Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Raport specjalny - Ratujmy Płockie Powązki

Mało wiadomo na temat zmarłej w wieku siedmiu lat Zosi Baltiejus, której niewyraźne zdjęcie na porcelanie widać na nagrobku na cmentarzu przy al. Kobylińskiego, tuż obok spoczywają jej rodzice.

Tu spoczywa Zosia BaltiejusTu spoczywa Zosia Baltiejus 

– Prawdopodobnie to rodzina litewska. Szukaliśmy krewnych w Polsce i na Litwie, ale na razie się nie udało. Słyszeliśmy tylko, że jakiś Baltiejus żyje w Anglii – przyznaje Jerzy Skarżyński, prezes stowarzyszenia „Starówka Płocka”, które od dwóch dekad organizuje kwestę razem z płocką „Wyborczą”. – W przypadku tego grobu widać, że krzyż był wyższy niż obecnie, został przecięty, robiono też jakieś betonowe naprawy. Sąsiedni grób jest też dużo wyżej, musimy wylać płytę betonową. Wcześniej pręty, słupki, krzyż, wszystkie elementy nagrobka pojadą na konserwację do Warszawy, podobnie jak cała stela i słupki z grobu ks. Ignacego Smoleńskiego. Z tym drugim grobem wiąże się pewna trudność. Jedna osoba chciała dobrze, próbowała ratować mogiłę, niestety w najgorszy z możliwych sposobów. Ponad 20 kilka lat temu posklejała płytę cementem.

Nagrobek ks. SmoleńskiegoNagrobek ks. Smoleńskiego Fot. Tomasz Niesluchowski / AG

Połączył Płock i Sikórz

W przetargu na odnowienie obu nagrobków wzięli udział Dorota Rudzińska i Olgierd Gumiński. Niższe kwoty, z dodatkowym upustem z powodu pandemii i kryzysu gospodarczego, zaproponowała Dorota Rudzińska. Konserwacja nagrobka 7-letniej Zosi z 1909 r. to koszt rzędu 11,5 tys. zł, a grobu ks. Smoleńskiego z 1899 r. – niecałe 30 tys. zł. Obydwa powinny być gotowe do 15 października, jeszcze przed tegoroczną kwestą „Ratujmy Płockie Powązki”. Na razie rozpoczął się ich stopniowy demontaż.

Ks. Ignacy Smoleński był kanonikiem kapituły katedralnej płockiej, od 19 czerwca 1855 r. pełnił funkcję proboszcza w Sikorzu, przeprowadził gruntowną inwentaryzację zabytków sakralnych w diecezji płockiej. W 1874 r. biskup Aleksander Gintowt Dziewałtowski mianował go rektorem i profesorem Seminarium Duchownego w Płocku. Wykładał prawo kanoniczne i teologię dogmatyczną. Dziekanem płockim został w 1877 r. Z jego inicjatywy w katedrze umieszczono tablicę memoriałową ku czci biskupa Ignacego Krasickiego. Cały swój księgozbiór duchowny ofiarował kapitule płockiej, był także fundatorem kilku stypendiów dla biednej młodzieży.

Jest jeszcze trzeci nagrobek, o którym mówiło się o wiele rzadziej przy okazji ostatniej kwesty. Znajduje się na cmentarzu ewangelickim, pochowano w nim pastora Roberta Gundlacha.

Będzie skromnie, na szarym granicie krzyż…

Gundlach był wikariuszem w Warszawie, administratorem parafii w Przasnyszu, proboszczem w Rypinie i Płocku w latach 1916–1934, a przez jakiś czas nawet członkiem konsystorza. Angażował się w życie społeczne i kulturalne Płocka, uczył w lokalnych szkołach i w Katolickim Seminarium Duchownym. Jerzy Skarżyński chciałby, aby i ten grób doczekał się gruntownej odnowy.

Nagrobek pastora GundlachaNagrobek pastora Gundlacha Fot. Tomasz Niesłuchowski / Agencja Gazeta

– To, co jest na wierzchu na całym grobie, wszystko trzeba skuć, na sklepieniu wylać nową płytę betonową. A to bardzo duży grób, ok. 1,5 na niemal 2,5 m. Dopiero po wzmocnieniu krypty można postawić coś nowego – mówi.

Nowy grób będzie niższy, na płycie pojawi się…

– … mówię na to tapczanik – śmieje się Jerzy Skarżyński. W istocie chodzi o dołożenie na większą bryłę jednej mniejszej, a na tej będzie skromnie, na szarym granicie krzyż, wykuty napis poinformuje, kogo tu pochowano. Będzie też wzmianka, że jest to również miejsce symbolicznego spoczynku syna Henryka, który został zamordowany przez Niemców w obozie koncentracyjnym w 1944 r.

– Mamy chętnego do wykonania prac betoniarskich, a te przecież są najważniejsze, zabezpieczą kryptę przed dalszym niszczeniem – dodaje Skarżyński.

Piekarze nie byli zadowoleni

Przejdźmy do historii – to właśnie z rodziny Gundlachów wywodził się twórca peryskopu odwracalnego, stosowanego w czołgach, wozach bojowych czy okrętach podwodnych.

Z kolei pastor Robert Gundlach nie tylko grał na wielu instrumentach, ale też współtworzył Płockie Towarzystwo Wioślarskie, zakładał Towarzystwo Cyklistów. Dzięki niemu powstała murowana plebania przy kościele na Górkach. A zaczęło się od… potężnej burzy, kiedy to piorun trafił w drewnianą dzwonnicę, w płomieniach stanęła plebania. I tak musiała powstać nowa, murowana.

Na jej parterze umieszczono piec chlebowy. Pastor prosił kupców o mąkę, aby w nocy z soboty na niedzielę można było wypiekać chrupiące, okazałe bochny chleba, które rano przekazywano mieszkańcom miasta. Bez względu na ich wyznanie. Cóż, w takiej sytuacji cech piekarzy w poniedziałek nie miał łatwo w pozyskaniu klienteli.

Piekarze słali skargi do konsystorza na pewnego pastora idealistę, który jednym chleb daje, a drugim odbiera.

Złamał się na prośbę przyjaciela

W parafii Paproć Duża pastor poznał młodego PPS-owca Józefa Piłsudskiego, ukrywającego się na parafii ewangelickiej na poddaszu plebanii pastora Mikulskiego. Była to kryjówka przed prześladowcami z carskiej Ochrany. Zanim jednak po zamachu majowym doszło do zerwania przyjacielskich więzów między pastorem a przyszłym naczelnikiem państwa, to Gundlach udzielił Piłsudskiemu ślubu z wileńską nauczycielką Marią Juszkiewicz. Piłsudski miał zresztą znanego konkurenta – działacza ruchu narodowego Romana Dmowskiego.

Starania o rękę urodziwej działaczki PPS trwały trzy lata. Determinacja Piłsudskiego okazała się na tyle duża, że zdecydował się na konwersję z katolicyzmu na wiarę ewangelicko-augsburską. Robert Gundlach, który nie powinien udzielać ślubu, złamał się na prośbę przyjaciela pod nieobecność Mikulskiego, co skończyło się zruganiem przez pastora. Oficjalnie, co wynika z dokumentów, ślubu udzielił pastor Mikulski. Tyle że w tym czasie był… na obradach konsystorza w Warszawie.

A za pieniądze z kolejnej kwesty…

… odnowimy groby małej Irenki Tyszki i Władysława Kosmacińskiego.

– Doktor Kosmaciński zrobił wiele dobrego, zakładał szpitale, niczego się nie dorobił. A tego grobu też nie wystawił nikt z jego rodziny. Natomiast dziewczynka jest z rodziny Tyszków, zesłańców syberyjskich. Na nagrobku znajduje się piękna rzeźba aniołka wykonanego z piaskowca, tylko niestety brakuje mu części głowy. Ale to jest do zrobienia, wiele takich aniołków znajdziemy na warszawskich Powązkach – mówi Jerzy Skarżyński.

***

Fragment dotyczący pastora Roberta Gundlacha został oparty na ustaleniach Romany Kuffel, które będą opublikowane w przygotowywanej do druku książki "Przystanek Płock", poświęconej akcji "Ratujmy Płockie Powązki".

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.