Jak wyglądałby Płock, gdyby nie reforma samorządowa z 1990 r.? Mało kto zadaje dziś sobie to pytanie, bo wyrosły już pokolenia, które nie mają pojęcia, że samorządy był kiedyś kwiatkami do kożucha dla władzy centralnej, że sterowały nimi partyjne komitety.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W tym roku mija 30 lat od pierwszych w historii III RP wyborów do rad gmin. Gdy spojrzymy na szare zdjęcia naszych miast z 1990 r., zobaczymy, jak gigantyczną drogę w tym czasie pokonaliśmy.

Utworzenie samorządów, wzmocnionych następnie reformą z 1999 r., to jeden z największych sukcesów odnowionej Polski.

Plebiscyt. Czekamy na Wasze propozycje

Z okazji tej niezwykle ważnej rocznicy zapraszamy Was do udziału w plebiscycie „Supermiasta”. Razem z Wami chcemy zastanowić się, co nam się najlepiej w ciągu tych 30 lat udało. Co jest największym sukcesem, z czego jesteśmy najbardziej dumni? Naszą akcję podzieliśmy na kilka etapów.

  1. Do 22 marca czekamy na Wasze propozycje: jakie wydarzenie, inwestycja, zjawisko są największym sukcesem miasta w ciągu ostatnich 30 lat? Piszcie na adres supermiasta@plock.agora.pl. Prosimy, by objętość tekstów nie przekraczała 1500 znaków.
  2. Spośród wszystkich zgłoszonych przez Was propozycji redakcyjne jury wybierze 12. Listę ogłosimy 27 marca. Tego samego dnia rozpocznie się głosowanie internetowe, w którym wybierzecie największy sukces 30-lecia w Płocku.
  3. Głosowanie potrwa do 30 kwietnia, wyniki ogłosimy 8 maja. 16 czerwca odbędzie się uroczysta gala Supermiast w redakcji „Gazety Wyborczej” w Warszawie. Trzy z nich otrzymają Grand Prix przyznane przez jury ekspertów z redakcji lokalnych.

Reforma przełamała pięć monopoli

Reformę zainicjował we wczesnym okresie transformacji ustrojowej pierwszy niekomunistyczny rząd stworzony przez Tadeusza Mazowieckiego. 27 maja 1990 r. zostały przeprowadzone pierwsze całkowicie wolne po okresie komuny wybory do rad gmin. I to właśnie te rady wybierały spośród siebie wójtów, burmistrzów i prezydentów miast.

Jednym z twórców reformy był prof. Jerzy Regulski.

Jerzy Regulski
Jerzy Regulski  Agnieszka Kosiec / Agencja Wyborcza.pl

Kilka lat temu podczas konferencji „Samorządna Rzeczpospolita w koncepcjach transformacji ustrojowej 1989 r.” tłumaczył, że reforma samorządowa przełamała pięć monopoli państwa totalitarnego. I wyliczał:

  • wolne wybory do rad gmin odpolityczniły samorząd,
  • nadanie samorządom autonomii spowodowało, że przestały we wszystkim podlegać władzom państwowym,
  • gminy dostały prawo własności do nieruchomości na swoim terenie, tak więc przestały być tylko ich zarządcami,
  • do czasu reformy samorządy nie miały swoich pieniędzy, działały w ramach budżetu państwa; po reformie zyskały samodzielność finansową,
  • reforma spowodowała, że pracownicy dotąd zatrudnieni w administracji państwowej zostali przekazani samorządom.

Regulski przyznawał, że praca nad wdrażaniem reformy nie uchroniła się od wielu błędów, bo nikt wówczas tak naprawdę nie wiedział, czym jest i jak powinien działać samorząd – ani byłe władze PRL-owskie, ani opozycja, która nie była przygotowana do przejęcia władzy.

Był zapał do pracy

Hanna Witt-Paszta, płocczanka, wychowawczyni wielu płockich muzyków i była dyrektorka orkiestry symfonicznej nie tak dawno wspominała na naszych łamach: 

Hanna Witt-Paszta
Hanna Witt-Paszta  Fot. Tomasz Niesłuchowski / Agencja Wyborcza.pl

– Byłam radną w pierwszej kadencji, w demokratycznej już Polsce. Ku mojemu zaskoczeniu dostałam imponującą liczbę głosów. Jakub Chmielewski i Tadeusz Taworski bili rekordy, mieli po 1,5 tys. głosów. Ktoś jeszcze miał 900, a potem był mój wynik. Zagłosowało na mnie 800 osób. Jakie to było wtedy dla nas wyróżnienie mieć mandat radnego! Pracowaliśmy do godz. 22, o głodzie i chłodzie, bo przerwa w obradach była krótka, a kolejka do gorącej herbaty czy kiełbaski – długa. Mieliśmy ogrom rzeczy do zrobienia, zorganizowanie całego samorządu na nowo. Nikt jednak nie myślał, żeby na pracy radnego zarabiać. I każdy głosował samodzielnie, nie było sytuacji, w których klub Komitetu Obywatelskiego „Solidarność” głosował według ustaleń i dyscypliny.

Supermiasta
CZYTAJ WIĘCEJ

Przewodniczącym pierwszej wolnej płockiej rady miasta był Tadeusz Taworski (w latach 1990–1994, radnym był do 1998 r.). Podczas 15. rocznicy samorządu mówił w wywiadzie dla naszej redakcji: – Z jednej strony byliśmy kompletnie zieloni, taka zmiana systemu była dla nas szokiem. Nieraz musieliśmy improwizować. Z drugiej strony tamta rada była znacznie bardziej ideowa niż kolejne. Byliśmy niezwykle podekscytowani tym, co robimy. Zdarzało się, że radni psioczyli, bo nieraz pracowaliśmy i do 23.

Pytany, co sprawiało największe kłopoty, odpowiadał: – Na pierwszym miejscu brak doświadczenia. Ale i od strony technicznej nie było łatwo. W kilkadziesiąt osób gnieździliśmy się w maleńkiej sali sejmowej.

On też zwrócił uwagę, że ta pierwsza rada nie była tak bardzo podzielona na rządzącą koalicję i opozycję, nie było takich kłótni i podjazdów, jakie od lat są już stałym elementem pracy radnych. – Fakt, były różnice w poglądach, różne interesy. Ale generalnie w większości spraw udawało się znaleźć kompromis – zapewniał.

Zaczynaliśmy od zera, po omacku

Praca pierwszych płockich samorządów była więc jak orka na ugorze. Wszystko wymagało przebudowy, ułożenia na nowo. W całym kraju skończyła się pewna epoka i zostawiła po sobie niesamowity bałagan. Pierwszy zderzył się z nim Andrzej Drętkiewicz.

Andrzej Drętkiewicz - prezydent Płocka
Andrzej Drętkiewicz - prezydent Płocka  Fot. Jan Waćkowski

Był pierwszym prezydentem miasta i ostatnim wojewodą płockim. Radny I i II kadencji rady miasta Józef Gutowski wspominał po jego śmierci: – W siedzibie „Solidarności” w gronie członków Komitetu Obywatelskiego zastanawialiśmy się, kogo zaproponować na prezydenta. Padło nazwisko Drętkiewicza. Nie był działaczem, ktoś przedstawił go jako świetnego ekonomistę. Był akurat w Poznaniu na targach, więc z mojego mieszkania dzwoniliśmy do niego, by o tym porozmawiać.

Drętkiewicz przyjechał na sesję rady miasta. – Było kilku kandydatów, ale wybraliśmy jego. Zdobył bodajże 27 z 45 głosów. Nie spodziewał się, bo – jak przyznał – ubrałby się stosowniej niż tylko w białą koszulę – opowiadał Gutowski.

Ówczesna radna Hanna Witt-Paszta dodała swoje wspomnienia: – Sesja była w małej sali. Siedziałam z tylu, gdy Andrzej Drętkiewicz wszedł, chwilę rozmawialiśmy. Zapytałam tego młodego, 35-letniego człowieka, czy zna języki, bo uważałam to za szalenie istotne. Odpowiedział, że zna.

Ludzie pamiętają, że brakowało pieniędzy, więc prezydent musiał decydować, które inwestycje są pilne, a które mogą zaczekać. Przemysław Berent, w latach 1992–1994 doradca ds. kontaktów z zagranicą: – Andrzej Drętkiewicz rozwijał współpracę z Zachodem, widział w tym szansę. Zaczynaliśmy od zera, po omacku, ale efekty były coraz lepsze. Choćby w przypadku współpracy z Darmstadt.

Hanna Witt-Paszta: – Dzięki niemu powstała Fundacja Płocka wspierająca młode talenty.

Andrzej Celiński, który namówił Levi’sa na budowę fabryki w Płocku: – Ta inwestycja doszła do skutku dzięki pomocy prezydenta. Jako ekonomista umiał rozmawiać z inwestorami, bez niego nie byłoby fabryki i nowych posad. Rozumiał gospodarkę rynkową.

Jedną z największych bolączek płocczan była wtedy…

…ciecz, która leciała z kranów

Brunatna, śmierdząca, powodująca odruchy wymiotne zwłaszcza poprzez chlor, którym była tak nasycona, że woda aż od niego bielała i kipiała. Drętkiewicz popierał koncepcję budowy infiltracyjnego ujęcia wody spod dna Wisły, ale tym razem zaliczył wpadkę. Z ujęcia mimo prowadzonych prac nic nie wyszło. Zarzucano prezydentowi, że dosłownie utopił w rzece 40 mln zł.

Ale w 1994 r. władze zdecydowały się zainwestować w nowoczesną stację uzdatniania wody. Była tam ozonowana, zastosowano filtry węglowe. W 2001 r. Wodociągi Płockie postanowiły uruchomić nową chlorownię, w której jest produkowany dwutlenek chloru do dezynfekcji wody, przez co nie ma ona przykrego smaku i zapachu.

Dziś płocką wodę można pić prosto z kranu, a dzięki wielkim inwestycjom Wodociągów Płockich jej parametry są równie dobre, a nawet lepsze niż tej sprzedawanej w butelkach.

Także gospodarka ściekowa weszła na zupełnie nowy poziom. Nieczystości nie płyną już prosto do Wisły. Nowoczesna oczyszczalnia ścieków pozwala zwrócić rzece wodę dobrze oczyszczoną. Ponieważ to zadanie za swój priorytet wzięły wszystkie samorządy, rzeka już nie śmierdzi.

Rewitalizacja – jednak się zmieniło

Można narzekać na staromiejskie centrum Płocka, bo wciąż popadające w ruinę kamienice rażą swym wyglądem. Słowo „rewitalizacja” zaczęło wchodzić do płockiego słownika za czasów prezydentury Dariusza Krajowskiego-Kukiela. Tutaj prym wiódł jego zastępca Krzysztof Kamiński. To on był prekursorem tego trendu.

Zaczął od znaczącego uporządkowania spraw własnościowych, dzięki którym możliwa była odbudowa kamienic.

Zmienił całkowicie Stary Rynek – z zapyziałego skwerku w okazały miejski plac. Owszem, dziś na Starym Rynku wiesza się psy – że betonowy, że za mało tam drzew. Ale wtedy była to wielka jakościowa zmiana. Za czasów Kamińskiego Miejska Agencja Rewitalizacji Starówki (obecnie ARS) działała prężnie i wielotorowo, gromadziła np. dokumentację i zdjęcia starego Płocka.

A stary Płock był i nawet teraz jest trudny do naprawy. Jeszcze w 1999 r. Wojciech Cholewiński, ówczesny wiceprezydent, tak się nam tłumaczył w wywiadzie: – Oczywiście obecny zarząd miasta jest lewicowy, ale my jesteśmy inną lewicą niż ta z lat 40. W tamtych czasach władza działała tak, że do centrum miast z konieczności wprowadzono ludzi, mówiąc ogólnie, niezamożnych, żeby poczuli się gospodarzami w swoim mieście. Efekty widzimy: problemy z własnością domów i oddawaniem mienia, tragiczny obraz substancji mieszkaniowej w tej części miasta, która była niszczona, a nie utrzymywana, gdzie nie zawsze płacono czynsze, a wysokość tych czynszów nie wystarczała na właściwe utrzymanie budynków.

Cokolwiek by jednak mówić, inwestycje m.in. Miejskiego Towarzystwa Budownictwa odmieniły dawne oblicze choćby ul. Kwiatka. Aktualnie zmienia się Sienkiewicza...

FOT . PIOTR HEJKE

... w kolejce czeka na swój lepszy czas os. Miodowa, już powojenne, ale też zdegradowane.

Płock bez drugiego mostu…

…wyglądał tak: Podolszyce rozbudowywały się już na potęgę, a miasto miało tylko jedną przeprawę przez Wisłę. Dzisiejsi młodzi dorośli zapewne pamiętają te letnie, weekendowe powroty z rodzicami znad jezior w Grabinie, Dębowej Górze, Soczewce czy wielu innych, które zaczynały się ok. godz. 19, a kończyły… ok. 3 nad ranem, bo kilometrami ciągnęły się korki i nawet ręczne sterowanie ruchem nie przyspieszało dojazdu do starego mostu i przejazdu przez niego.

Ale i na co dzień nie było fajnie. Oprócz ruchu lokalnego pchał się tamtędy cały tranzyt, a wielkie ciężarówki dosłownie rozjeżdżały centrum miasta.

I choć o nowym moście mówiło się w Płocku jako o konieczności dziejowej, to dopiero będący w 2002 r. prezydentem Płocka Wojciech Hetkowski podjął ryzyko podpisania kontraktu na jego budowę.

Ryzyko, bo było jasne, że taką inwestycję musi sfinansować rząd. A to wcale nie było pewne. Samorządowiec wykorzystał więc zarówno fakt, że miasto samo przygotowało się do tej budowy, jak i to, że w rządzie byli jego partyjni koledzy. Roboty ruszyły i most stanął. Choć faktem jest, że przez długi czas był tylko pomnikiem na rzece, jako że nie powstały jednocześnie drogi dojazdowe do niego. Płock był wtedy na językach całej Polski, a za brak koordynacji inwestycji oberwało się kolejnemu prezydentowi Mirosławowi Milewskiemu.

Most Solidarności
Most Solidarności  DOMINIK DZIECINNY

Jeśli już jesteśmy przy Wiśle, to warto przypomnieć, że to właśnie w minionym 30-leciu tuż przy niej wyrósł nowy amfiteatr, powstało wyjątkowe w skali kraju kąpielisko nad rzeką – Sobótka. Dawne kanałki doczekały się zagospodarowania, płocczanie zyskali miejsce świetnej letniej rekreacji, w dodatku z czystą wodą, która nie zagraża zdrowiu.

Samorządowe plany uporządkowania, zrewitalizowania nabrzeża długo musiały czekać na realizację. Prezydent Milewski zaczął niezbyt fortunnie od kosztownej budowy mola. Dopiero w poprzedniej kadencji udało się zbudować piękne bulwary, ale robota wciąż czeka na kontynuację. Jeśli jednak uczciwie przyjrzeć się całej 30-letniej historii, to nie sposób nie zauważyć, że mimo błędów, czasem złych decyzji, każdy z samorządowców dołożył swoją cegiełkę do lepszego Płocka.

Ach, te drogi

Właściwie nie sposób w jednym tekście wymienić wszystkiego, co odmieniło na lepsze nasze miasto – a zresztą nie tylko nasze, bo zmieniał się cały kraj. Demokratycznie wybierane władze samorządowe muszą reagować na potrzeby swoich mieszkańców. Istotnym czynnikiem rozwojowym było wejście Polski do Unii Europejskiej i możliwość skorzystania z funduszy unijnych.

W Płocku szczególnie dobrze z ich pozyskiwaniem zaczęto sobie radzić po roku 2010, kiedy prezydentem został Andrzej Nowakowski. Inwestycje ruszyły pełną parą.

Orlen Arenę otwierał jeszcze Milewski, ale już za Nowakowskiego został wybudowany nowy dworzec kolejowy (przed laty zwycięzca plebiscytu "Wyborczej" na najbardziej wstydliwe miejsce w mieście)...

Fot. Fot . Piotr Augustyniak/ Agencja Wyborcza.pl

... zaczęły powstawać nowe place zabaw, zielone siłownie, boiska, na coraz lepszy i bardziej ekologiczny jest wymieniany tabor Komunikacji Miejskiej. Zbudowano lub wyremontowano szkoły i przedszkola, powstało wiele – choć wciąż za mało – nowych budynków z mieszkaniami komunalnymi.

Ale największa rewolucja wydarzyła się na drogach. Kontynuowana jest ich budowa na peryferyjnych osiedlach. Wielkie zmiany zaszły również w centrum miasta. Powstał długo oczekiwany wiadukt nad al. Piłsudskiego, dzięki któremu kierowcy nie muszą wyczekiwać przed szlabanami, aż powoli przetoczy się przed nimi kolejny pociąg.

Uwaga, jedzie pociąg, przed szlabanami na al. Piłsudskiego wielkie korki. Ludzie
psioczą...  A od 2014 r. można już płynnie przejechać aleją. Jest wiadukt!
Uwaga, jedzie pociąg, przed szlabanami na al. Piłsudskiego wielkie korki. Ludzie psioczą... A od 2014 r. można już płynnie przejechać aleją. Jest wiadukt!  -

Wyremontowano wiele chodników, bo przez lata na nierównych płytach łatwo było wybić sobie wszystkie zęby. Ulice zyskują nowe nawierzchnie, są szersze, wygodniejsze. Zmasowane roboty drogowe wkurzają czasem mieszkańców, ale większość rozumie: jeśli ma być lepiej, trzeba przeczekać trudności.

Niestety, nie wszystko może załatwić sam samorząd. Ma kompetencje tylko dla obszaru swojej gminy czy miasta. To, czy powstanie droga szybkiego ruchu albo obwodnica, zależy już od rządu. I tu Płock miał i ma ogromnego pecha, bo władze centralne jakoś nigdy nie kwapiły się ani nie kwapią, by taką inwestycję dla naszego miasta zrealizować.

Dlatego płoccy samorządowcy postanowili – bo mogli – sami poradzić sobie z problemem. Wykorzystali unijne pieniądze, by zbudować wewnętrzną obwodnicę Płocka. Fakt, biegnie ona w jego granicach, ale zdecydowanie poprawiła komunikację pomiędzy Podolszycami a przemysłowym Kostrogajem i Orlenem.

Obwodnica Płocka  - dojazd do węzła Bielska
Obwodnica Płocka - dojazd do węzła Bielska  TOMASZ NIESŁUCHOWSKI

Przed samorządami, płockim także, nowe wielkie wyzwanie

Trzeba teraz szybko przystosować miasto do zmian klimatycznych. Tym bardziej że coraz więcej osób dostrzega, jak wielkim błędem były masowe wycinki drzew, których cienia, zwłaszcza latem, tak bardzo wszystkim brakuje. Owszem, mamy wiele ścieżek rowerowych – to oczywiście proekologiczne działanie – ale za dużo jest betonu i asfaltu, a za mało zieleni.

Krytykować jest zdecydowanie łatwiej i mankamentów można by znaleźć pewnie masę. Ale postarajmy się raz wskazać to, co się naprawdę udało. Bo to nasza wspólna zasługa, że Płock mimo wszystko wypiękniał i stał się dużo lepszy do życia. Stajemy się społeczeństwem coraz bardziej obywatelskim, doceńmy to.

Prezydenci wolnego Płocka

  • Andrzej Drętkiewicz (1990–1995)
  • Dariusz Krajowski-Kukiel (1995–1998)
  • Stanisław Jakubowski (1998–2001)
  • Wojciech Hetkowski (2001–2002)
  • Mirosław Milewski (2002–2010)
  • Andrzej Nowakowski (od 2010 r.)
Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem