Na miejskim sylwestrze byliśmy przed północą, plac Starego Rynku zalewała właśnie cygańska muzyka. Płocczanie, uczestnicy tego balu pod gołym niebem, chętnie puszczali się w tany.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Obejrzyjcie zdjęcia

W sumie bawiło się przed ratuszem kilkaset osób. Konsumpcję zapewniało pięć ustawionych na placu food trucków. Na lodowisku ślizgało się trochę ludzi, ale tuż przed północą zarządzona została przerwa, ucichła też muzyka. Prezydent Płocka Andrzej Nowakowski, w towarzystwie swojego zastępcy Romana Siemiątkowskiego, złożył płocczanom noworoczne życzenia. A potem był, krótszy niż zazwyczaj, pokaz fajerwerków.

Niektórzy wybrali się na spacer na Tumy – ze wzgórza oglądali odpalane z plaży sztuczne ognie, obserwowali rozgwieżdżone fajerwerkowo niebo nad Radziwiem. Sporo osób i tam, i na placu piło szampana wprost z butelek, wznosząc w ten sposób sylwestrowe toasty. Ale w centrum widzieliśmy wiele służb miejskich, więc do ekscesów nie dochodziło i można się było czuć naprawdę bezpiecznie.

Po pokazie znów zaczęły się tańce. Około godziny wpół do pierwszej romskich muzyków zastąpił didżej.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem