Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

"Ratujmy Płockie Powązki" - raport specjalny

– Jak zawsze 1 listopada stałem od wpół do ósmej. Trochę zimno, ale bardzo miło. Co roku o tej porze na groby przychodzą ci sami ludzie. Już mnie znają i chętnie wrzucają coś do puszki – mówił nam Piotr Nowicki.

Zawartość pierwszej puszki wyniosła ponad 600 zł.

Tymczasem do sztabu przychodzą po puszki następni, m.in. radny Tomasz Kominek i wiceprezydent Piotr Dyśkiewicz.

Na miejscu są oczywiście wolontariusze, którzy wydają puszki, liczą pieniądze. Jak zawsze są z nami również niezastąpieni harcerze z obwodu płockiego Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej. A dokładnie – z 1. Szczawińskiej Drużyny Harcerek „Hedvigis”, 4. Płockiej Drużyny Harcerek „Anawim”, 5. Płockiej Drużyny Harcerek „Polana”, 7. Płockiej Drużyny Harcerek „Wijos”, 3. Płockiej Drużyny Harcerzy „Pneuma” i 6. Płockiej Drużyny Harcerzy „Dębowe Bractwo”.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.