JUŻ PIERWSZE OZDOBY - ZOBACZCIE NASZE DRZEWKO >>

Jak zamówić ozdoby i wesprzeć akcję - na końcu tekstu

Choinka Dobroczyńców - raport specjalny >>

***

Od razu wyjaśnijmy – pomysł z mieszkaniami nie jest nasz. Zrodził się w płockim Stowarzyszeniu Wolontariuszy „Kapitał Ludzki" kilka lat temu. Stowarzyszenie działa skutecznie, umie zarabiać pieniądze i nawet jeden taki lokal już przekazało pierwszemu podopiecznemu – Damianowi. Tylko że nastały trudne czasy i wolontariuszom też jest coraz trudniej.

Chcemy więc w ramach corocznej akcji Choinka Dobroczyńców wesprzeć wolontariuszy. Bo robią świetne rzeczy. Bo są zaangażowani i pełni zapału. Bo im się chce. Poznajcie ich więc i podejmijcie szczodre decyzje.

(ciąg dalszy tekstu pod archiwalnymi linkami)

***

Choinka Dobroczyńców w ostatnich pięciu latach:

2020. Dzięki waszej hojności mamy na finał 17960 zł dla podopiecznych mariawitów. Dla nich wigilia to trudny czas >>

2019. Ile??? Sprawdzaliśmy rano, było 21 tys. zł. A teraz już 23 tys.? Piękna kwota dla Środowiskowego Domu Samopomocy >>!

2018. I rozsypał się worek z dobrocią... Aż 30750 zł dla Antosia Faberskiego i noclegowni dla kobiet >> 

2017. 27,5 tys. zł. Pani prezes aż usiadła z wrażenia. Bo dowiedziała się, ile osób wsparło Choinkę Dobroczyńców >>

2016. To Wy daliście im nowe życie. Za Wasze pieniądze pogorzelcy z Pęszyna odbudowują dom >>

Do pomocy garnęło się mnóstwo osób

O Stowarzyszeniu Wolontariuszy "Kapitał Ludzki" opowiada jego szefowa Beata Olszewska, osoba, którą znacie z najlepszej strony. To nie kurtuazja, Olszewska głosami płocczan zdobyła tytuł Płocczanki Roku 2016 (ex aequo z prof. Januszem Kempą i jego uczniami małachowiakami) w plebiscycie „Wyborczej" i urzędu miasta. Do niedawna była pełnomocniczką prezydenta miasta ds. wolontariatu.

– Stowarzyszenie Wolontariuszy „Kapitał Ludzki" powstało w listopadzie 2017 r. – wspomina Olszewska. – Pracowałam wtedy jako pełnomocniczka, razem z wolontariuszami szukaliśmy sposobu, żeby zrobić więcej dobra. Chciałam stworzyć miejsce, w którym mógłby pomagać każdy, kto czuje taką potrzebę. A do tego garnęło się mnóstwo ludzi, naprawdę! Miał to być więc taki węzeł pomocowy – ktoś coś odda, ktoś coś kupi, ktoś stanie za ladą, inny będzie np. prasował.

Może brzmi dziwnie z tym prasowaniem, ale od samego początku pomysł był taki, by uruchomić sklep charytatywny. Taki, do którego można przynieść nowe i używane, ale w dobrym stanie rzeczy – ciuchy, bibeloty, zabawki, książki, dziecięce wózki, drobne meble. Tyle że nie mógł go uruchomić ratusz, w którym Olszewska pracowała, musiała się tym zająć jakaś odrębna organizacja, stowarzyszenie.

– Utworzyło je osiem osób – kontynuuje pani Beata. – To byli wolontariusze z Wolontariatu Płockiego. Ale co najmniej setki ludzi przewinęły się w sumie przez nasz sklep.

Pierwszy Kapitalny Sklep otwarty został w kwietniu 2018 r. przy Tumskiej 9.

Na początku – w sumie przez trzy lata – było tak, że stowarzyszenie tych, którzy pracowali jako sprzedawcy, zatrudniało wyłącznie jako wolontariuszy.

Co to oznacza? Beata Olszewska tłumaczy: – Podpisywane jest porozumienie o współpracy wolontarystycznej. Ono zabezpiecza wolontariusza od nieszczęśliwych wypadków. Gdyby któremuś coś się stało, ZUS potraktowałby go jak pracownika organizacji. Taką pracę można sobie też wpisać do CV jako doświadczenie zawodowe.

Ale wolontariusz nie dostaje wynagrodzenia. Pracuje z czystej chęci robienia czegoś dobrego, a jedyną zapłatą jest satysfakcja, że jego zaangażowanie ma sens, że się komuś pomogło.

To nie była zabawa

Kapitalny Sklep przy Tumskiej szybko okazał się miejscem niezwykłym. Każdy mógł coś przynieść i zostać darczyńcą, zrealizować swoją potrzebę pomagania. Praca w nim nie była zabawą, o nie. Wolontariusze, zanim wystawili rzeczy do sprzedaży, sprawdzali ich jakość, oczyszczali, prasowali. Bywało ciężko.

– Ale ludzie naprawdę chcą pomagać – stanowczo twierdzi pani Beata. – Proszę uwierzyć, że wiele osób, naszych darczyńców, nawet dziękuje nam, że im to umożliwiamy.

W październiku 2020 r. powstał więc kolejny Kapitalny Sklep. W innej lokalizacji – w galerii Wisła na Podolszycach.

Kapitalny Sklep w Galerii WisłaKapitalny Sklep w Galerii Wisła Fot. Piotr Hejke / Agencja Wyborcza.pl

– Od tego momentu zatrudniamy też sprzedawców na normalne umowy – dodaje Olszewska. – Obecnie dwie osoby mają umowy o pracę, a dwie – umowy-zlecenia.

Jest kasa – co z nią zrobić

Sklep przy Tumskiej, choć oferował podarowane rzeczy w niskich cenach, szybko zaczął zarabiać. A wiadomo, pieniądze należało dobrze wykorzystać. Pierwszy pomysł był taki, żeby pomagać seniorom.

– Na przełomie 2018 i 2019 r. wykupiliśmy w Barze Mlecznym „Tumska" obiady dla 15 starszych, ubogich i samotnych osób, wskazanych nam przez MOPS – opowiada pani Beata. – Cha, cha…! Oj, bywało ciężko z nimi. Nasze chęci, by ich zintegrować, by celebrować wspólne posiłki przy jednym stole, spotykać się, zaprzyjaźniać… okazały się mrzonką. Zwłaszcza panie, nasze nowe podopieczne, bardzo grymasiły, okazywały się bardzo roszczeniowe, obiady zabierały do domu i próby integracji spełzały na niczym. Panie mówiły, że nie są żadnymi ubogimi i mamy im dać spokój.

Cóż, prawda jest taka, że to frustrowało wolontariuszy. Ale że sklep coraz lepiej zarabiał, można było opracować bardziej ambitny projekt pomocowy.

Traf chciał, że zbiegło się to w czasie z tym, że ktoś bliski zbierał własne doświadczenia związane z adopcją dzieci. Beata Olszewska, spiritus movens całego przedsięwzięcia, zaczęła kombinować.

– Bo jest tak – dzieli się tamtymi przemyśleniami – że państwo zabiera dzieci od dysfunkcyjnych rodzin i – lepiej lub gorzej – ale wychowuje je do pełnoletności. Tylko że potem te dzieciaki zostają same. Dostają po 9 tys. z groszami na zagospodarowanie, ale przecież nie mają nic. I te pieniądze to o wiele za mało, żeby mogły się usamodzielnić. Co im zostaje? Najczęściej wrócić do patologii, w której się wychowywały przed zabraniem do instytucji. Bo wiadomo, że mieszkań socjalnych brakuje.

W normalnej, nawet niezamożnej rodzinie młody człowiek może liczyć na wsparcie, przynajmniej na spokojny kąt do spania. Często rodzice czy dziadkowie dokładają się do nowego mieszkania, nie mówiąc już o zamożnych osobach, które stać na kupno lokum dla jeszcze nieletniego potomka, na przyszłość. A wychowanek domu dziecka zostaje całkiem sam ze sobą, swoją biedą i swoimi lękami przed przyszłością.

Stowarzyszenie kupiło więc pierwsze mieszkanie dla kogoś takiego.

Damian miał fart

– W maju 2020 r. przekazaliśmy je Damianowi – informuje pani Beata. – Mieszkanie było dość tanie, 36 m kw. na Osiedlu Tysiąclecia. Beznadziejny rozkład pomieszczeń, ciemna kuchnia, wszystko do remontu.

Remont wraz z przearanżowaniem pomieszczeń ciągnął się długo, stowarzyszenie i jego szefowa zwrócili się do różnych firm o pomoc, przekazanie materiałów. Nikt nie odmówił, sponsorów przybyło. Zresztą nie wszystkich trzeba było prosić. Właściciele firmy meblarskiej Joanna i Piotr Niesiobęccy sami zadeklarowali, że zrobią meble – i zrobili!

Tymczasem Kapitał Ludzki szukał wychowanka jakiegoś płockiego domu dziecka, który by to lokum zasiedlił. Tu ważna uwaga – mieszkanie jest własnością stowarzyszenia i jest przekazywane na życiowy start na pięć lat. Potem dostanie je kolejna osoba. Chodzi jednak o to, by ktoś, kto skorzysta z takiej szansy, był młodym, odpowiedzialnym człowiekiem, miał dobrą opinię i dawał gwarancję, że nie zmarnuje swojej szansy, jest zdeterminowany, by ułożyć sobie dobre życie.

– I tak znaleźliśmy Damiana, wtedy miał 18 lat – ciągnie Beata Olszewska. – Zgłosiła go jego „ciocia", prowadząca rodzinny dom dziecka. Prosiła, żeby mu zaufać. Chłopak chodził do technikum elektrycznego, dobrze się uczył, a w czasie praktyk w różnych zakładach pracy zbierał tak dobre opinie, że oferowano mu pracę po ukończeniu szkoły. I przyznam, bardzo mnie wzruszył w pewnym momencie. Kiedy rozmawialiśmy o tym, jak dobrze sobie radzi, kiedy go za to chwaliłam, on zapytał: „A nie uważacie, że skoro ja jestem zaradny i pracowity, to sam powinienem zarobić na swoje mieszkanie? Może uznacie, że taka pomoc komuś innemu byłaby bardziej potrzebna?". Pomyślałam sobie wtedy: „Dzieciaku, właśnie takim jak ty warto pomagać, bo nie masz nikogo, kto by cię wsparł".

Damian wie, że ten parasol ochronny zostanie w końcu nad nim zamknięty. Ale pracuje (szkołę już skończył), zarabia i układa sobie samodzielność i dorosłość. Sam płaci wszelkie rachunki i czynsz, ale stowarzyszenie nie bierze od niego ani grosza.

Takich dzieci jest dużo więcej

Pani Beata wie, że jedno mieszkanie nie rozwiązuje problemu. Dlatego stowarzyszenie zbiera pieniądze na kolejne, które kupi z myślą o doroślejących wychowankach domu dziecka. Tyle że nagle zrobiło się o wiele trudniej. Zresztą – nam wszystkim. Co jednak nie znaczy, że nie możemy albo że przestaliśmy chcieć pomagać.

– Pandemia osłabiła trochę nasze sklepy, zwłaszcza ten w Wiśle, który był przez kilka miesięcy zamknięty, a nie wiadomo, jak się sytuacja rozwinie i czy znów nie będzie obostrzeń i lockdownu – tłumaczy Olszewska. – A druga, jakże znacząca rzecz to wielki wzrost cen nieruchomości. Już wydawało się, że jesteśmy tuż-tuż, lada moment stać nas będzie na kupno, a tu taka drożyzna! I wciąż musimy gonić króliczka…

Trudno powiedzieć, ile teraz brakuje, a ile będzie brakowało, kiedy ceny nieruchomości znów podskoczą. – Przy obecnych cenach mamy gdzieś na połowę mieszkania, czyli niecałe 100 tys. zł – dodaje szefowa stowarzyszenia. – Za mniej niż 170-180 tys. zł raczej nic nie da się kupić.

Także tym razem nie chodzi o wypasione mieszkanie od dewelopera, ale o niewielki, mniej więcej 30-metrowy lokal do remontu.

– Wszystko, co zbierzemy w ramach Choinki Dobroczyńców, wykorzystamy na ten właśnie cel – zapewnia pani Beata. – Teraz żadnemu dziecku nie możemy dać choćby nadziei na naszą pomoc, bo nie wiadomo, jak będzie. A w placówkach w samym Płocku jest wiele takich osób, które z lękiem myślą o swojej przyszłości.

Robią dużo, coraz więcej

Choć sytuacja jest dla wolontariuszy frustrująca, to nie zniechęca, ale motywuje. Powstają nowe pomysły na zarobienie pieniędzy.

Prawdopodobnie już w styczniu otwarty zostanie trzeci Kapitalny Sklep – przy ul. Dworcowej 36, w pawilonie po warsztacie stolarskim, to niedaleko dworca. Będzie działał w takiej samej formule jak dwa już istniejące.

I uwaga! Jeszcze w grudniu stowarzyszenie zaprosi do współpracy darczyńców z Płocka i okolic.

– To zresztą wyszło od ludzi – mówi nam Beata Olszewska. – Często mówią nam, że mają piękne rzeczy, które by gdzieś w dobrym celu oddali, ale czasem trudno im przetransportować je do naszych sklepów. Dlatego w grudniu zorganizujemy taką akcję: będzie można wystawić przed swoją posesję paczki czy worki z rzeczami do oddania, a my je stamtąd odbierzemy. O szczegółach poinformujemy na naszym profilu na Facebooku oraz w listach-ulotkach, które roześlemy. Może uda się tę akcję przeprowadzić także na osiedlach mieszkaniowych, będziemy o tym rozmawiać ze spółdzielniami. Podamy datę takiej zbiórki oraz jej zasady. Ważne jest, by przekazywane nam dary były w bardzo dobrym stanie.

To naprawdę istotne, by tej akcji nie potraktować jako okazji do czyszczenia szaf z niemodnych, podartych i niedopranych ubrań, bo po prostu takich nikt nie kupi i będą tylko kłopotem dla wolontariuszy. Pamiętajmy – potrzebne są pieniądze na mieszkanie! Warto już się zabrać do selekcji. I nie muszą to być tylko ciuszki.

Kup kalendarz

Jest też inny sposób na pomoc. Możecie np. kupić charytatywny kalendarz na 2022 r. Kosztuje 39 zł. Zdjęcia do niego zrobiła wolontariacko Agnieszka Bytner, sponsorzy pomogli w produkcji, wydrukowaniu. Stowarzyszenie nie dołożyło ani złotówki. Kolejne karty kalendarza opowiadają historię Kapitalnych Sklepów, pokazują, jak fajne rzeczy można w nich kupić, co tutaj oddać. Zdjęcia są kolorowe i optymistyczne, a na ostatnim, grudniowym, zamieszczono życzenia i podziękowania dla darczyńców.

Kalendarz jest do kupienia w każdym Kapitalnym Sklepie, ale warto tam też poszukać gwiazdkowych prezentów. Świetne są np. uszyte przez wolontariuszy ozdobne poduszki z szarego polaru z bawełnianymi aplikacjami – na naszywkach są śliczne grafiki psów, kotów, słoników. A także dzieła autorstwa Wojciecha Symołona. Jedna poduszka kosztuje 49 zł.

A może fajnym pomysłem na prezent byłyby ekotorby lub plecaki – wszystkie zrobione z materiałów z odzysku. To także prace wolontariuszy.

– Już niedługo uruchomimy internetowy Kapitalny Sklep i tam też wszystkie te rzeczy będzie można zamówić – zachęca pani Beata. – To, co zarobimy, przybliży nas do kolejnego mieszkania. Dla dziecka, któremu nikt inny nie pomoże.

ZASADY AKCJI - JAK ZOSTAĆ DOBROCZYŃCĄ

Każdy, kto chce pomóc, może kupić ozdobę, którą zawiesimy na Choince Dobroczyńców:

Oto ich ceny:

  • średnia bombka – 300 zł,
  • duża bombka – 500 zł,
  • dzwonek – 1000 zł,
  • gwiazda – 1500 zł,
  • ozdoba niestandardowa – do uzgodnienia z darczyńcą.

Wpłat należy dokonywać na konto Stowarzyszenia Wolontariuszy „Kapitał Ludzki": 47 1140 2004 0000 3102 7720 2479, z dopiskiem w tytule przelewu/wpłaty: „Choinka Dobroczyńców".

Później prosimy o kontakt – ponieważ chcemy wiedzieć, że postanowiliście zostać darczyńcami – mailowo pod adresem: choinka@plock.agora.pl (prześlijcie dowód wpłaty, logotyp, jaki mamy umieścić na ozdobie, oraz adres, do jakiego powinna linkować ozdoba w wersji internetowej). Należy dopisać: Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych w celu i zakresie niezbędnym do przeprowadzenia akcji charytatywnej „Choinka Dobroczyńców".

Można też telefonować: 507 008 737.

Jeśli zrobicie to do godz. 15, Wasza bombka lub inna ozdoba zawiśnie na choince najpóźniej następnego dnia – na stronie plock.wyborcza.pl. A w piątki także – na świątecznym drzewku w całej okazałości – w papierowym wydaniu płockiego magazynowego dodatku do „Wyborczej" (o ile dacie nam znać o wpłacie do środy do godz. 15).

Ozdoby – jak zwykle – można także zamówić, wykupując równocześnie reklamę z życzeniami w wigilijnym wydaniu „Wyborczej". Potrzebujący dostaną wówczas w całości kwotę przypisaną do konkretnej ozdoby, a dodatkowo podzielimy się z nimi zyskiem ze sprzedaży reklam z życzeniami. Szczegóły pod numerem telefonu: 507 008 737, można też wysłać mail: reklama@plock.agora.pl.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.