Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Wypowiedzenia z pracy złożyło 21 lekarzy specjalistów, w tym na oddziale:

  • chorób płuc – 4,
  • dziecięcym – 4,
  • nefrologicznym – 8,
  • wewnętrznym – 5.

Umowy opt-out - na pracę ponad dopuszczalny wymiar godzin - wypowiedzieli z kolei lekarze z:

  • kardiologii,
  • chirurgii II.

Dyrektor informuje przy tym, że dotychczasowe działania w zakresie pozyskania kadry lekarskiej nie przyniosły rezultatu. Oznacza to brak zapewnienia możliwości opieki i dyżurów w części szpitala. Zawiesić działalność miałyby oddziały:

  • chorób płuc – od 27 września do 28 listopada,
  • dziecięcy – od 4 października do 5 grudnia,
  • nefrologiczny - od 10 października do 12 grudnia,
  • wewnętrzny – od 25 października do 26 grudnia.

Rada społeczna zaopiniowała pozytywnie

Aby zawieszenie działalności stało się faktem, musiało być wcześniej zaakceptowane przez radę społeczną placówki. I taką pozytywną opinię dyrektor szpitala dziś, w piątek, od niej dostał (teraz musi jeszcze poinformować wojewodę).

Jednocześnie rada społeczna zaleciła mu „podjęcie działań zmierzających do utrzymania działalności oddziałów (w tym m.in. zawarcie porozumień płacowych, outsourcing usług / dzierżawa, połączenie oddziałów)".

Czego chcą lekarze?

Komitet protestacyjny lekarzy specjalistów w czwartek przesłał do rady społecznej swoje stanowisko. Dość, w swej wymowie, ostre.

Oto fragmenty.

  1. „Pomimo że Wojewódzki Szpital Zespolony w Płocku jest największym szpitalem w tym regionie Mazowsza, posiadającym wysoko wykwalifikowaną kadrę medyczną, w ostatnich latach obserwujemy stopniową jego degradację na wielu płaszczyznach.  Mając na uwadze przede wszystkim dobro i bezpieczeństwo pacjentów, nie zgadzamy się na nieustanne obniżanie jakości świadczonej pomocy".
  2. „Stałe zwiększanie zakresu obowiązków przekraczających już nasze możliwości, zmniejszanie się ilości realnie obecnych w pracy lekarzy, na których spada coraz większe obciążenie pracą, zwiększanie biurokracji, jednoczesna praca w oddziale oraz w poradni skutkuje brakiem czasu dla chorych hospitalizowanych w naszych jednostkach i narastającym przemęczeniem personelu. Sytuacja ta jest następstwem braku perspektywicznej polityki Dyrekcji na przestrzeni wielu lat w sprawach kadrowych, co skutkuje ciągłym odpływem lekarzy z naszej placówki, zarówno specjalistów z wieloletnim stażem, jak i młodych lekarzy kończących specjalizację".
  3. „ Prowadzona jest polityka jedynie doraźnego rozwiązywania problemów kadrowych. Zatrudniani są lekarze innych szpitali do pracy dyżurowej z dużo lepszym wynagrodzeniem godzinowym niż to, które proponowane jest dla nas. Chcielibyśmy podkreślić, że ciągłość pracy szpitala i wysoka merytoryczność prowadzonego leczenia leży wyłącznie na barkach etatowych lekarzy specjalistów".
  4. „Wszystko to powoduje nie tylko rosnące poczucie niesprawiedliwości i frustracji, ale również zniechęca personel medyczny do pracy, dyżurowania, współpracy między lekarzami i oddziałami. Wpływ tej sytuacji na odczucia pacjentów jest jednoznacznie negatywny. Szpital wojewódzki jest też miejscem kształcenia i kształtowania lekarzy stażystów i rezydentów, jakość procesu edukacyjnego w tych warunkach zdecydowanie spada".
  5. „W chwili obecnej protest jest popierany przez większość lekarzy w naszym szpitalu".

Trzy postulaty

Komitet protestacyjny wymienia swoje postulaty:

  1. Poprawa warunków pracy poprzez wzrost zatrudnienia nowych lekarzy oraz zahamowanie odpływu już pracujących – domagamy się istotnego i natychmiastowego wzrostu naszych wynagrodzeń.
  2. Oddzielenie pracy w oddziale szpitalnym od pracy w poradni i adekwatne jej wynagrodzenie.
  3. Zmniejszenie biurokracji spoczywającej na lekarzach oraz zatrudnienie asystentów medycznych.

Trzy średnie krajowe - 16 333 zł brutto

Z naszych informacji wynika, że lekarze specjaliści chcą trzykrotności tzw. średniej krajowej. W piśmie do rady społecznej wspomina o tym również dyrektor: „Jednocześnie zapewniam, że prowadzę i nadal będę prowadził rozmowy z lekarzami, aby problem rozwiązać. Lekarze warunkują wycofanie złożonych wypowiedzeń podwyższeniem wynagrodzenia zasadniczego do poziomu trzech średnich krajowych, tj. do kwoty 16 333 zł brutto".

Jak nieoficjalnie słyszymy, w tym momencie mają miesięcznie niecałe 7 tys. zł brutto podstawy, która stanowi przeważnie ok. połowy całych poborów. Trzeba bowiem do niej doliczyć jeszcze dodatki stażowe, trzynastą pensję, wynagrodzenia za dyżury, które w części należy jednak traktować jako pracę dodatkową.

Dyrektor podobno liczył się z tym, że jeśli spełni żądania lekarzy z czterech oddziałów, natychmiast odezwą się kolejni. 

Gdyby teraz zgłosiło się do mnie 20 nowych lekarzy, to już wsiadam w samochód i po nich jadę

Dziś po południu Stanisław Kwiatkowski tak komentował: - Lekarze chcą podwyżek do wysokości trzech średnich krajowych. Szpitala na to nie stać. I nie ma przyzwolenia innych pracowników na takie podwyżki dla lekarzy. Gdybym się na to zgodził, szpital na ich wynagrodzenia rocznie wydawałby 100 mln zł. Tyle wydajemy teraz na wypłaty dla wszystkich zatrudnionych u nas osób. Po takich podwyżkach nie kupilibyśmy już nic, ani strzykawki. Miałem 7-8 spotkań z lekarzami. Zaproponowałem im podwyżkę ze wszystkimi składnikami wynagrodzenia w wysokości 1500 zł. A 730 zł to dopłata do podstawy. Odrzucili tę propozycję. Jeszcze będę z nimi rozmawiał. 

Kwiatkowski przyznaje, że od kilku lat jest problem z naborem lekarzy.

- Nie tylko u nas. Od lat staram się ich ściągnąć do naszego szpitala - mówi. - Nie oszczędzamy na nich, po prostu nie ma ich na rynku. Do ostatnich ogłoszeń o pracę dołączyłem ofertę służbowego mieszkania. Poza tym szpital jest dobrze wyposażony, mamy dobrą aparaturę medyczną. Płock ma dobrą infrastrukturę. I mimo to nie ma zainteresowania. Gdyby teraz zgłosiło się do mnie 20 nowych lekarzy i zgodzili się u nas pracować, to już wsiadam w samochód i po nich jadę. Mogę pokazać dokumenty, udowodnić, co robię, by ich do nas ściągnąć.

Dyrektor zapowiada dalsze rozmowy: - Bo najpierw będziemy ograniczać funkcjonowanie oddziałów na 2-3 miesiące, aż wreszcie ograniczymy strukturę organizacyjną naszego szpitala. Nie dopuszczam do głowy, że oddział płucny miałby być zamknięty. Dlatego będą rozmowy. Likwidacja oddziału to nie jest likwidacja stoiska w galerii handlowej. Jest mi bardzo przykro. Szpital na przestrzeni lat kupił sprzęt i aparaturę za 200, a może nawet 250 mln zł, także dzięki pieniądzom z UE. Jest to, czego tylko lekarze chcieli. A teraz jak lekarz pracuje na nowoczesnym sprzęcie, to chce również większego wynagrodzenia. A przecież on też na tym korzysta, jeśli ma dostęp do nowej aparatury. 

Kwiatkowski ubolewa, że szpital nie wytrzymuje konkurencji z "niepublicznymi zakładami szpitalnymi". - Tam lekarze pracują do 15, a zarabiają więcej niż na szpitalnych dyżurach, więc wolą iść tam. To chory system. To walka o pacjenta. Osoba, która wybiera zawód medyczny, musi liczyć się z tym, że trzeba pracować dłużej. Nie da się zapewnić całodobowej opieki medycznej, jeżeli lekarze będą pracować do 15. Może udałoby się wprowadzić lepszy system zmianowy, gdyby było więcej lekarzy.

Co z resztą personelu

Pierwszym oddziałem, któremu grozi zawieszenie działalności, jest płucny. Wszystko wskazuje więc na to, że lada dzień przestanie przyjmować pacjentów, aby pod koniec września nikogo już na nim nie było. Jeśli nie uda się dojść do porozumienia, systematycznie będą do niego dołączać kolejne oddziały.

Co z ich pozostałym personelem – pielęgniarkami, salowymi? Część zostanie zapewne przesunięta na pracujące oddziały; czy będzie konieczność np. odejść na przedwczesną emeryturę czy zwolnień, dziś nie wiadomo.

Samorząd lekarski chce mediować

Roli mediatora jest gotowa się podjąć Okręgowa Izba lekarska w Płocku. W jej imieniu do marszałka Mazowsza Adama Struzika pisze prezes Ryszard Mońdziel: „[Lekarze] wskazują na rosnące niezadowolenie z organizacji pracy i wynagrodzeń przy równocześnie coraz większym obciążeniu i odpowiedzialności za opiekę nad pacjentami. Wskazują na nieadekwatność wymagań stawianych przed lekarzami zatrudnionymi w szpitalu w stosunku do lekarzy będących w trakcie szkolenia specjalizacyjnego lub lekarzy bez specjalizacji realizujących umowy kontraktowe na zabezpieczenie medyczne".

I dalej: „Pozostajemy w nadziei, że kompromis będzie znaleziony, a co za tym idzie, erozja kadr medycznych szpitala będzie zahamowana".

Przypomnijmy, że w maju prezydium Okręgowej Rady Lekarskiej w Płocku przyjęło stanowisko "w sprawie minimalnych gwarantowanych wynagrodzeń zasadniczych dla lekarzy i lekarzy dentystów specjalistów zatrudnionych w podmiotach leczniczych". Domagało się w nim:

  • "zapewnienia regulacji płacowej w zakresie minimalnego wynagrodzenia dla lekarzy specjalistów zatrudnionych w podmiotach publicznej ochrony zdrowia na poziomie 2,0 przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia brutto w gospodarce narodowej za rok poprzedni,
  • zapewnienia corocznego podwyższania tego wynagrodzenia aż do osiągnięcia poziomu określonego apelem nr 7 Nadzwyczajnego XIII Krajowego Zjazdu Lekarzy z dnia 14 maja 2016 r., tj. 3-krotności przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia brutto w gospodarce narodowej za rok poprzedni".
Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.