Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W czwartek przed południem jak zwykle odbyła się telekonferencja prasowa na temat sytuacji w szpitalu na Winiarach w związku z epidemią koronawirusa. Dyrektor zaczął od raportu.

I tak: ostatniej doby pobrano wymazy do testów od pięciu osób, które zgłosiły się na oddział zakaźny. Trzy z nich mogą czekać na wyniki w swoich domach. Na oddziale przebywa obecnie ośmioro pacjentów, z czego czworo to osoby zakażone, w tym jedna jest podłączona do respiratora na OIOM.

Nadal hospitalizowany jest pacjent, u którego stwierdzono koronawirusa, ale po leczeniu wyszedł wynik negatywny.

Za wcześnie na radość

Czy tego pacjenta można uznać za ozdrowieńca?

– Musimy negatywny wynik potwierdzić następnymi badaniami – powiedział Kwiatkowski. – Kolejny wymaz pobierzemy już po świętach. Ale choć na oddziale zakaźnym ubywa u nas pacjentów, to jeszcze nic nie znaczy. Według specjalistów światło nadziei na ustępowanie epidemii zabłyśnie, kiedy w całej Polsce przez kolejne 14 dni zacznie spadać liczba zakażonych. Tymczasem ogólnokrajowe dane pokazują, że te wskaźniki wciąż rosną. Doceniajmy to, że w Płocku jest stabilnie, że na dziś wyniki są dobre. Ale cały czas musimy się mobilizować, pilnie przestrzegać zaleceń, izolować się. Wiem, że święta będą trudnym okresem, ale musimy poddać się rygorom, żeby sytuacja drastycznie się nie pogorszyła.

Szpital zabezpiecza się przed „wniesieniem” koronawirusa, m.in. mierząc temperaturę wszystkim wchodzącym na swoje zmiany pracownikom. Ponieważ absencja – z powodu urlopów, zwolnień lekarskich, opieki nad dziećmi itp. – wynosi teraz w szpitalu 14 proc., więc trudno było do tego mierzenia oddelegować kogoś z personelu, z pomocą pospieszyli druhowie z Ochotniczych Straży Pożarnych z Trzepowa, Podolszyc i Borowiczek. – Raz jeszcze serdecznie za tę pomoc dziękuję – mówił dyrektor.

Szpital w czasie świąt

Kwiatkowski przewiduje, że po Wielkiej Nocy przynajmniej część nieobecnego teraz personelu wróci do pracy. Chciałby zatrudnić więcej lekarzy, ale z tym zawsze był kłopot. Przyjęte zostało natomiast kilka nowych pielęgniarek, są podania od innych, więc z nimi problemu nie będzie.

Dyrektor zapewnił, że na okres świąt na wszystkich oddziałach są zapewnione pełne obsady, a jak zwykle część pacjentów wróci do domu. Dodał też, że z całą pewnością wystarczy środków ochrony osobistej i dla medyków, i dla chorych. Szpital ma na tyle dobre zapasy, że może oddać np. szpitalowi Świętej Trójcy to, co wcześniej musiał pożyczyć. Obecne zabezpieczenie wystarczy także na okres poświąteczny.

Padły pytania także o pracę poradni specjalistycznych. – Pracują i normalnie przyjmują zapisanych pacjentów – odpowiadał Stanisław Kwiatkowski. – Choć jesteśmy bardzo wdzięczni, że wiele osób zdecydowało się na teleporadę i zdalne wypisanie e-recepty. Ci, którzy teraz nie dotarli do gabinetów, zostaną przyjęci w późniejszym terminie. Ale kiedy – nie umiem teraz powiedzieć, wiele zależy od tego, jak długo będzie trwała epidemia.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.