Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Komisja Europejska w projekcie budżetu na lata 2021-2027, który przedłożyła w maju, zaproponowała cięcia polityki spójności o mniej więcej 10 proc., ale dla Polski – aż o 23 proc. A może być gorzej, bo dotąd projekty budżetowe zawsze były jeszcze bardziej uszczuplane podczas rokowań państw Unii Europejskiej. KE zaproponowała też przepisy o zawieszaniu, a w skrajnych wypadkach o odbieraniu funduszy dla krajów łamiących praworządność.

Jak w tej sytuacji poradzą sobie Płock i powiat płocki? I co w przyszłej unijnej perspektywie powinno być naszym priorytetem? Pytamy o to prezydenta Płocka Andrzeja Nowakowskiego i starostę płockiego Mariusza Bieńka.

Andrzej Nowakowski: Nie składamy broni

Czy wyobraża pan sobie Płock bez unijnych pieniędzy?

Andrzej Nowakowski: – Dobre pytanie. A pani sobie to wyobraża? Wykorzystaliśmy szansę na zdobycie wielu środków zewnętrznych, głównie unijnych, choć nie tylko. Ale fakt: gdyby nie dotacje z UE, nie byłoby obwodnicy, Kostrogaj wciąż byłby dziurawy, podobnie jak Otolińska, Dobrzykowska, Traktowa, Targowa. Nie jeździlibyśmy nowymi hybrydowymi autobusami, Komunikacja Miejska nie miałaby swojej nowoczesnej hali, nie mielibyśmy kanalizacji rozdzielonej na sanitarną i deszczową, nowej oczyszczalni ścieków, pasażu Roguckiego i innych terenów zielonych, dziesiątek kilometrów ścieżek rowerowych. Może to nie tak, że nie byłoby w Płocku niczego, ale bez pieniędzy unijnych żylibyśmy w smutnym i pozbawionym zdobyczy cywilizacyjnych mieście. Warto podkreślić, że wiele naszych inwestycji, które wspierała Unia, to nie tylko zaspokajanie doraźnych potrzeb, a inwestycja w przyszłość.

A które to te „procentujące” inwestycje?

– Płocki Park Przemysłowo-Technologiczny. Można go lubić, można go i nie lubić, ale prawda jest taka, że gdyby nie Unia Europejska, park by nie powstał. A jest, działa, pojawiły się tam firmy, które zatrudniają ludzi i płacą podatki. Podobnie jest z uzbrojeniem terenów Trzepowa, tam także – mamy nadzieję – wyrośnie nowa przemysłowa część miasta. Dużo pieniędzy pozyskaliśmy na działanie społeczno-edukacyjne, a to inwestycja w człowieka.

W sumie od Unii dostaliśmy...

–...około miliarda złotych. Z wyliczeń za ostatnie cztery lata wynika, że na Mazowszu – prócz Warszawy – jesteśmy liderami, jeśli chodzi o wykorzystanie środków unijnych.

Pomówmy o przyszłości. Co z perspektywy Płocka powinno być regionalnym priorytetem na perspektywę 2021-2027?

– Za wcześnie, by o tym mówić. Określanie tych priorytetów będzie wymagało konsultacji z urzędem marszałkowskim, który z kolei konsultował będzie te założenia z Komisją Europejską. Ale już teraz mogę przypuszczać, że nasza sytuacja – jako kraju – może być trudna. Unia z pewnością stawiać będzie na odnawialne źródła energii, tymczasem obecny rząd stawia na dymiący węgiel.

Czyli miasto w ogóle nie ma wpływu na tego typu założenia?

– Ależ ma, oczywiście. Kiedy powstawał Regionalny Instrument Terytorialny 2014-2020 mieliśmy prawo wskazać priorytety, wokół których chcieliśmy budować naszą politykę inwestycyjną. Zrobiliśmy to umiejętnie. Postawiliśmy na rewitalizację i w ramach tego typu działań uzyskaliśmy dofinansowanie na kończącą się właśnie renowację wiślanych bulwarów na nabrzeżu. Postawiliśmy także na rozwój przemysłowej części miasta. Zbudowaliśmy trasę północno-zachodnią miasta, która otworzyła – pod względem komunikacyjnym – tereny przemysłowe. Przebudowaliśmy przemysłowy Kostrogaj i ul. Łukasiewicza.

Gdyby jednak mógł pan w tym momencie, nie oglądając się na przyszłe unijne założenia, wskazać, na co przydałoby się nam dofinansowanie.

– Z pewnością na stadion. I na salę koncertową. Byłoby wspaniale, gdyby te cele wpasowały się w przyszłe unijne priorytety. Będziemy uważnie analizować każdą szansę na pozyskanie pieniędzy na te cele. Mam nadzieję także, że UE nadal będzie współfinansować infrastrukturę komunikacyjną. Jeszcze kilka lat możemy zdobywać pieniądze na przebudowę dróg. Niedługo zaczniemy np. przebudowę al. Kilińskiego.

Stadion, sala – to koniec marzeń?

– Płock z pewnością skorzystałby, gdyby unijne pieniądze były przeznaczone na rewitalizację. Zabytkowe kamienice, które są własnością miasta, zyskałyby wtedy nowe życie, nowy blask. Choć w tym przypadku korzystamy na razie – i to również skutecznie – ze wsparcia Banku Gospodarstwa Krajowego.

Unijny Fundusz Spójności to przede wszystkim rozwój sieci komunikacyjnych, transportu. I ochrona środowiska. Z tego źródła dofinansowane są budowy nowych linii kolejowych, remonty tych istniejących. A u nas od lat – panuje kolejowa martwota.

– Niestety. Nie mam także większych nadziei, że ta sytuacja szybko ulegnie zmianie. Jesteśmy dziś mamieni ideą budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego i prowadzącej do niego linii kolejowej, ale moim zdaniem to tylko idea, mrzonka, która odwraca uwagę od celu mniej spektakularnego, ale pewniejszego, czyli linii kolejowej Płock-Modlin-Warszawa. Jest ona nawet wpisana do strategii województwa mazowieckiego, i właściwie jedyne, czego tu brakuje, to fundusze. Tę inwestycję mogłaby dofinansować Unia. Bo z pewnością Europa nie dołoży pieniędzy do budowy kolejnego lotniska. Taka jest moja opinia. Ale samorząd płocki wpływu na te wszystkie plany nie ma niestety żadnego.

A czyste powietrze nie powinno być płockim priorytetem? Likwidacja dymiących pieców?

– Powinno. I jest. Miasto dofinansowuje wymianę pieców i chętnie robiłoby to w większym zakresie, także przy wsparciu Unii. Tyle że do tego potrzebna jest jeszcze wola mieszkańców, a prawda jest taka, że część płocczan chce zmiany ogrzewania na ekologiczne, a część woli palić w piecu węglem.

Obawia się pan perspektywy ograniczenia unijnego wsparcia?

– Środki te mogą być mniejsze. Z trzech powodów. Pierwszy to brexit, drugi to kara, jaką Polska może ponieść za ograniczanie praworządności. Trzeci – to fakt, że Mazowsze to zamożny region, a zdania co do nowego, z założenia korzystniejszego, sposobu naliczania wsparcia są podzielone. Ale nie składamy broni. Dotychczas świetnie wykorzystywaliśmy dotacje z UE i nawet jeśli środki dla całego kraju będą mniejsze, to nie oznacza to, że zatrzymamy rozwój miasta. Naszym celem jest utrzymanie dotychczasowego tempa rozwoju. W trakcie negocjacji o wielkości dofinansowania w perspektywie 2014-2020 media donosiły, że pieniędzy będzie mniej. I co? Z perspektywy tej już pozyskaliśmy 372 mln zł. Nie poddajemy się.

Mariusz Bieniek: Nie kosztem najsłabszych

Co z punktu widzenia powiatu powinno być regionalnym priorytetem na perspektywę 2021-2027?

Mariusz Bieniek: – Nasze województwo to dwa różne światy – Warszawa i dziewięć otaczających ją powiatów tworzą bogatą aglomerację stolicy, pozostała część Mazowsza nadal musi inwestować w rozwój. Na szczęście dzięki staraniom władz Mazowsza mamy możliwość nadal ubiegać się o środki z funduszy unijnych jako region mniej zamożny. Priorytety, na jakie powinniśmy postawić, to polepszanie jakości życia mieszkańców. Po pierwsze budowa dróg, każdego rodzaju – nie tylko tych wchodzących w skład krajowych sieci transportowych, ale wszystkich, mających znaczenie dla lokalnych środowisk. Także budowa ścieżek rowerowych. Łatwość dojazdu oraz dobra jakość podróżowania to dla regionu fundament rozwoju. Nie chcemy mieszkać w miejscu, gdzie nie ma dobrej drogi, nie zlokalizujemy tam swojego biznesu.

Na drugim miejscu postawiłbym ograniczenie emisji spalin, ze szczególnym uwzględnieniem gospodarstw domowych. Nasze wsie, miasta i miasteczka nie mogą liczyć na sieciowe zabezpieczenie w gaz, należy zatem stworzyć łatwe, systemowe wsparcie wymiany dotychczasowych źródeł ciepła na niskoemisyjne.

Po trzecie postawiłbym na przedsiębiorczość mieszkańców, samozatrudnienie oraz wsparcie tworzenia nowych miejsc pracy w funkcjonujących przedsiębiorstwach. Dotychczas bardzo duży nacisk położony był na finansowanie nowych technologii w biznesie, dołożyłbym do tego możliwość finansowania wszelkich inwestycji, zakupu maszyn, urządzeń i środków transportu. Oczywiście potrzeb jest dużo więcej, inwestycje w naukę i szkolnictwo, polityka społeczna, ochrona zdrowia to kolejne priorytety. I jeszcze jedna ważna sprawa – unijne wsparcie nie powinno zwalniać z odpowiedzialności budżetu państwa. Dlatego skierowałbym dofinansowania europejskie na najniższy poziom – do samorządów.

Myśli pan, że ograniczenie dofinansowań – np. Funduszu Spójności – uderzy także w powiat?

– To faktycznie może odbyć się kosztem najmniejszych, czyli samorządów gminnych i małych miast. Lobby dużych beneficjentów oraz programów rządowych wdrażanych przez ministerstwa może okazać się na tyle silne, że głos mieszkańców regionu będzie zbyt słaby, aby wywalczyć sprawiedliwy podział ograniczonych środków.

Fundusz Spójności to przede wszystkim infrastruktura i ochrona środowiska – co jeszcze w tym zakresie trzeba zrobić na Mazowszu?

– Wszyscy mówią teraz o możliwych podwyżkach cen energii. A Fundusz Spójności to znakomite źródła finansowania jej odnawialnych źródeł. Własne, niezależne źródła energii dla gospodarstw domowych, różnorakie działania dla samorządów, oświetlenie uliczne, termomodernizacja, własne źródła zasilania czy rozwiązania skierowane dla przemysłu, rolnictwa, przedsiębiorstw to ekologia i ekonomia – na to powinniśmy stawiać. Obszar wymagający interwencji, finansowej, ale także, a wręcz przede wszystkim dobrze stanowionego prawa, to także gospodarka odpadami. Potrzeba nam firm i instalacji recyklingowych, kompostowni – lokalnych instalacji, które spowodowałyby, aby wytworzone odpady zostały zagospodarowane, przetworzone na miejscu. To wyzwanie na najbliższą przyszłość.

Projekt „Future is Now – Przyszłość jest teraz”

Jest współfinansowany przez Dyrekcję Generalną ds. Polityki Regionalnej i Miejskiej (DG REGIO) Komisji Europejskiej. Informacje i poglądy przedstawione na tej stronie są wyłącznie opiniami autorów i niekoniecznie odzwierciedlają oficjalne stanowisko Unii Europejskiej. Ani instytucje i organy Unii Europejskiej, ani żadna osoba działająca w ich imieniu nie mogą być pociągnięte do odpowiedzialności za wykorzystanie zawartych tu informacji.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.