Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Tu obejrzycie pokaźną galerię zdjęć z amfiteatru

Najpierw przypomnijmy – Płocczanina Roku, jeden z najważniejszych płockich plebiscytów, „Gazeta Wyborcza” i Urząd Miasta Płocka zorganizowali już po raz 19.

I powtórzmy – o tym, że to Paweł Mieszkowicz zdobędzie zaszczytny tytuł, przez ponad trzy tygodnie decydowaliście Wy. Wysyłaliście SMS-y, wypełnialiście kupony zamieszczane w płockiej „Wyborczej”. I w ten sposób wybieraliście swoich kandydatów wyłonionych przez plebiscytową kapitułę złożoną z Płocczan Roku z ostatnich lat, przedstawicieli ratusza i „Wyborczej”.

– Zaskoczyła mnie ta nominacja – mówił nam półtora tygodnia temu pan Paweł. Oczywiście, kandydowanie do tytułu Płocczanina Roku to wielki zaszczyt i znak, że ludzie cenią moje pocztowe muzeum. Ale cieszę się też, że znalazłem się w tak silnej, fajnej ekipie nominowanych – znam prawie wszystkich, przyjaźnimy się wręcz – są to ludzie tak zasłużeni, robiący tyle dobrego dla Płocka, że wydaje mi się, że wszyscy zasługują na ten tytuł bardziej ode mnie. Na ścianie w moim domu wciąż wisi oprawiona w ramki nominacja z roku 2010...

– A jeśli w tym roku pan wygra?

– Z pewnością będzie to wielka radość – z wyróżnienia i z tego, że ta cała moja robota ma sens.

W sobotni wieczór w amfiteatrze prowadzący uroczystość zaprosił na scenę wszystkich nominowanych. A byli nimi:

Ogłoszenie wyników plebiscytu Płocczanin Roku  Ogłoszenie wyników plebiscytu Płocczanin Roku  TOMASZ NIESLUCHOWSKI

Wojciech Bógdał – choć ma dopiero 25 lat, już jest najbardziej utytułowanym zawodnikiem w historii polskiego sportu motoparalotniowego, kilkukrotnym indywidualnym mistrzem świata, Europy i Polski, ma też w kolekcji złoty medal Igrzysk Sportów Nieolimpijskich – The World Games.

Stanisław Fidelis – nestor płockich wodniaków, kapitan żeglugi śródlądowej, czynny do dzisiaj, choć rzadziej już pływa po rzece. Jest też członkiem Ligi Morskiej i Rzecznej, Towarzystwa Przyjaciół Płocka i płockiego Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. Wydaje książki, organizuje wystawy poświęcone żegludze na Wiśle.

Ewa i Wojciech Magierscy – ona jest lekarką, on – inżynierem. Ale kapituła plebiscytu doceniła to małżeństwo za bezprzykładne zaangażowanie w działalność społeczną. Od kilku lat przy parafii św. Jakuba w Imielnicy państwo Magierscy prowadzą zespół muzyczny Santiago, w którym grają i śpiewają uzdolnieni muzycznie młodzi ludzi w wieku od 11 do 16 lat. W 2018 r. zakończyli przedsięwzięcie, które zaowocowało publikacją „Płock wspomnieniami malowany – rozmowy wnuków z dziadkami”.

Paweł Mieszkowicz – przez wiele lat był prezesem Towarzystwa Przyjaciół Muzeum Mazowieckiego, obecnie pełni tę funkcję honorowo. „Sprawca” i przez kilka lat współorganizator Jarmarku Tumskiego. Pasjonat, kolekcjoner, który specjalizuje się w zbieraniu wszystkiego, co dotyczy historii poczty, ze szczególnym uwzględnieniem tej z szeroko pojętego rejonu płockiego. Swoje bogate zbiory, pośród których wiele liczy sobie 200 lat, a nawet więcej, postanowił pokazać płocczanom.

Cezary Obczyński – doktor nauk matematycznych, uczy w Małachowiance matematyki, jest też wykładowcą i kierownikiem Zespołu Matematyki i Fizyki w Politechnice Warszawskiej Filii w Płocku. Organizuje wiele konkursów matematycznych i informatycznych. I jest prezesem płockiego WOPR. Wraz z innymi WOPR-owcami zajmuje się popularyzowaniem zdrowego i bezpiecznego wypoczynku nad wodą. Dzięki jego zaangażowaniu udało się zdobyć sprzęt, który zastąpił ten uszkodzony podczas trąby powietrznej, jaka przeszła nad miastem w czerwcu ub.r.

Jacek Ostrowski – pisarz, ma na koncie już kilka publikacji literackich, a jego miasto rodzinne zelektryzowała „Ostatnia wizyta” – powieść oparta na prawdziwych wydarzeniach, czyli porwaniu i zabójstwie płockiej lekarki Stefanii Kamińskiej. Rok temu wydawnictwo Warszawska Skarpa wydało kolejną książkę– „Paragraf 148”. To bardzo mroczny kryminał, który trzyma w napięciu do ostatniej strony. Co ważne – autor umiejscowił jego akcję w Płocku lat 70.

Wreszcie na scenę wyszła Joanna Banasiak, Płocczanka Roku 2017, i ogłosiła: „Płocczaninem Roku 2018 został Pan Paweł Mieszkowicz!”.

Paweł Mieszkowicz i jego ukochana poczta

Niewielu jest mieszkańców naszego miasta, którzy go nie kojarzą. Ceniony kolekcjoner, szanowany przez kolegów po fachu z całego kraju, to on z grupą przyjaciół, przy wsparciu Muzeum Mazowieckiego i miasta rozkręcił Jarmark Tumski, był jego duszą.

Kocha wszystko, co płockie, wszystko o mieście wie. W takim stopniu jak o swoim wielkim hobby, czyli poczcie. W domu przy ul. Pięknej urządził prywatne Regionalne Muzeum Poczty. Zajmuje trzy pomieszczenia, przez trzy lata odwiedziło je mnóstwo ludzi. Jakieś kilka tysięcy rocznie.

Kolekcje i eksponaty pochodzą głównie z dawnego województwa płockiego z czasów pierwszej Rzeczpospolitej, czyli z XVIII w., z czasu rozbiorów – tu już Księstwo Warszawskie i Królestwo Polskie, potem z I wojny, dwudziestolecia międzywojennego aż po współczesność. Wszystko, co Mieszkowicz eksponuje, pochodzi z jego własnych zbiorów albo jest podarunkiem od takich zapaleńców jak on lub „zwykłych” ludzi. Już przestał się starać, by muzeum został nadany formalny status. Bo po co, skoro będąc nadal właścicielem, przestałby być dysponentem swoich zbiorów, na każdą zmianę ekspozycji musiałby wyrażać zgodę minister kultury.

Zapala się, gdy opowiada o pierwszym polskim znaczku pocztowym, wydanym w 1860 r. ale ma też najstarsze znaczki pocztowe świata. Pokazuje dawne gazety z rozkładem jazdy dyliżansów i omnibusów pocztowych, prowadzi do kolekcji lamp, którymi były oświetlane dyliżanse. Jest też przy Pięknej pokaźny zbiór wag pocztowych, najstarsze – sprzed 200 lat.

A tak pisaliśmy o pokoju z telefonami: „(...) można przeżyć szok. Zwłaszcza najmłodszym otwierają się szeroko oczy, bo jak to? To nie było kiedyś komórek, smartfonów? – To mój najstarszy telefon – Mieszkowicz pokazuje aparat, który wygląda raczej jak drobny mebel. – Z 1887 r., z fabryki Ericsona. A tu – ręką wskazuje półki z czarnymi aparatami – jest cała kolekcja wszystkich polskich telefonów produkowanych od 1919 r. Najpierw przez Warszawską Wytwórnię Telefonów, która działała tylko od lutego do maja, a potem przez Polską Akcyjną Spółkę Telefoniczną. To słynna PASTA, o której budynek w czasie powstania warszawskiego toczyły się ciężkie walki”.

Wszystkich eksponatów jest kilka tysięcy, niektóre muszą czekać na swoją kolej w magazynie, bo zainteresowanie wciąż budzą szklane i porcelanowe izolatory do linii telefonicznych i telegraficznych czy 12 mundurów pocztowych – wzory z ostatnich 40 lat – podarowane przez podkrakowskiego listonosza.

Superpłocczanin prof. Janusz Zieliński

Plebiscytowa kapituła postanowiła nagrodzić również prorektora Politechniki Warszawskiej Filii w Płocku prof. Janusza Zielińskiego. Jednogłośnie przyznała mu tytuł Superpłocczanina.

Ogłoszenie wyników plebiscytu Płocczanin Roku  Ogłoszenie wyników plebiscytu Płocczanin Roku  TOMASZ NIESLUCHOWSKI

Prof. Zieliński pochodzi z Olsztyna, płocczaninem został trochę przez przypadek...

W 2003 r. tak pisaliśmy: „Kiedy na kilka dni przed inauguracją roku akademickiego umawiał się z »Wyborczą«, wolnego terminu szukał w trzech kalendarzach pełnych notatek o spotkaniach i wyjazdach. Próbował się wykręcić od tej rozmowy: – Przecież ja nie jestem typowym profesorem, nie palę fajki, nie mam brzuszka, a wszystkie daty z mojego życiorysu pamięta żona”. Opowiadał wówczas, że po szkole średniej wymarzył sobie studia na nowym wydziale Politechniki Warszawskiej – poligrafii. – Ten wybór zaskoczył rodziców, a nawet mnie samego. Polonistka wysyłała mnie do szkoły filmowej, biolog na medycynę, a chemiczka na chemię, bo miałem sukcesy na olimpiadach chemicznych – wspominał Zieliński.

Miejsc było 30, kandydatów 400, a jako że był z inteligenckiej rodziny, młody olsztynianin nie dostał punktów za pochodzenie. Ostatecznie znalazł się na 32. miejscu. Mógł wybrać wydział elektryczny albo transport. Nie chciał.

Wtedy dowiedział się, że w Płocku na filii Politechniki jest chemia. – Powiedzieli: pójdzie pan do Płocka, a po pierwszym semestrze przeniesiemy pana na poligrafię – opowiadał. Do Płocka z dokumentami na wydział chemii przyjechał w 1972 r. Zamieszkał w akademiku przy Pszczelej, to był ostatni blok przed Petrochemią; kiedy później dostał mieszkanie przy ul. Otolińskiej, były tam bagna i ogrody. Na jego oczach zaczęło powstawać całe nowe miasto, osiedle Tysiąclecia, Łukasiewcza... I tak już tu został.

Jako pierwszy płocczanin został uhonorowany wpisem do Złotej Księgi Absolwentów Politechniki Warszawskiej. Wszedł dzięki temu do elitarnego niewielkiego grona „ludzi mogących poszczycić się wybitnymi osiągnięciami zawodowymi i społecznymi, którzy przyczynili się do rozsławiania dobrego imienia Absolwenta Politechniki Warszawskiej".

Ogłoszenie wyników plebiscytu Płocczanin Roku  Ogłoszenie wyników plebiscytu Płocczanin Roku  TOMASZ NIESLUCHOWSKI

Od ukończenia studiów Janusz Zieliński jest pracownikiem naukowo-dydaktycznym w Filii PW w Płocku. Był prodziekanem Wydziału Budownictwa, Mechaniki i Petrochemii w kadencji 1996-1999 oraz dziekanem wydziału i prorektorem Politechniki Warszawskiej ds. Filii w Płocku w latach 1999-2005 i 2012-2016. Został także wybrany na dziekana i prorektora na kadencję 2016-2020.Od 1999 r. jest członkiem Senatu, a od 2005 r. kierownikiem Zakładu Tworzyw Sztucznych. Od 2001 r. jest profesorem tytularnym, a od 2005 r. profesorem zwyczajnym PW. To autor bądź współautor kilkuset opracowań naukowo-badawczych.

W 2016 r. tak mówił nam na 50-lecie PW w Płocku: – Owszem, moje korzenie to Warmia, jednak po 44 latach czuję się płocczaninem. To z Płockiem związałem swoje dorosłe życie.(...) Mamy ok. 15 tys. absolwentów, z których ogromna większość przez te lata zajmowała czy zajmuje bardzo ważne funkcje i stanowiska we wszystkich sektorach gospodarczych. Jesteśmy bardzo aktywni w regionie w relacjach nauka – gospodarka i za to jesteśmy stawiani jako wzór, m.in. w uczelni macierzystej. Wielu dziekanów wydziałów innych politechnik zazdrości nam takiej aktywności i takiego sprzężenia zwrotnego z szeroko pojmowanym sektorem przemysłowym. Nie wolno pominąć faktu, że wygenerowaliśmy – i ten proces cały czas trwa – młodą kadrę naukową. Oni zostają w tym mieście, pracują, zakładają rodziny i sami będą za chwilę edukować kolejnych młodych ludzi. To również nasza kadra przyczyniła się do rozwoju pozostałych uczelni nie tylko w Płocku, ale i w regionie.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.