Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Jak wyliczał skarbnik miasta Wojciech Ostrowski, na zniesieniu tego „podatku” miasto straci ok. 100 tys. zł rocznie. Ale jednocześnie nie będzie ponosiło kosztów poboru tej opłaty.

Dodatkowo skarbnik przyznał, że nie ma żadnej ewidencji właścicieli psów, więc tak naprawdę płacili tylko uczciwi.

– I w ten sposób, znosząc tę opłatę, ich nagradzamy – dodawał Nowakowski.

Pomysł spodobał się również radnym, którzy w zdecydowanej większości zagłosowali za.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.