"Czy taka forma kolumny jest anachronizmem czy sztuką wiecznie współczesną? Pewnie raczej i jednym, i drugim równocześnie". "Przeraża mnie pomysł kolumny, która miałaby na placu stanąć i pasować do wszystkiego". "Pomnik - kolumna zakończona orłem najlepiej pasuje do otoczenia placu Narutowicza".
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Społeczny Komitet Budowy Pomnika Obrońców Płocka 1920 r. zawiązał się po to, żeby upamiętnić bohaterskich płocczan, którzy obronili miasto przed sowiecką nawałą. Zaproponował pomnik w kształcie kolumny zwieńczonej orłem, wskazując miejsce jego lokalizacji na pl. Narutowicza. O ile pomysł upamiętnienia spodobał się wszystkim, to już sam kształt pomnika budzi kontrowersje. Ma zwolenników, ale też mnóstwo osób sceptycznie podchodzi do tej formy – jako takiej, która spotykana jest powszechnie na świecie i nie określa szczególnego męstwa obrońców miasta, które właśnie za ich postawę zostało odznaczone Krzyżem Walecznych i okrzyknięte miastem-bohaterem.

Marek Chojnacki: Kolumna pasuje do pl. Narutowicza [LIST, OBRONA PŁOCKA 1920 R.]

Jaki pomnik - na pl. Narutowicza - bohaterskich płocczan z 1920 r.? To nie musi być kolumna...

Kolumna z orłem? Wolałbym już tablice skupione na kształt barykady

Płock może stracić coś naprawdę ważnego. Zasługujemy na wyjątkowy pomnik [LIST Z MAJA 2017]

Zaprosiliśmy płocczan do dyskusji. Publikujemy kolejne listy w tej sprawie. Czekamy też na kolejne. Piszcie: listy@plock.agora.pl

Kolumna? Tak czy nie?

Adrian Brudnicki - Spacerowa Akademia Architektury im. prof. Wiktora Zina: „Naszej wspólnej, polskiej przestrzeni – tej wiejskiej, miejskiej, płockiej i jakiejkolwiek innej – doskwiera przede wszystkim brak zaangażowania się mieszkańców we wszystko, co znajduje się poza progiem mojego mieszkania lub furtką mojej działki. Nie potrafię i nie chcę (a nawet przyznam się, że brak mi odwagi), żeby grupie społecznych zapaleńców powiedzieć, że pomysł z pomnikiem w kształcie kolumny mi się nie podoba.

Ogromnie doceniam społeczny duch, który sprawił, że ludzie zjednoczeni wokół jakiegoś pomysłu zebrali się, zorganizowali i przystąpili do pracy. I nie zrobili tego dla siebie, tylko dla nas wszystkich oraz tych wszystkich płocczan, którzy na świat jeszcze nie przyszli. Z mojej strony mogę powiedzieć, że dziękuję wszystkim, którzy włożyli swój trud w realizację tej sprawy do tej pory i doprowadzili ją tak daleko. Ja tego nie zrobiłem, chociaż to też moje miasto i historia mojej tożsamości. Dlatego należy się im wszystkim »dziękuję«.

Jednocześnie – w odpowiedzi na rozpoczętą na łamach „Wyborczej” otwartą dyskusję nad problemem – myślę, że należy poszukiwać konstruktywnych rozwiązań, szanując w pełni dotychczasowy dorobek. Ponieważ prawa do projektu zostały już wykupione, materiał na rzeźbę zarezerwowany, a czas do uroczystego (rocznicowego) odsłonięcia jest nieubłaganie bliski, trudno w tym miejscu rozpoczynać dyskurs krytyki. Czy taka forma kolumny jest anachronizmem czy sztuką wiecznie współczesną? Pewnie raczej i jednym, i drugim równocześnie.

Nie wiem, jak przebiegał proces wyboru tej akurat formy, ale wiem, jak przebiegają takie prace w najbardziej udanych realizacjach świata, Europy i Polski. Właściwie zawsze jest to konkurs. Konkurs robi ferment, rodząc bogactwo pomysłów i rozwiązań. Wiadomo, że wielkie rządowe realizacje mają wielkie rządowe budżety, ale konkurs można też zorganizować za zero złotych pośród mieszkańców miasta, uczniów szkół średnich i studentów. Znam wielu płocczan, którzy doskonale operują ołówkiem i wyobraźnią oraz dysponują zapleczem intelektualnym, aby sprostać zadaniu na poziomie koncepcji, bo dalsze prace studyjne przejmie architekt lub rzeźbiarz. Pewnie chętnie by wzięli udział w takiej podniosłej zabawie. Częstokroć studenci wygrywają takie konkursy, stając w szranki ze swoimi renomowanymi profesorami.

Co otrzymujemy w wyniku? Wystarczy zapoznać się z takimi realizacjami jak: pomnik Holocaustu w Berlinie, pomnik w Bełżcu, »szpilka« w Dublinie czy pomnik poległych w wojnie wietnamskiej w Waszyngtonie. U nas skala mogłaby być przetłumaczona na mniejsze pieniądze i mniejszy rozmach, ale sprostalibyśmy wysokim wymaganiom dzisiejszych czasów. Obecnie pomniki to raczej miejsca i obiekty wchodzące w interakcję z człowiekiem przebywającym w ich otoczeniu. Są niejako żywe wiecznie, bo z roli niemego posągu weszły w aktywne partnerstwo z widzem. A może już nie powinno się mówić z widzem, tylko z rozmówcą?

Tak czy inaczej, może nie wszystko jeszcze stracone? Wystarczy zlecić pracowni realizującej cały plac aranżację otoczenia dla monumentu taką, aby nadać mu nowy wymiar. Może kolumna będzie wskazywać swoim cieniem w każdą rocznicę obrony Płocka z dokładnością co do godziny rozsiane w obrębie placu naziemne płyty z chronologicznym opisem przebiegu wydarzeń. Będzie wtedy zabierała chętnych tylko raz w roku w swoją precyzyjną opowieść. Za to wiecznie. A może będzie żyła w zupełnie, zupełnie inny sposób? To rola architekta. Lub architektów. Wszystko jeszcze można. Pozdrawiam realizatorów i trzymam kciuki.

Potrzeba kompozycji, w którą można wejść

Paweł Śliwiński, prezes Towarzystwa Przyjaciół Płocka: „Od urodzenia jestem mieszkańcem naszego pięknego miasta, mogę też śmiało powiedzieć, że mam to miasto w genach, ponieważ moja rodzina związała się z nim na przełomie dziewiętnastego i dwudziestego wieku. Płock jest dla mnie miejscem bardzo ważnym. Pragnąłbym, aby Płock wyraźnie eksponował swoją tożsamość historyczną – nie tylko tę piastowską, ale też i tę najnowszą. Ważnym wydarzeniem w historii miasta była obrona Płocka 18 sierpnia 1920 roku przed rosyjskimi agresorami. Wydarzeniem, które zjednoczyło mieszkańców i zmusiło do niesamowitego wysiłku i bohaterstwa. Czyn mieszkańców miasta został nagrodzony zbiorowo Krzyżem Walecznych dla miasta i wieloma odznaczeniami dla jego mieszkańców. Po tych dniach w mieście pozostały pewne pamiątki, ale nie ma jednego miejsca o właściwej randze, odpowiedniej dla wagi tamtych wydarzeń. Nie ma w mieście pomnika honorującego wydarzenia z roku 20 i ludzi, którzy byli ich bohaterami. Bardzo mnie cieszy inicjatywa budowy pomnika Bohaterskich Obrońców Płocka. Uważam również, że plac Narutowicza to doskonałe miejsce na jego lokalizację. Jednak pragnę zgłosić kilka uwag w dyskusji nad jego formą.

Przeraża mnie pomysł kolumny, która miałaby na placu stanąć i pasować do wszystkiego. Kolumna, która właściwie pasuje do każdego wydarzenia i nie przenosi żadnych głębszych treści. Myślę, że to zły pomysł.

Obrona Płocka to było dla płocczan coś ważnego, mobilizowało mieszkańców do bohaterstwa i poniesienia wielkich ofiar – nie można takiego faktu w historii miasta skwitować kolumną. Jaki taka kolumna niesie z sobą przekaz?

Nie jestem plastykiem i nie będę się silił na stworzenie projektu pomnika. Ale może przynajmniej zaproponuję elementy układanki, które powinny się na niego złożyć. Na pewno nie chciałbym, aby to był jakiś obelisk – mieliśmy jeden w Płocku, ani jakiś łuk triumfalny – to są pomysły już zgrane.

Sądzę, że pomnik obrońców Płocka powinien mieć formą przestrzennej kompozycji – kompozycji, w którą można wejść. Uważam, że powinny się tam znaleźć postacie obrońców – nie spersonifikowane, po prostu mieszkańcy: mężczyzna, kobieta, harcerz, żołnierz. Powinien być Krzyż Walecznych nadany miastu i 15 Orderów Virtuti Militari oraz 64 Krzyże Walecznych nadane mieszkańcom. To powinno być skomponowane z symboliczną barykadą i fragmentami murów pooranymi pociskami. Oraz wiecznym zniczem płonącym we wdzięczności tym, co oddali swoje życie. Tak sobie wyobrażam symbolikę pomnika, który ma być miejscem dumy i wdzięczności, pomnika, który w mojej ocenie powinien być najważniejszym w naszym mieście”.

Pomnik wyeksponować podświetleniem

Krzysztof Murawski - mieszkaniec Płocka: „Postanowiłem również zabrać głos w sprawie budowy pomnika bohaterów obrony Płocka w 1920 roku. Mój dziadek, rocznik 1907, był naocznym świadkiem tamtych tragicznych wydarzeń. To, co się działo wtedy na ulicach Płocka, to dla 13-letniego wówczas chłopca był szok, że człowiek może w tak drastyczny sposób potraktować drugiego człowieka. To było »krwawe piekło«, »rzeźnia« – jak określali te walki ówcześni mieszkańcy Płocka. Dlatego uważam z całą stanowczością, że pomnik powinien powstać, i to jeszcze w tym roku. To by było piękne upamiętnienie poległych w walce polskich żołnierzy i mieszkańców Płocka w setną rocznicę odzyskania niepodległości.

W mojej skromnej ocenie pomnik – kolumna zakończona orłem, według projektu Gustawa Zemły, najlepiej pasuje do otoczenia placu Narutowicza. Architektura placu sprawia, że inny pomnik w tym miejscu byłby złym rozwiązaniem. Natomiast, żeby był bardziej widoczny dla turystów, bardziej wyeksponowany, można by go było np. podświetlić (w jaki sposób, to już najlepiej wiedzą architekci), a może również wykonać z kolorowego materiału, np. w narodowych barwach? Weźmy również pod uwagę budżet, który będzie przeznaczony na realizację zadania, który w mojej ocenie będzie adekwatny do budowy pomnika, który jest także przeze mnie popierany.

W tym roku rząd chce wydać ponad 200 milionów złotych na obchody stulecia niepodległości z budżetu państwa. Podobno w Warszawie ma powstać duży łuk triumfalny upamiętniający »cud nad Wisłą«. Nie wiem, co z tego wyjdzie, ile to będzie kosztować, co na to warszawski samorząd, ale na projekcie wygląda to nieciekawie – delikatnie mówiąc. Zresztą nie nasz to problem i nie chodzi o to, żeby wydać grube miliony i być pośmiewiskiem na cały kraj, tylko o to, żeby pomnik wpisywał się w architekturę miejsca, w którym powstanie, a przede wszystkim, żeby upamiętniał poległych, a także przyciągał zwiedzających turystów z całego kraju i świata”.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Bardzo lubię pisanie Adriana Brudnickiego. Szkoda, że Wyborcza tak rzadko korzysta z jego pisarskiego/ publicystycznego talentu (do dziś jego tekst o drzewach uważam za wybitny).
    I dziś w pełni zgadzam się z jego uwagami.

    Moim zdaniem... kolumna jak i łuk triumfalny to przejaw fallicznych zamiłowań rządzących/włodarzy/etc., których ego zawsze jest większe niż ich ratio. Przyznam, że cała ta gigantomachia pasuje do dzisiejszych głupich czasów polopatriotyzmu, ale łudziłem się, że są ośrodki rozumu w tym kraju/mieście potrafiące/chcące powstrzymać to szaleństwo. A tak... jak już powstanie to my, mieszkańcy zostaniemy z tą kolumną jak "Himilsbach z tym angielskim" :-(
    już oceniałe(a)ś
    0
    0