Nie spodziewał się, że otrzyma nominację w tegorocznej edycji plebiscytu na Płocczanina Roku. A gdyby dziś spośród wytypowanej szóstki sam miał wskazać swojego faworyta? - Nie, nie, bo nigdy nie trafiam - śmieje się dr inż. Piotr Gryszpanowicz.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

To były dyrektor MZD, wykładowca akademicki, autor wielu publikacji związanych z miastem i prezes Towarzystwa Technicznego w Płocku.

Właśnie dzięki aktywności Towarzystwa na Facebooku przybywa postów zawierających miejskie ciekawostki, których znalezienie wymaga wielu godzin szperania w zakurzonych teczkach. TT stara się cały czas wyszukiwać coś nowego, nieoklepanego, ostatnio nawet dołącza krótkie filmy.

Facebook? Pomyliłem się

– Pamiętam, jak ktoś pierwszy napisał, że ul. Kochanowskiego bynajmniej nie upamiętnia poety Jana Kochanowskiego, który osiedlił się w Czarnolesie. Czy może zatem Batory to również nie ten, o którym myślimy? Proszę uwierzyć – znalazłem innego Batorego, związanego z Płockiem człowieka o takim pseudonimie... Tak, tak, wielu jeszcze rzeczy nie wiemy. Ich odkrywanie jest fascynujące; zresztą po co powielać cokolwiek po kimś, skoro tyle jest nieopisanego, nieodkrytego? – pyta Gryszpanowicz. – Oczywiście jest to trudne, wymaga kojarzenia faktów, analizowania, sprawdzania, aby nie popełnić błędu. Ale też daje satysfakcję. Ostatnio ktoś napisał, że codziennie czeka na nasz nowy wpis. Albo ktoś ma już swoje lata, a dzięki nam usłyszał o czymś pierwszy raz. To nas napędza.

Nasz rozmówca dodaje: – Bardzo długo stroniłem od Facebooka. Skupiłem się na pracy typowo naukowej, badawczej, prowadzonej w ciszy. Tu się pracuje, szpera, jednego dnia coś się znajdzie, a równie dobrze przez kolejny tydzień czy miesiąc zupełnie nic. Wszystko zmieniła pandemia. Chcąc kontynuować działalność, móc rozliczyć się z grantów, zacząłem się dzielić zdobyczami m.in. na Facebooku, którego, przyznaję, zbytnio nie doceniałem. Wydawało mi się, że ludzie kochający Płock, zainteresowani historią miasta, raczej od niego stronią. Pomyliłem się.

Zdaniem Gryszpanowicza publikacji o Płocku nie ma dużo, a te, które dotąd wydano, mają swoje ograniczenia, wynikające np. z okresu, w którym powstały. Często to bardzo zwięzłe materiały, a nawet powielane już z innych, wcześniejszych publikacji.

– Gdzie możemy znaleźć coś nowego? Tylko w materiałach źródłowych – uważa szef Towarzystwa Technicznego.

Skupia się ono głównie na przywracaniu pamięci o dawnych obiektach czy miejscach związanych z miastem. A ludzi, który pewne fakty mogą pamiętać, jest coraz mniej. – Muszą znaleźć się młodsze osoby, które będą w stanie pewne historie przekazać – dopowiada pan Piotr.

Mamy wyburzyć wszystkie stare kamienice?

Czy w XXI wieku potrzebujemy ponownego ustawiania figury Matki Boskiej przy ul. Mostowej (to w nawiązaniu do tej ufundowanej przed laty przez Stanisława Górnickiego w podziękowaniu za cud przejścia przez skutą lodem Wisłę)?

Gryszpanowicz przekonuje: – Musimy poczuć powiązanie z ludźmi, którzy kiedyś tu żyli. Z tymi płocczanami, którzy budowali miasto przed nami. Jeśli nie będzie osób upominających się o pamięć, nie będzie również tożsamości. Równie dobrze wyburzmy wszystkie stare kamienice, przecież można zbudować bardziej nowoczesne… Nie tędy droga. Nie robimy żadnych inicjatyw dla poklasku, tylko z potrzeby. A w przypadku inicjatywy przy ul. Mostowej nie chodziło o ustawienie kolejnej figury w mieście. Myślą przewodnią było przywrócenie tej, która dalej by stała, gdyby nie trudne czasy powojenne, decyzja władz PRL nakazująca jej usunięcie. Po latach wiele spraw przyszło nam naprawiać. Poza tym już dawniej była to figura dziękczynna, umieszczona przez rodzinę Górnickich w miejscu, w którym wcześniej, według zapisów w starych aktach „od niepamiętnych czasów" stał krzyż.

Kandydat na Płocczanina Roku wspomina kolejną z inicjatyw – umieszczenie tabliczki pamiątkowej przy krzyżu na skrzyżowaniu ul. Boryszewskiej i Żyznej.

– Jest tam krzyż upamiętniający jednego z budowniczych płockiego mostu Bernarda Józefa Morawskiego. Stał tam, ale też nikt nie pamiętał, z jakiego powodu. Przy okazji obchodów rocznicy powstania mostu wiele osób nas o tę sprawę zaczepiło. Dlatego umieszczenie tej tabliczki było ważne. Widziałem, jak ludzie ją czytają, ktoś nawet przyszedł zapalić znicz, położył kwiaty. Ten człowiek nie był stąd, budował niesamowicie ważny dla miasta obiekt i niestety przyszło mu tu przedwcześnie umrzeć w 1937 r. W dodatku rodzina była w błędzie. Nie wiedzieć czemu sądziła, że ten krzyż stoi w Łącku. Jako formy upamiętnienia staram się rzeczywiście wybierać formy bezpieczne. Tu po prostu chodzi o przedstawienie tematu, danie możliwości przeczytania krótkiej historii. Kto wie, może za kilka lat nie będzie potrzeby stawiania takich tabliczek, ktoś umieści kod do zeskanowania i wszystko przeczytamy w telefonie.

Trzeba wiązać fakty

W jaki sposób natrafia się na te wszystkie rocznice połączone z poszczególnymi inicjatywami? – Tak naprawdę wszystko wiąże się z historią budownictwa, czyli z tym, czym się zajmuję. Jeśli przejrzy się tysiące dokumentów, w pewnym momencie pewne elementy zaczynają się ze sobą łączyć. Mógłbym takie rocznice wskazać na kolejne pięć lat, jako Towarzystwo Techniczne mamy pewne plany. Na realizację potrzeba czasu.

Następne publikacje jeszcze w tym roku

Piotr Gryszpanowicz o nominacji dowiedział się od naszej redakcji. Skontaktował się, aby podziękować za uwzględnienie innego kandydata, dr. Grzegorza Gołębiewskiego, którego nominację ogłosiliśmy wcześniej. Miał więc jednego dnia nie jedną, a dwie niespodzianki.

– Po kilku minutach zadzwoniła do mnie żona, zdziwiona tym, że to nie ja, tylko koleżanki jej o tym powiedziały. Tłumaczyłem, że dopiero co sam się dowiedziałem. Przyznaję, zawsze co roku odzywałem się do różnych osób, gratulowałem i głosowałem. Uważam, że sama nominacja kapituły to wartościowe wyróżnienie. A później, jak to przy głosowaniu, wszystko w rękach mieszkańców.

Kolejne plany? Trzy publikacje, w tym „Mazowsze dla Płocka", album porównujący dzisiejsze miasto z tym sprzed ponad 20 lat, wspólnie z Archiwum Państwowym w Płocku pięciotomowa „Księga obrad Rady Miasta Płocka z lat 1915-1939" i książka na temat budownictwa mieszkaniowego w okresie dwudziestolecia międzywojennego, przygotowywana wspólnie z kolegą Piotrem Wilińskim. – Odnalazłem ponad sto projektów technicznych budynków, które do dziś istnieją. Przedstawiam historię o tym, kto budował, jak Płock się rozwijał, jak dużo budowano w tym okresie. Udało się namierzyć sporo starych zdjęć – słyszymy.

Sześcioro kandydatów do tytułu Płocczanina Roku 2020

JAK GŁOSUJEMY?

Płocczanina Roku 2020 wybieramy za pomocą SMS-ów. Każdy kandydat do tytułu Płocczanina Roku 2020 ma przypisany kod. Aby oddać głos na swojego kandydata, należy wysłać SMS pod numer 886 786 379 (koszt wysłania wiadomości tekstowej SMS określa taryfa operatora), w treści wpisując PR (kropka) kod kandydata, np. PR.7.

Głosowanie SMS-owe trwa do 7 sierpnia do godz. 23.59. Z jednego numeru może zostać oddany tylko jeden głos.

SMS-owe kody kandydatów:

  • Bp Marek Maria Karol Babi – 1 (czyli cała treść SMS-a to PR.1)
  • Gabriela Nowak-Dąbrowska i Piotr Dąbrowski – 2 (czyli cała treść SMS-a to PR.2)
  • Grzegorz Gołębiewski – 3 (czyli cała treść SMS-a to PR.3)
  • Piotr Gryszpanowicz– 4 (czyli cała treść SMS-a to PR.4)
  • Ks. Wiesław Gutowski – 5 (czyli cała treść SMS-a to PR.5)
  • Jarosław Murawski – 6 (czyli cała treść SMS-a to PR.6)

***

Organizatorami plebiscytu są Agora SA i Urząd Miasta Płocka.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem