Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Raport specjalny - Ratujmy Płockie Powązki

Do sztabu z pełną puszką wrócił też wiceprezydent Płocka Piotr Dyśkiewicz. – Wszyscy bardzo chętnie wrzucali złotówki. Mówili, że bardzo dobrze, że akcja jest kontynuowana. Widzą jej efekty, więc nie mają wątpliwości, by ją wesprzeć – mówił.

Tymczasem do akademika Mazowieckiej Uczelni Publicznej, gdzie mamy sztab akcji, przyszedł proboszcz parafii prawosławnej ks. Eliasz Tarasiewicz. To właśnie on wspólnie z organizatorami akcji zdecydowali, że pomnikiem, który zostanie odnowiony na cmentarzu przy Norbertańskiej, będzie grób proboszcza parafii prawosławnej w latach 1867–1887 – Włodzimierza Stadnikowa.

– Oczywiście bardzo się cieszę, że pieniądze z tegorocznej zbiórki zostaną przeznaczone m.in. na pomnik na naszej nekropolii. Wiadomo, potrzeby są duże i sama parafia, choć o cmentarz dba i stara się go remontować, sama tego nie udźwignie – twierdzi ks. Tarasiewicz.

Cztery pełne puszki przyniósł prezydent Andrzej Nowakowski. W tym roku udało mu się zebrać aż 8 tys. zł.

– Kwestowałem od 7.15. Już o tak wczesnej godzinie sporo osób przychodzi zapalić znicze na grobach bliskich – relacjonował Nowakowski. – W tym roku też płocczanie chwalili specjalne linie autobusowe Komunikacji Miejskiej. Uważają, że to bardzo dobre i wygodne rozwiązanie. Tylko jedna osoba powiedziała mi, że nie wiedziała, jak tu dojechać samochodem. I co ciekawe, sporo osób, i młodzi i starsi, pytało mnie o stadion. Czy będzie? Kiedy? Uspokajam. Przygotowujemy się do podpisania umowy.

Na zakończenie dnia na koncie akcji były 44 tys. zł. W sobotę drugi dzień zbiórki.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.