Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

To będzie już 19. odsłona akcji „Ratujmy »Płockie Powązki«”, którą organizują wspólnie Stowarzyszenie „Starówka Płocka” i „Gazeta Wyborcza”. Do tej pory udało się odnowić 35 nagrobków, zbudować dwa nowe, wyremontować jedną kaplicę grobową, zrekonstruować trzy tablice epitafijne i wybudować mauzoleum żołnierzy niezłomnych.

Na okładce 'Magazynu Płock' Hanna Makówka i Ryszard SiedleckiNa okładce 'Magazynu Płock' Hanna Makówka i Ryszard Siedlecki -

SERWIS SPECJALNY - "Ratujmy »Płockie Powązki«"

Ale nie tylko o renowację nagrobków chodzi. Nie mniej ważne jest przywracanie pamięci o tych, którzy kiedyś przyczynili się do rozwoju naszego miasta, a dziś mało kto o nich słyszał. Często nie mają tu już potomków, którzy zadbaliby o ich mogiły.

Te nagrobki odnowiliśmy za pieniądze z ubiegłorocznej kwesty

Czy wiecie, kim był Piotr Pawłowski? W XIX wieku jego Zakład Artystyczno-Malarski i Fotograficzny przy Kolegialnej znali wszyscy płocczanie. Pawłowski robił zdjęcia najnowocześniejszym wówczas aparatem, o którym „Korespondent Płocki” pisał: „Za pomocą ognia nadaje nieosiągnięty dotąd i nadzwyczajny blask, delikatność, elegancję, gładkość i trwałość”.

Na okładce 'Magazynu Płock' Hanna Makówka i Ryszard SiedleckiPIOTR HEJKE

To właśnie o nim, wspólnie ze Stowarzyszeniem „Starówka Płocka”, chcieliśmy przypomnieć płocczanom rok temu, gdy ogłaszaliśmy kolejną edycję akcji. A dziś możemy się już pochwalić, że jego grób został pięknie odrestaurowany za pieniądze z ubiegłorocznej zbiórki – przypominamy: zebraliśmy wówczas 43,5 tys. zł.

– Przed renowacją grób był pochylony. Tylko patrzeć, jak by runął – przypomina prezes „Starówki Płockiej” Jerzy Skarżyński. – Mogiła przeszła pełną konserwację, powstał nowy fundament, ubytki zostały wypełnione, zatarty napis odtworzony, a rzeźba wymieniona.

Potwierdzamy – nowy nagrobek prezentuje się bardzo okazale. Za pieniądze z zeszłorocznej edycji odnowiliśmy też mogiłę Mariana Zglinickiego – znanego płockiego prawnika i społecznika, który zakładał i następnie był członkiem pierwszych władz Towarzystwa Spożywczego i Kasy Pożyczkowej „Zgoda”.

Na okładce 'Magazynu Płock' Hanna Makówka i Ryszard SiedleckiPIOTR HEJKE

– Przeprowadziliśmy pełną konserwację, zabezpieczyliśmy pomnik hydrofobowo [przed glonami], uporządkowaliśmy też teren wokół grobu i wykonaliśmy odwodnienie – wymienia Skarżyński.

Na okładce 'Magazynu Płock' Hanna Makówka i Ryszard SiedleckiPIOTR HEJKE

Niedaleko znajduje się również miejsce spoczynku Mirosława Lachmana – ojca kompozytora, dyrygenta i pedagoga, patrona Płockiego Towarzystwa Muzycznego Wacława Lachmana. W zeszłym roku udało się zebrać tyle pieniędzy, że starczyło też na jego odnowienie.

Pomnik na grobie rodziny RutskichPomnik na grobie rodziny Rutskich -

Na tym nie koniec – dzięki ubiegłorocznej zbiórce udało się też uporządkować pole grobowe wokół mogiły Haliny i Stefana Rutskich. Ona sama została odnowiona za pieniądze z akcji „Ratujmy »Płockie Powązki«„ w 2009 r.

Przed nami nowe cele

– Na koncie akcji zostało jeszcze 2 tys. 609 zł – skrupulatnie oblicza Jerzy Skarżyński i wymienia jakie groby zostały wybrane do odnowienia w tym roku. – Będziemy zbierać na renowację grobowca rodziny Kossobudzkich i nagrobka Andrzeja Miłoszewskiego. A jeśli wystarczy pieniędzy, to jeszcze odnowimy mogiłę Zenona Ichnatowicza.

Grobowiec rodziny KossobudzkichGrobowiec rodziny Kossobudzkich PIOTR HEJKE

Szymona Kossobudzkiego niejeden mieszkaniec Płocka kojarzy zapewne z ulicą na osiedlu Łukasiewicza. A kim był jej patron? Mówiąc w skrócie – lekarzem, poetą, publicystą, a przede wszystkim działaczem polonijnym.

Andrzej Papierowski i Jerzy Stefański w „Płocku od A do Z” piszą, że dzieciństwo i młode lata spędził w Płocku i pobliskich Goślicach. Uczęszczał do gimnazjum w Płocku i II Gimnazjum na Nowolipkach w Warszawie, dokąd w 1881 r. przeprowadził się z rodzicami. Następnie podjął studia medyczne na Uniwersytecie Warszawskim. Jako student piątego roku medycyny był prezesem Związku Młodzieży Akademickiej. Przewodził strajkowi studentów w rocznicę stulecia powstania Jana Kilińskiego. Przez cztery miesiące był za to więziony na Pawiaku, ostatecznie w 1894 r. zesłano go w głąb Rosji. Na zesłaniu przebywał do 1899 r., potem, już po powrocie do Polski, związał się z ruchem socjalistycznym.

Prawdopodobnie w obawie przed represjami za udział w rewolucji 1905 r. wyjechał do Brazylii. Zamieszkał w Kurytybie, pracował jako ordynator miejskiego szpitala, profesor uniwersytetu. Został prezesem Centralnego Związku Polaków w Brazylii. W czasie pierwszej wojny światowej był prezesem Komitetu Obrony Narodowej. Należał do grupy popierającej Legiony Józefa Piłsudskiego.

Kossobudzki był też prezesem Zjednoczenia Polskich Organizacji Niepodległościowych Ameryki Południowej, a w roku 1919 został prezesem nowo powstałego Związku Polskich Demokratów. W 1923 r. był w Polsce, odwiedził również Płock, gdzie był gościem prezesa Towarzystwa Naukowego Płockiego Aleksandra Macieszy. Zmarł w Kurytybie w 1934 r.

Miało być na leczenie, niestety…

Grobowiec rodziny KossobudzkichPIOTR HEJKE

Chcielibyśmy również odrestaurować grób Andrzeja Miłoszewskiego, chłopaka, który z fotografii na nagrobku patrzy na nas swoimi dużymi oczami, jakby chciał coś powiedzieć. Być może prosi, byśmy o nim nie zapomnieli… Miłoszewski nie miał dzieci, nie założył rodziny. Nie zdążył. Miał bowiem zaledwie 17 lat, gdy zmarł. Tak naprawdę, wiemy o nim niewiele. Był uczniem Małachowianki, VII klasy gimnazjum. Nie mamy pewności jak zakończyło się jego życie, ale wiemy, że na jego grób złożyli się koledzy. Świadczy o tym napis na nagrobku „Drogiemu Andrzejowi koledzy”.

Co ciekawe, prawdopodobnie nie zbierali na nagrobek, ale na leczenie. Jak udało się ustalić nauczycielce z Małachowianki Elżbiecie Zając, Miłoszewski chorował na gruźlicę. Jego przyjaciele przeprowadzili zbiórkę pieniędzy, by na kurację mógł wyjechać za granicę. Niestety akcja nie miała pozytywnego finału. Miłoszewski zmarł w 1902 r. Datki wydano na pomnik, który teraz wymaga odnowienia.

„Zcichło serce, ból ukoił, zimny grobu cień”

Jeśli się uda, to za pieniądze z tegorocznej akcji odrestaurujemy też grób Zenona Ichnatowicza – płockiego esperantysty, który zmarł w 1911 r. w wieku 21 lat. Dwa lata wcześniej zachorował na nowotwór mózgu i prawie całkowicie stracił wzrok. Przed śmiercią poprosił, by inskrypcje na jego grobie były zapisane właśnie w języku esperanto. To jedyny taki grób w Płocku.

Ichnatowicz, mimo młodego wieku, był bardzo ceniony w środowisku esperantystów. Świadczy o tym napis wyryty z boku nagrobka.

„Śpij w spokoju, grobu wiecznym,

we śnie cichym bez snów.

Z ust się twoich już nie zerwie,

skarga cichych słów.

Twojej duszy bezsłonecznej,

skończył się już dzień.

Zcichło serce, ból ukoił,

zimny grobu cień.

Twoi esperanccy przyjaciele. Odpoczywaj w wiecznym spokoju nasz młody przyjacielu. Redakcja Esperantysta Polski”.

„Zaczynaliśmy pod białą altaną ogrodową”

W tym roku na płockich nekropoliach datki na odnowienie tych właśnie grobów zbierać będzie ok. 130 kwestarzy. Wśród nich spotkamy m.in. samorządowców, polityków, dziennikarzy, lekarzy, harcerzy. Będą mieli metalowe puszki z niebieską etykietką z napisem „Ratujmy »Płockie Powązki«„ oraz identyfikatory z imieniem i nazwiskiem.

Jak co roku kwestował będzie Ryszard Siedlecki, który z organizatorami akcji jest od samego początku. W tym roku będzie to jego 18. zbiórka.

– Trzeba pamiętać o przodkach, którzy coś wnieśli do naszego miasta, a często są zapomniani. I do tego nie mają krewnych, którzy zadbaliby o ich groby – przekonuje.

Dodaje, że ludzie zawsze pozytywnie podchodzili do zbiórki. Różnica między pierwszymi i ostatnimi odsłonami akcji jest taka, że dziś płocczanie już ją znają i doskonale wiedzą, że pieniądze idą na renowację nagrobków. Kilkanaście lat temu trzeba to było wszystkim tłumaczyć. – Zauważam, że szczególnie starsze osoby chętnie podchodzą, by coś wrzucić. Często nawet tłumaczą, że więcej nie mogą. Wiadomo, emerytury nie są wysokie. I to jest wzruszające, że chcą się podzielić tym, co mają – mówi Ryszard Siedlecki, którego 1 listopada spotkamy na cmentarzu komunalnym.

Z kolei na nowszym cmentarzu przy Kobylińskiego, 2 listopada, jak co roku będzie czekała z puszką (też po raz 18.) Hanna Makówka – prezes Stowarzyszenia na rzecz Osób Niepełnosprawnych „Kolory Życia”.

– Ja po prostu lubię pomagać. Poza tym uważam, że musimy zadbać o te nasze płockie groby. To są nasze wspomnienia. Bardzo się więc cieszę, gdy oddaję pełną puszkę. Dlatego serdecznie zapraszam do hojności! – każdego roku zachęca Hanna Makówka. – W dniu Wszystkich Świętych jestem dla rodziny, a w Dzień Zaduszny kwestuję. Wcześniej wysyłam maile do znajomych i zachęcam do wsparcia akcji. Piszę im, gdzie mogą mnie spotkać.

Prezeska Kolorów Życia podczas zbiórki pieniędzy chętnie rozmawia z osobami wspierającymi akcję. A nawet wcześniej nieco się przygotowuje do tych rozmów. Bywa, że płocczanie pytają, jakie groby zostały już odnowione dzięki corocznym kwestom. I wtedy chętnie pokazuje im odrestaurowane pomniki.

Jest z nami młodzież

W akcji biorą udział ci, którzy kwestują od pierwszej edycji, ale co ważne, również tacy, których jeszcze na świecie nie było, gdy zbiórka ruszała. „Płockie Powązki” ratuje bowiem również młodzież. W tym roku z uczniami datki będą zbierać dyrektorka Małachowianki Katarzyna Góralska, nauczycielka Akademickiego Liceum Ogólnokształcącego Katarzyna Stangret, nauczycielka ze Szkół Katolickich Katarzyna Szelągowska i Piotr Serwatkiewicz z Zespołu Szkół nr 5. Ten ostatni razem z uczniami już od kilku lat porządkuje groby na płockich nekropoliach, które zostały odnowione w poprzednich odsłonach akcji.

Jerzy Skarżyński zapewnia, że na 1 listopada wszystko jest już gotowe. Puszki i identyfikatory już czekają na kwestujących. Łącznie kwestarzy i wolontariuszy, którzy pracują w sztabie będzie ok. 160.

– Od prawa do lewa – cieszy się szef „Starówki Płockiej”. I trudno mu się dziwić, bo trzeba przyznać, że akcja w tym szczególnym dniu łączy ludzi. Chętnie biorą w niej udział przedstawiciele najróżniejszych środowisk. – Sztab akcji będzie, jak zawsze w ostatnich latach, w akademiku Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej przy ul. Nowowiejskiego. Zmienił się kierownik akademika. Tomasza Korgę zastąpił Piotr Mańkowski, który również jest człowiekiem bardzo ciepłym i otwartym na współpracę z nami, za co bardzo serdecznie mu dziękuję – mówi Jerzy Skarzyński.

Kwesta odbywać się będzie 1 i 2 listopada:

  • na obu cmentarzach przy al. Kobylińskiego,
  • cmentarzu komunalnym przy ul. Bielskiej,
  • cmentarzu garnizonowym przy ul. Norbertańskiej,
  • cmentarzu prawosławnym przy ul. Norbertańskiej.
Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.