Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Zacznijmy jednak od koronawirusowego raportu. Na połączonych oddziałach zakaźnych obecnie przebywa 21 pacjentów, w tym jeden z wynikiem dodatnim – ten, u którego wirusa wykryto już w ub. tygodniu. Bezdomny, który po operacji przebywał na OIOM o zaostrzonym rygorze, już przeszedł na „normalny” OIOM, bo u niego wyszedł wynik negatywny.

W czasie weekendu było 18 pobrań materiałów do badań, co daje w sumie 434 wykonane w szpitalu na Winiarach testy.

Niedługo ruszą planowe operacje

– Jeszcze nie przywrócono formalnie planowych zabiegów, więc o tym na razie nie myślimy – mówił dyrektor Kwiatkowski. – Choć minister zdrowia zapowiada, że pewnie wkrótce podejmie decyzję, by je wznowić. Dla nas oznacza to ogrom pracy. Bo trzeba będzie na nowo ustawiać kolejkę oczekujących czy to na operacje, czy na leczenie szpitalne. Ponieważ wiele osób nie chce w czasie epidemii kłaść się do szpitala, więc będziemy musieli wykonać nawet kilka tysięcy telefonów, żeby wszystko od nowa i sprawiedliwie ułożyć. A na niektórych oddziałach kolejka na zabieg wynosi nawet kilka miesięcy.

Dyrektor dodawał: – Szpital jednak pracuje normalnie, w weekend do SOR zgłosiło się 81 pacjentów, z czego 23 zostało skierowanych na oddziały. – Fakt, teraz jest u nas o wiele mniej chorych, maksymalnie do 300, a mamy 800 łóżek. Żeby w warunkach epidemii było bezpiecznie, to obłożenie powinno być na poziomie 650-700 pacjentów.

Kwiatkowski, odpowiadając na pytanie, wyjaśnił, że podpisana na rok umowa z NFZ, mimo mniejszej liczby chorych i zabiegów, nadal obowiązuje i Fundusz co miesiąc przesyła na konto szpitala 1/12 umownej kwoty rocznej. Natomiast oddziały zakaźny, płucny i dermatologiczny jako wyznaczone do walki z koronawirusem otrzymują dodatkowo 450 zł za łóżko miesięcznie.

Dary dla szpitala płyną nadal

Dyrektor podkreślał, jak wielką wagę placówka przywiązuje do zasad bezpieczeństwa. Dlatego z własnych pieniędzy kupuje sprzęt ochrony osobistej, ale dostaje go też z zakupów centralnych – od wojska, samorządu Mazowsza czy wojewody. – Jeśli taka stabilna sytuacja jak obecnie będzie się nadal utrzymywała, to przy obecnych zapasach tego sprzętu starczy nam nawet na miesiąc, a zapasy są stale uzupełniane – stwierdził dyrektor. – No i wciąż nie zawodzą darczyńcy.

Pod koniec ubiegłego tygodnia biskup płocki Piotr Libera osobiście dostarczył podarunek od kurii. Były to kremy i emulsje ochronne do rąk po dezynfekcji. Jak podkreślał Kwiatkowski, to bardzo cenny dar, ponieważ po dezynfekcji pierzchnie i uszkadza się naskórek i te ochronne specyfiki są niezbędne. Od razu zostały rozdysponowane na oddziały.

Z kolei dyrektor płockiego teatru Marek Mokrowiecki przywiózł 500 maseczek chirurgicznych uszytych w teatralnej szwalni.

– A pod koniec kwietnia lub w pierwszym tygodniu maja od marszałka województwa dostaniemy urządzenie do mierzenia temperatury pracownikom wchodzącym do pracy. To taki rodzaj kamery termowizyjnej, ale skuteczniejszej niż tak, którą testowaliśmy jakiś czas temu. Dzięki jej zainstalowaniu będziemy mogli podziękować nieocenionym strażakom ochotnikom, którzy teraz mierzą temperaturę ręcznie – informował Stanisław Kwiatkowski.

Takie urządzenia samorząd województwa zakupił dla wszystkich swoich szpitali, pierwsze będzie zamontowane w płockiej placówce na Winiarach.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.