Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Można powiedzieć, że doświadczyłem na własnej skórze, czym była zmiana ustroju władz lokalnych. Z pewnością epokowa, bo zmieniająca wszystko – od kompetencji, uprawnień, kreowania i dysponowania środkami budżetu przez styl funkcjonowania do oddziałujących na każdą gminę i miasto niezwykłych uwarunkowań zewnętrznych. Także tych wykraczających daleko poza granice Polski.

Jak wielkie to były zmiany, udowodnię na przykładzie dwóch wielkich, choć pewnie dla ludzi, którzy nie znają realiów tamtych dni, nieporównywalnych inwestycji.

Planista centralny „wiedział lepiej”

Druga połowa lat 80. to konieczność skomunikowania „starego”, tego kończącego się gdzieś w okolicach ul. Otolińskiej Płocka i dynamicznie powstających Podolszyc, takiego wręcz alternatywnego miasta.

Musiała powstać, w miejsce ul. Gierzyńskiego obsługującej osiedle Międzytorze, nowa ulica. W tamtych czasach można by powiedzieć: arteria włączająca się w Wyszogrodzką przy Zakładzie Energetycznym. Czterojezdniowa, ze skrzyżowaniem z Południową i znacznie bardziej niż dziś obciążoną linią kolejową. Al. Piłsudskiego była inwestycją niezbędną, bez niej miasto nie miało szansy na poprawne funkcjonowanie i normalny, choćby tylko demograficzny rozwój.

Miejska Rada Narodowa, bo tak się nazywała historyczna poprzedniczka dzisiejszego w pełni samodzielnego samorządu, miała do dyspozycji przyznaną przez władze centralne pulę pieniędzy bardzo restrykcyjnie podzielonych na poszczególne potrzeby miasta. W tym na przykład właśnie na inwestycje. Dodatkowo z sugestią, na jakie zadania te środki powinny być rozdysponowane.

Było oczywiście pole manewru, ale nieduże i wyłącznie o charakterze alternatywnym – trochę możemy zdjąć z tego i dołożyć tam, ale często w sposób wręcz kosmetyczny. W dodatku ograniczone wskazywanym w centralnych decyzjach zakresem rzeczowym określonego zadania.

Dla nas wszystkich w Płocku było oczywiste, że ta właśnie aleja musi mieć wiadukt nad Południową i tunel pod torami. Nie zakładał jednak takich rozwiązań centralny planista. Wiadukt po wielu trudnych rozmowach i przekonywaniu kogo trzeba udało się przeforsować. Z marzeń o tunelu pod torami pozostało jedynie zbudowanie podziemnego przejścia dla pieszych. Co też uznaliśmy za wielki sukces i quasi-dowód naszej samorządności. Tunel poległ w konfrontacji z zupełnie już wtedy nierealnymi planami budowy Centralnej Magistrali Kolejowej, likwidującej tory właściwie przez środek miasta.

Planista centralny „wiedział lepiej” i nie zgodził się na to, co my logicznie uznawaliśmy za niezbędne.

Decyzja obarczona dużym ryzykiem

Jakże inaczej było już po transformacji ustrojowej. Miasto miało swoje pieniądze. Mogło nimi dysponować w sposób dowolny, tworząc własne, nienarzucane przez nikogo priorytety i centralnie sterowane sposoby ich realizacji. Dlatego powstał nowy most, prawdziwy ratunek dla duszącego się układu komunikacyjnego Płocka.

Jestem przekonany, że w dawnym systemie, spychany przez inne zadanie centralne, nie powstałby do dziś. Pracowało nad tym wiele osób. Ponad podziałami politycznymi, z dużym zaangażowaniem płockich społeczników. Ja, jako prezydent, miałem ten przywilej, aby podjąć ostateczną decyzję.

Supermiasta
CZYTAJ WIĘCEJ

Ktoś powiedział: obarczoną dużym ryzykiem. Wiedziałem o tym, ale – jak sadzę – dobrze rozumiałem to, co wokół nas. Wiedziałem o prawie gotowych programach wspierania prorozwojowych inwestycji lokalnych. Wiedziałem, że wkrótce wejdziemy do Unii Europejskiej, która wśród swoich nowych członków priorytetowo w dotacjach potraktuje inwestujących w infrastrukturę komunikacyjną. Mieliśmy zresztą w zanadrzu dosyć nowatorskie jak na tamte czasy instrumenty finansowe wspierające bieżący budżet miasta, gdyby wsparcie zewnętrzne zawiodło.

Ta samodzielność decyzji i umiejętne wykorzystywanie tego, co na początku określiłem jako „nowe niezwykłe uwarunkowania zewnętrzne”, w konfrontacji z perypetiami przy budowie al. Piłsudskiego najlepiej, moim zdaniem, pokazują to, co przyniosła polska reforma samorządowa. Pokazuje to także, jak wiele nowych możliwości wniosła ona w rozwój Polski.

10 najważniejszych spraw

Teraz o tym, co w minionym 30-leciu wydarzyło się najważniejszego. Postanowiłem subiektywnie wybrać 10 najważniejszych spraw. Nie będę ich szeregował według znaczenia. Są czasem zupełnie nieporównywalne i różne co do skali, wartości i wpływu na losy miasta. Wybór był trudny także ze względu na zupełnie niewiarygodną z perspektywy sprzed 30 lat skalę zmian… Powtórzę: podaję w kolejności przypadkowej. Kilka z niezbędnym zdaniem komentarza. Są to:

  • program udrożnienia miasta w kadencji 1998-2002 – ze względu na pionierski sposób finansowania i szybkie efekty. Przebudowano wówczas wiele ulic, najważniejsze inwestycje to budowa ul. Żeglarskiej z rondem Lajourdie, Dobrzyńskiej i Gałczyńskiego z rondem przy ich styku oraz przebudowa Jachowicza i Otolińskiej ze skrzyżowaniem przy politechnice
  • powstanie Szkoły Wyższej Pawła Włodkowica i Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej – Płock dostał szansę rozwoju jako miasto akademickie
  • budowa mostu Solidarności
  • budowa obwodnicy Płocka
  • budowa wiaduktu nad torami
  • stworzenie Programu Rewitalizacji Płocka
  • dynamiczny rozwój płockiej bazy oświatowej
  • modernizacja ulic wewnątrzosiedlowych z jej dynamicznym początkiem na osiedlu Imielnica
  • funkcjonowanie MTBS z imponującymi efektami rzeczowymi i różnorodnością programów budowy mieszkań
  • powstanie nowej bazy POKiS jako materialnego dowodu inwestycji płockiego samorządu w kulturę, jej bazę i inicjatywy.

I jeszcze jedno zdanie o ludziach samorządu…

I wtedy, i teraz byli i są to ludzie wyróżniający się aktywnością i szacunkiem w swoich środowiskach. Z pomysłami i najlepszymi chęciami. W ostatniej, jeszcze peerelowskiej kadencji w większości desygnowani przez ówczesnych dominantów. W pierwszej, „nowej” kadencji w większości też z rekomendacji ówczesnego dominatora. Nie odbierajmy jednak tym „ostatnim” sprzed reformy szacunku. Im także nie brakowało pasji. Także nie robili tego dla pieniędzy. Robili to także z potrzeby służenia naszemu miastu. Najlepiej, jak im było to wówczas dane…

Wojciech Hetkowski – w latach 1985-91 – wiceprezydent, 2001–2002 – prezydent Płocka, długoletni radny

***

SUPERMIASTA. CO NAM SIĘ UDAŁO?

W tym roku mija 30 lat od pierwszych w historii III RP wyborów do rad gmin. Gdy spojrzymy na szare zdjęcia naszych miast z 1990 r., zobaczymy, jak gigantyczną drogę w tym czasie pokonaliśmy. Utworzenie samorządów, wzmocnionych następnie reformą z 1999 r., to jeden z największych sukcesów odnowionej Polski.

Z okazji tej niezwykle ważnej rocznicy zapraszamy Was do udziału w plebiscycie Supermiasta. Razem z Wami chcemy zastanowić się, co nam się najlepiej w ciągu tych 30 lat udało. Co jest największym sukcesem, z czego jesteśmy najbardziej dumni? Naszą akcję podzieliśmy na kilka etapów.

* Do 22 marca czekamy na Wasze propozycje: jakie wydarzenie, inwestycja, zjawisko są największym sukcesem miasta w ciągu ostatnich 30 lat? Piszcie na adres supermiasta@plock.agora.pl. Prosimy, by objętość tekstów nie przekraczała 1500 znaków.

* Spośród wszystkich zgłoszonych przez Was propozycji redakcyjne jury wybierze 12. Listę ogłosimy 27 marca. Tego samego dnia rozpocznie się głosowanie internetowe, w którym wybierzecie największy sukces 30-lecia w Płocku.

* Głosowanie potrwa do 30 kwietnia, wyniki ogłosimy 8 maja. 16 czerwca odbędzie się uroczysta gala Supermiast w redakcji „Gazety Wyborczej” w Warszawie. Trzy z nich otrzymają Grand Prix przyznane przez jury ekspertów z redakcji lokalnych.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.