Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Obejrzyjcie fotogalerię ze zbiorami trzech naszych rozmówczyń >>

A w domu, wieczorami, uwija się w gorącej kuchni, szykuje marynaty. Po słoiki sięgnie jesienią i zimą. Podaruje część córce i jej rodzinie. Taki obrazek z własnego domu zna niejedna i niejeden z nas. Zapalonych grzybiarzy, ale też zbieraczy amatorów, o tej porze w lasach nie brakuje. Ten, kto zna się na grzybach i potrafi ich szukać, może całkiem nieźle się obłowić.

Pani Renata pokazuje nam kosze pełne po brzegi borowików, koźlarzy, podgrzybków i kurek. Niektórymi borowikami warto się pochwalić, bo to całkiem spore okazy. Będzie przy nich niemało pracy, ale takie są uroki jesieni.

Zadowolona ze zbiorów może być także pani Małgorzata z Bronowa. Widać, że z przyjemnością przeszukiwała leśne zakamarki, bo swoje znaleziska dokumentowała zdjęciami. Po takich spacerach mogła być z siebie dumna. Skompletowała wiadra kurek, reklamówki i kosze zapełnione mnogością innych grzybów: pociechami, gąskami, maślakami, rydzami. Dla takich zbiorów odwiedziła lasy w Duninowie, Szczutowie i Soczewce.

Z kolei inna pani Małgorzata, z Płocka, przetworów z tego oraz poprzedniego roku ma tak dużo, że chyba zacznie je rozdawać. - W mojej rodzinie są grzybiarze od pokoleń. Mnie też ciągnie do lasu. Byłam tydzień temu na spacerze w Nowym Duninowie i wraz z koleżankami spokojnie uzbierałyśmy cały kosz prawdziwków i podgrzybków. Był wielkości koszyka sklepowego - mówi nam płocczanka.

Potwierdza, że w lasach jest teraz wysyp. - W zeszłym roku też był taki moment. W życiu nie nazbierałam tylu prawdziwków co wtedy. A leśne pagórki były żółte od maślaków - wspomina nasza rozmówczyni. Mówi, że nie każdy znaleziony grzyb zbiera, bo nie wszystkie lubi jej rodzina. - Znalazłam np. rzadko spotykanego u nas sarniaka dachówkowatego i siedzunia sosnowego, ale nie zabrałam ich ze sobą - opowiada kobieta.

Jeśli ktoś nie ma czasu na grzybobranie albo nie bardzo potrafi grzybów szukać, zawsze może zajrzeć na lokalne targowiska. W tej chwili na każdym coś się znajdzie. Przy ul. Rembielińskiego w piątek do południa można było kupić łubiankę z podgrzybkami za 8 zł, ale też różnej wielkości kosze podgrzybków w cenie od 25 do 45 zł.

Znaleźliśmy tu również poszatkowane grzyby - po 25 zł za kilogram.

Mniejsze ilości - w małych łubiankach lub na niewielkich tackach, sprzedawali w piątek na rynku przy ul. Królewieckiej. Starszy pan uzbierał za Dobrzykowem prawdziwki (15 zł), parę kroków dalej można było kupić łubiankę z rydzami za 12 zł. A przy skrzyżowaniu Bielskiej z Jachowicza panie miały na sprzedaż malutkie łubianki z podgrzybkami jedynie po 5 zł. Może nie są to tak spektakularne ilości jak u naszych czytelniczek, ale wystarczą by spróbować grzybów tej jesieni.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.