"Archeologia nie musi być obciążeniem, może służyć dbałości o przyszłość miasta"... Przekonywał o tym archeolog dr Maciej Trzeciecki, a jego kolega po fachu Andrzej Gołembnik wskazywał, że Płock stracił szansę na poznanie części swojej historii poprzez brak nadzoru archeologicznego przy przebudowie nabrzeża.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W piątek wieczorem w Towarzystwie Naukowym Płockim odbyła się konferencja „Wartość kulturowa zespołu zabudowy podominikańskiej w Płocku”. Było to pierwsze spotkanie z cyklu „Rewitalizacja a strategia rozwoju – płockie dylematy”.

Archeolodzy dr Maciej Trzeciecki z Instytutu Archeologii i Etnologii PAN oraz Zbigniew Polak, kierownik Działu Archeologii Muzeum Historii Miasta Stołecznego Warszawa, mówili o początkach naszego miasta. Zwracali uwagę, że gród płocki powstał na Wzgórzu Tumskim w państwie Piastów. Dalej rozrastał się o następne części dzisiejszego Starego Miasta. W XIII w. przybyli tu dominikanie – na peryferia tej osady.

Prelegenci przypomnieli, że badania archeologiczne były w Płocku prowadzone w latach 50., 80. i 1990-2002 przy okazji inwestycji w centrum miasta.

Jak mówił Trzeciecki, teren Starego Miasta, ale też okolice ul. Rybaki, to miejsca w zasięgu ścisłej ochrony konserwatorskiej, wymagające badań.

– Archeologia nie musi być obciążeniem, może służyć dbałości o przyszłość miasta – dodawał.

Z kolei Zbigniew Polak, który swoje wystąpienie poświęcił dominikanom, zwracał uwagę, że kościół św. Dominika, nazywany w Płocku „na Górkach”, wymaga działań konserwatorskich. Dziś jest w bardzo kiepskim stanie. Wskazywał też, że teren, na którym się znajduje, nie jest rozpoznany archeologicznie i też wymaga badań.

Andrzej Gołembnik, archeolog, właściciel firmy INCEDO3D, swoje wystąpienie poświęcił kompleksowi dominikańskiemu w Sandomierzu, w którym prowadził badania archeologiczne. Zaprezentował również obrazy z tych badań, uzyskane dzięki nowoczesnemu skanerowi. Wykonanie całej dokumentacji z otoczeniem, wnętrzem i piwnicami kosztowało 120 tys. zł. Badania poprzedzały odbudowę tego miejsca, która miała przywrócić zabytkowe obiekty mieszkańcom.

– Ambitny plan odbudowy winnic stał się podstawą pomysłu ratowania klasztoru. Na bazie odkryć archeologicznych powstała wizja odbudowy klasztoru. Biznes ma napędzać centrum winiarskie. Do tego powstanie wyjście z piwnicy romańskiej pod ziemią do lokalu z tarasem, co stworzy „maszynkę ekonomiczną”.

Wiceprezydent Płocka Piotr Dyśkiewicz zapytał, czy miasto partycypowało w kosztach tej inwestycji.

– Nie. Pierwsze pieniądze na ten cel wyszły z Ministerstwa Kultury, wnioskował o nie klasztor Dominikanów. Potem pojawili się sponsorzy – odpowiedział Gołembnik.

Dość licznie zebrani na konferencji mieszkańcy Płocka pytali archeologów głównie o inwestycję na nabrzeżu.

– Czy panów zdaniem inwestycja na Rybakach to dobra okazja do tego, by przebadać ten teren archeologicznie?

– To nie jest okazja, to jest obowiązek – odpowiedział krótko Andrzej Gołembnik.

Miejska radna Iwona Jóźwicka ubolewała, że prace na Rybakach już trwają, więc ten teren tracimy.

– Jeśli budowa już trwa, to już straciliśmy – dopowiadał Maciej Trzeciecki.

Radna dodała, że miasto mówi, iż przez to, że jest to teren osuwiskowy, to nic ciekawego tam nie będzie.

– Jest to teren wpisany do rejestru zabytków, więc powinien być nad nim sprawowany nadzór – przekonywał Andrzej Gołembnik. – Nie znam budżetu tej inwestycji, ale domyślam się, że jest duży, i zadziwia mnie, że miasto nie chciało wydać przy tym 15 tys. zł na nadzór archeologiczny.

– Co można jeszcze zrobić?

Andrzej Gołembnik przyznał, że rano, gdy przyjechał do Płocka, poszedł na wzgórze i spojrzał w dół na prace budowlane. – Jak to się mówi, jest po ptokach – komentował archeolog. – Należy jedynie wyciągnąć wnioski i nie popełniać takich błędów w przyszłości.

– Może należałoby pomyśleć o programie badań archeologicznych – dzieliła się spostrzeżeniami Iwona Wierzbicka i zwracała uwagę, że mieszkańcy czy organizacje pozarządowe mogą mobilizować władze miasta do tego, by zadbały o cenny obszar i prowadziły badania archeologiczne.

Andrzej Gołembnik dodawał, że Płock ma niebywałą historię, o którą należy zadbać.

– Program badawczy zawierający zabudowę podominikańską jest wart każdych pieniędzy – wskazywał archeolog. – Są takie głosy, że archeologia spowalnia inwestycje. Tymczasem metody badań na przestrzeni lat się zmieniły. Stosuje się nowoczesne technologie. Stawia się skaner, który rejestruje, i wcale nie trzeba zatrzymywać prac. „Niebezpieczeństwo” jest jedynie takie, że coś się znajdzie. Ale można inwestycje planować wcześniej i wtedy jest czas, by wpuścić archeologa.

Piotr Dyśkiewicz informował, że miasto przeznaczyło 40 tys. zł, a na najbliższej sesji rady miasta chce dołożyć jeszcze 30 tys. na badania geologiczne na Górkach.

Na spotkanie zaprosiła Sekcja Nauk Technicznych Towarzystwa Naukowego Płockiego – zespół tematyczny ds. architektury, urbanistyki, planowania przestrzennego i rewitalizacji. Współorganizatorami konferencji byli: Jerzy Skarżyński, prezes Stowarzyszenia „Starówka Płocka”, i Bogusław Osiecki, prezes Stowarzyszenia „Towarzystwo Miłośników Radziwia”.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem