Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Jak zwykle dyrektor zaczął od tego, co wydarzyło się ostatniej doby. Nadal na oddziale zakaźnym przebywa 23 pacjentów, choć jest między nimi rotacja. Do domów wychodzą ci, u których badania już dały wynik ujemny, zostają nowi, którzy czekają na rezultat testu.

Dwie zakażone osoby nadal są leczone, kobieta, którą trzeba było podłączyć do respiratora, wciąż przebywa na oddziale intensywnej terapii.

W ciągu ostatniej doby w szpitalu pobrano wymazy do testów od 11 osób; na Winiarach od początku epidemii były 324 takie pobrania.

– Od dziś wszyscy pracownicy medyczni chodzą non stop w maseczkach – powiedział także Kwiatkowski. – Na SOR każdy pacjent traktowany jest jako potencjalnie zakażony, dlatego tam personel przyjmuje chorych w pełnym ekwipunku ochrony osobistej. Musi mieć ochronny fartuch, maseczkę, przyłbicę, rękawiczki. Jest nas tu niemal na styk, nie możemy sobie pozwolić, żeby z powodu nawet podejrzeń o zakażenie kogoś z personelu odesłać ludzi na kwarantannę. Byłoby to bardzo kłopotliwe dla płynnego funkcjonowania szpitala.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.