Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Według relacji czytelnika, lekarz niedawno wrócił z zagranicy i przystąpił do pracy. – Czy był przebadany? W czwartek stracił przytomność, trzeba go było wynieść z sali operacyjnej – alarmuje zaniepokojony.

Wiceprezes PZOZ, spółki, do której należy szpital Świętej Trójcy, w części potwierdza te doniesienia.

– Rzeczywiście, jeden z naszych lekarzy poczuł się na tyle słabo, że trzeba go było podłączyć do kroplówki – mówi Marek Stawicki. – Tak, to stało się podczas operacji, ale natychmiast zastąpił go inny lekarz i wszystko do końca przebiegło bezpiecznie.

Stawicki stanowczo twierdzi, że ten incydent nie ma związku z epidemią koronawirusa, a takie historie czasem się zdarzają.

Czy rzeczywiście lekarz niedawno wrócił z zagranicy, czy był badany?

– Badania, testy na obecność koronawirusa to zadanie szpitala wojewódzkiego w Płocku, tylko tam pobierają materiał do badań – podkreśla Marek Stawicki. – Ale w tym przypadku nie było takiej potrzeby. Owszem, lekarz był za granicą, ale wrócił już na początku tego roku, więc w Polsce jest o wiele dłużej niż dwa tygodnie, czyli przez okres wymagany do kwarantanny. Powtarzam – to było zasłabnięcie, ten lekarz nie jest przeziębiony, nie kicha, nie ma kataru. To zupełnie inna sytuacja.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.