Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

A wydawało się, że wszystko już jest przesądzone. Wyznaczono miejsce – pl. Narutowicza. Pod koniec października ratusz ogłosił konkurs urbanistyczno-architektoniczny na opracowanie koncepcji zagospodarowania placu. O dopuszczenie do udziału w nim starały się 54 wnioski, z czego 12 odrzucono z powodu niezałączenia pełnomocnictwa lub nieuzupełnienia dokumentów.

Teraz projektanci mają do 1 marca czas, by przedstawić swoje koncepcje. Najlepszą pracę wybierze jury, w składzie którego zasiadają architekci z przewodniczącym Krzysztofem Kwiatkowskim i jego zastępcą dr. hab. Cezarym Głuszkiem na czele.

– Z autorem zwycięskiej pracy podjęte będą negocjacje dotyczące opracowania dokumentacji technicznej, która posłuży do uzyskania pozwolenia na budowę – informuje Michał Balski, kierownik ratuszowego referatu rewitalizacji i estetyzacji miasta. – Konsultacje z mieszkańcami nie są przewidziane.

I właściwie nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że...

...w regulaminie konkursu wśród wytycznych znajdziemy informację, że uczestnicy mają uwzględnić zlokalizowanie na placu pomnika Obrońców Płocka 1920 roku w kształcie kolumny z orłem według projektu Gustawa Zemły. Projekt ten został zaproponowany przez społeczny komitet, który pod honorowym patronatem posłanki PO Elżbiety Gapińskiej i prezydenta Andrzeja Nowakowskiego powstał w 2015 r. W jego skład weszli: Arnold Denst – dyrektor ówczesnego Gimnazjum nr 4 im. Obrońców Płocka, Eliza Ogorzała – dyrektorka ówczesnego G5, Marek Chojnacki – syn długoletniego prezesa Towarzystwa Naukowego Płockiego Jakuba Chojnackiego, Anna Wiśniewska – dyrektorka Szkoły Podstawowej nr P 17, Agata Bogiel – dyrektorka SP 12, Joanna Banasiak – dyrektorka Książnicy Płockiej, Tadeusz Zombirt – były dyrektor Małachowianki, Joanna Olejnik – radna PO i Jolanta Marciniak – dziennikarka „Tygodnika Płockiego”.

Jeszcze przed podjęciem przez radę miasta uchwały zezwalającej na wzniesienie na placu Narutowicza pomnika (ale nie jakiegoś konkretnego, chodziło o samą ideę) pojawiły się głosy radnych PiS ubolewające, że nie zostali dopuszczeni do prac komitetu, mimo że takie chęci zgłaszali. Do tego doszły opinie, wyrażone także przez „Wyborczą”, że pomnikowi brakuje płockiego charakteru, że razi brakiem oryginalności, będzie epigońskim powtórzeniem kolumn, jakich pełno na całym świecie. I że pomnik w takim kształcie nie wzbudzi emocji i ciekawości zarówno mieszkańców miasta, jak i turystów.

Kiedy w grudniu pytaliśmy w ratuszu, czy decyzja co do kolumny jest ostateczna, Hubert Woźniak z zespołu medialnego odpowiadał: – Tak. Ten kształt na tym etapie prac nad pl. Narutowicza jest przesądzony. Czy jest ładny? To kwestia gustu. Dzieła Kazimierza Gustawa Zemły – np. pomnik Broniewskiego czy Jana Pawła II w Płocku albo Powstańców Śląskich w Katowicach – wielu osobom się podobają i są wysoko oceniane. Nie jest do końca całkowicie wykluczone że projekt pomnika Obrońców Płocka 1920 roku zostanie jeszcze przez artystę zmodyfikowany. Projektanci pracujący nad koncepcją zagospodarowania pl. Narutowicza muszą pomnik w formie kolumny uwzględnić, ale mają pewną swobodę w jego lokalizacji na wspomnianym placu. Na pewno jest to ważny plac i dlatego staramy się wyłonić jego koncepcję w konkursie. A konsultacje? Nie wydają się potrzebne. Przecież to Społeczny Komitet Budowy Pomnika Obrońców Płocka 1920 roku, składający się z płocczan, stoi za tą inicjatywą. W podobny sposób – mam na myśli: rękami społeczników – powstały pomnik-ławeczka druha Milke na Starym Rynku, sylwetka Miry Zimińskiej-Sygietyńskiej na Tumskiej czy ławeczka z postacią Jakuba Chojnackiego na Tumach. Prezydent Andrzej Nowakowski zdał się na decyzję Miejskiej Komisji Urbanistyczno-Architektonicznej, która dla pomnika w tym kształcie nie wydała negatywnej opinii.

Tymczasem, jak na ironię, w drugiej połowie ub.r. Ministerstwo Obrony Narodowej opracowało program „Kolumny Niepodległości”. I choć firmował go ówczesny minister Antoni Macierewicz, to – jak podaje np. polska-zbrojna.pl – pomysłodawcą jest dr Piotr Łysoń, fizyk, ekonomista i urzędnik państwowy. On sam odwoływał się do „pomników upamiętniających powstanie styczniowe w 1863 roku, które stoją w wielu miejscach, głównie na wschodzie Polski”. MON z kolei wskazywał na akcję na 10-lecie odzyskania niepodległości, kiedy to w całej Polsce wznoszono takie pomniki z orłem, często zrywającym kajdany. Ministerstwo chciało, by w 100. rocznicę odzyskania wolności w kraju stanęło 100 kolumn wedle projektów, które miały być wybrane w konkursie. Projekty (zapowiadano trzy warianty dotyczące wysokości kolumn) miały dostawać zainteresowane gminy, stowarzyszenia, a nawet osoby prywatne. Konkurs jednak zakończył się fiaskiem i nie wiadomo, czy MON wróci do tej sprawy. Jeśli tak i akcja się powiedzie, płocki pomnik już całkiem zniknie w zalewie niemal identycznych kolumn.

Ratusz prosił o opinię, ale z niej nie skorzystał

Pomysł z kolumną nie zachwyca przewodniczącego płockiej Rady ds. Kombatantów i Ochrony Miejsc Pamięci Narodowej Ireneusza Szychowskiego. – To taka XIX-wieczna maniera, wtedy u nas nie można było stawiać pomników figuralnych, więc wszędzie powstawały kolumny dla uczczenia różnych ważnych rocznic – komentuje. – Na jednym z posiedzeń rady, która działa właśnie przy prezydencie Płocka, podjęliśmy uchwałę, w której wskazywaliśmy, że właściwym byłoby ogłoszenie konkursu na projekt pomnika. Bo jeśli oddajemy najładniejszy, najbardziej historyczny plac w mieście, to i pomnik powinien być odpowiedni. O opinię prosił nas ratusz, więc taką właśnie koncepcję sugerowaliśmy prezydentowi.

Sam Szychowski uważa, że bardziej stosowny byłby pomnik figuralny. Taki, który personifikowałby fakt, że miasto obronili jego mieszkańcy, całe społeczeństwo, co jest samo w sobie niezwykłe.

– Kolumna z orłem tego nie oddaje, choć pewnie zajmie mniej miejsca – ironizuje trochę Szychowski. – A ja nie jestem artystą, ale może właśnie artyści mieliby jakąś genialną wizję upamiętnienia tamtych ludzi i wydarzeń. Stanowisko rady jest takie, że chcielibyśmy widzieć inne projekty. Do 2020 r., a więc do 100. rocznicy obrony Płocka, mamy jeszcze trochę czasu, więc można by do tego podejść spokojniej. Bo pomysł z upamiętnieniem sam w sobie jest doskonały, szkoda tylko, że nie udało się stworzyć szerszego frontu dla tego projektu, tak jak to sugerowaliśmy. Rada jednak na pewno do tej sprawy jeszcze powróci.

Poprawnie, ale bez zachwytu

O opinię poprosiliśmy też płockiego architekta, członka Miejskiej Komisji Urbanistyczno-Architektonicznej, która kolumnę z orłem zaopiniowała pozytywnie. Nie zgadza się mówić pod nazwiskiem.

– Pomnik-kolumna nie zachwyca, taki sam mógłby powstać w każdym miejscu i o każdej porze – mówi więc architekt. – Jest powtarzalny i do wszystkiego w zasadzie pasuje. My nie mogliśmy go zanegować na placu Narutowicza, bo zapewniam, że z architektonicznego, urbanistycznego punktu widzenia on tam będzie pasował, bardzo dobrze wpisze się w przestrzeń. Bo kolumna to forma obojętna, neutralna, nie będzie przeszkadzać. Tylko kto się przy niej zatrzyma, zamyśli?

Co więc zamiast kolumny? Nasz rozmówca nie daje jednoznacznej odpowiedzi, choć sam zastanawia się nad pomnikiem barykadą. W ogóle, twierdzi, mogłaby to być jakaś forma przestrzenna, w którą ludzie wkraczają i wchodzą w swoistą interakcję z tymi, dla pamięci których ona powstała. Podaje przykład zwycięskiego projektu polskich architektów, którzy w 2014 r. wygrali konkurs na Narodowy Monument Ofiar Komunizmu ogłoszony przez rząd Kanady.

Przypomnijmy – zwycięski projekt stworzył polski zespół Studio Architecture „Abstrakt", zwany też przez kanadyjskie media Kapusta Team (od nazwiska jednego z architektów). Praca okazała się najlepszą z 20 zgłoszonych do konkursu. Autorzy zaproponowali formę złożoną ze 100 milionów „płytek pamięci” symbolizujących ofiary komunistów na całym świecie. Płytki miały być umieszczone na stojących w rzędach kamiennych tablicach przypominających zgiętą kartkę, najwyższa miała mieć 14,5 metra. Przed tablicami zaplanowano kamienny wizerunek pojedynczej, leżącej twarzą do ziemi ofiary. Chodziło o to, by odwiedzający mogli spojrzeć na pomnik z platformy widokowej, ale także przechadzać się wzdłuż tablic i dotykać płytek. Twórcy tłumaczyli, że pomoże to zrozumieć skalę komunistycznych zbrodni. Podczas ogłaszania wyników konkursu przywołali słowa Józefa Stalina: „Jedna śmierć to tragedia, a milion śmierci to statystyka".

– W takim miejscu nie przechodzi się obojętnie obok „jakichś” płytek, tu się rozumie, że każda z nich to czyjeś stracone życie – podkreśla płocki architekt.

Że ma rację, świadczą choćby reakcje ludzi, także z naszego miasta, którzy w Berlinie zwiedzili pomnik Pomordowanych Żydów Europy. „Czułam strach, czułam grozę, żal, rozmiar tej ogromnej tragedii” – recenzowała w ub.r. młoda płocczanka. Pomnik zajmuje ogromną przestrzeń 19 tys.

m kw. Składa się z aż 2711 (tyle jest stron w Talmudzie) odchylonych trochę od pionu macew-steli różnych wielkości, największa ma 4,7 m wysokości. Tworzą swoisty labirynt z okołometrowymi wybrukowanymi przejściami. Stąpający po nich doświadczają niezwykle silnych emocji. Pomnik został odsłonięty w 2005 r. i już w pierwszym roku zwiedziło go 3,5 mln ludzi.

Może więc i w Płocku warto się odciąć od tradycyjnego pojmowania pomnika i dać szansę wyrażenia idei w sposób niezwykły przez artystów? – Wszystko da się zrobić, ale potrzebny jest pewien ferment, dyskusja, pomysł, myśl intelektualna – konstatuje architekt. – A my właśnie tracimy na to okazję.

Wszystko jest możliwe

Prezydent Nowakowski: – W Płocku powstał komitet działający na rzecz powstania pomnika, który ma upamiętnić bohaterską obronę miasta w wojnie 1920 roku. I konsekwentnie prowadzi rozmowy na ten temat, przedstawia projekty. Było ich kilka, podobnie jak kilka propozycji lokalizacji pomnika. Jedną z propozycji była kolumna z orłem. Miejska Komisja Urbanistyczno-Architektoniczna nie wydała negatywnej opinii. Komitet zaczął więc działać dalej. W międzyczasie Ministerstwo Obrony Narodowej, jeszcze z ministrem Macierewiczem, ogłosiło konkurs na „kolumny niepodległości”, zapowiedziało, że może ich w tym roku powstać nawet 100 w różnych miastach Polski. Ale ogłoszony przez MON konkurs nie wyłonił zwycięskiego projektu.

– Jednak wciąż nic nie jest przesądzone, wzór kolumn może jeszcze powstać i samorządy będą mogły korzystać z niego bezpłatnie – przypominamy.

– Płocki komitet twierdzi, że to mu nie przeszkadza, wręcz mobilizuje do tego, by tutaj pomnik w tym kształcie realizować – odpowiada prezydent. – My natomiast ogłosiliśmy konkurs na zagospodarowanie placu Narutowicza i rzeczywiście, koncepcje muszą ten pomnik zawierać. Na wyniki czekamy do kwietnia. A nie dalej jak w zeszłym tygodniu znów spotkaliśmy się z komitetem, teraz jego przewodniczącym jest pan Marek Chojnacki.

Andrzej Nowakowski podkreśla dwie rzeczy: komitet deklaruje cały czas, że jest w stanie pokryć lwią część kosztów pomnika; dotychczas z publicznych pieniędzy nie poszła na to nawet złotówka. Po wtóre – zarówno inicjatywa, jak i dalsze działania należą do komitetu.

Owszem, tyle że plac, miasto i cała nasza płocka historia jest dobrem wspólnym, nie tylko jednego, działającego nawet w najlepszej wierze, gremium. W imię tej pamięci o płocczanach i ich niezwykłym bohaterskim zrywie, w imię ich wielkiej dzielności, która obficie spłynęła krwią i cierpieniem, może warto dyskutować, by upamiętnienie nie było jednym z setek, jakie widzimy w Polsce i na świecie, ale jedyne i niepowtarzalne jak Oni i Ich czyn? Może nie warto się tak spieszyć?

– Na dziś to jedyny komitet i jedyny projekt – mówi prezydent i od razu zapala zielone światło. – Jeśli będzie wola zmian i wola dyskusji, to wszystko jest możliwe. Tylko trzeba mieć świadomość, że to już niemal ostatnia chwila, kiedy można coś zmienić, by zmieścić się w całym procesie inwestycyjnym.

Niech się więcej osób, środowisk zaangażuje

Marek Chojnacki bardzo chętnie zgadza się na rozmowę. I tak, zgadza się, że kolumn podobnych do tej, jaka miałaby stanąć w Płocku, jest w Polsce i nie tylko mnóstwo.

– Projekt, który obecnie jest dyskutowany, jest już szóstym albo siódmym profesora Zemły – opowiada. – Była np. koncepcja obelisku, z czego zrezygnowaliśmy, a także pomnika w kształcie bramy czy może łuku tryumfalnego, a także monumentu, który jednak zbyt przypominał ten, który stoi na Westerplatte. Od razu powiem, że przeciwko pomysłowi z „kolumnami niepodległości”, forsowanemu jakiś czas temu przez MON, nic nie mam. A że u nas też będzie kolumna? Przecież będzie inna, na tamtych nie zobaczymy Krzyża Walecznych dla Płocka.

A to inne pomysły Gustawa Zemły na uczczenie rocznicy obrony Płocka: Zwycięska barykada...A to inne pomysły Gustawa Zemły na uczczenie rocznicy obrony Płocka: Zwycięska barykada... MATERIAŁY MARKA CHOJNACKIEGO

... obelisk 'Płocki'...... obelisk 'Płocki'... MATERIAŁY MARKA CHOJNACKIEGO

...pomnik kamienny z brązowymi płaskorzeźbami......pomnik kamienny z brązowymi płaskorzeźbami... MATERIAŁY MARKA CHOJNACKIEGO

... i obelisk 'klasyczny'... i obelisk 'klasyczny' MATERIAŁY MARKA CHOJNACKIEGO

Tylko kto, widząc coś, co widzi wszędzie, poszuka tych szczegółów, wyróżników? Wzrok płocczanina i turysty odnotuje tylko jedno: „o, jeszcze jedna kolumna!”. Gdzie w tym kształcie to nasze „naj”, to niezwykłe bohaterstwo mieszkańców miasta sprzed wieku? Marek Chojnacki trochę przyznaje rację, ale i kontrargumentuje: – Mnóstwo ludzi zasługuje na pamięć, na hołd. To mieszkańcy miasta, żołnierze, także Tatarzy, marynarze. Tyle figur trzeba by postawić! To raczej nierealne. Cały Płock był bohaterem, więc pomyśleliśmy, że kolumna z orłem to wyrazi.

Ale przewodniczący komitetu dziś nie upiera się, że pomysł jest jedyny i niezmienialny. I to mimo że sam wykupił projekt od artysty (jest aktualnie jego właścicielem i chce go przekazać miastu jako dar), a 20 tys. zł komitet przeznaczył już na zarezerwowanie marmuru. Bo – jak poinformował Paweł Pietrusiński, uczeń Gustawa Zemły, wykonawca pomnika – dostawca nie mógł już dłużej czekać i blokować sobie inne zamówienia.

– Od początku chciałem, żeby było więcej płockich środowisk w komitecie – przyznaje Chojnacki. – To nie jest sprawa ani jednej partii, ani jednej grupy, to jest taka sprawa, w której wszyscy powinniśmy działać wspólnie, ponad podziałami. Tak jak ponad podziałami w obronie miasta zjednoczyli się nasi przodkowie. Chciałbym więc, żeby wiele ludzi zaczęło głośno mówić o tym pomniku. Jedno, od czego na pewno nie odstąpimy, to sama idea jego budowy, ale jeśli chodzi o kształt, to zmiana jest możliwa, to już zależy od dyskusji – czy się rozwinie, co z niej wyniknie. Jeśli nawet miałaby to pozostać kolumna, to można ciągle zastanawiać się, jakie symbole się na niej znajdą. W najbliższym czasie będziemy chcieli nadać tej sprawie pozytywny rozgłos, zaprosić innych, zaangażować wiele środowisk.

PISZCIE, DZIELCIE SIĘ POMYSŁAMI

To jest taki moment, kiedy należy przestać kontestować pomysł z kolumną po cichu, a naprawdę włączyć się do dyskusji i pracy.

Bo Płock, miasto-bohater, na to zasługuje i tego potrzebuje. Historia zawsze jakoś dziwnie nas pomijała, nawet wydarzenia Czerwca 1976 r. nie są zbyt powszechnie kojarzone także z naszym miastem. O tzw. Bitwie Warszawskiej wiedzą wszyscy, choć to wiedza utkana z mitów, politycznych knowań, przeinaczeń. Słynny „Cud nad Wisłą” wziął się z tego, że ówczesna endecja próbowała usilnie osłabić strategiczne sukcesy marszałka Piłsudskiego. W stolicy nie toczyły się walki, lud warszawski ciągnął masowo do kościołów i modlił się, by Sowieci nie weszli do miasta. Tymczasem o Płocku historycy wspominają jako o niezbyt znaczącym epizodzie wojennym. A jednak to właśnie tu, kiedy nawała bolszewicka wdzierała się do miasta, powodując panikę wśród broniącego go wojska, sami mieszkańcy Płocka wylegli na ulice.

Portal historia.org opisuje to tak: „Podczas gdy w mieście panował chaos, a całe niemal dowództwo znajdowało się na lewym brzegu Wisły, inicjatywę przejęła ludność cywilna wraz z luźnymi, rozbitymi grupami żołnierzy, policjantów i żandarmów.(...) Na ulicach Płocka postawiono 34 barykady, z czego 12 otoczonych zasiekami. Wszystkie one stanowiły samodzielne zapory i walczyły w odosobnieniu. Łączność pomiędzy nimi oraz transport meldunków zapewniali harcerze – dzieci, zaś kobiety zajmowały się opatrywaniem rannych. Na barykadach walczyło łącznie około 400 ludzi, czyli na jedną przypadało niewiele ponad 10 cywilów wyposażonych w erkaemy. Szczęściem, sowiecka artyleria nie mogła w pełni rozwinąć swojego ognia na barykady, aby nie razić swoich żołnierzy. (...) Straty własne były znaczne. Wyniosły one 200-300 zabitych, w tym ok. 100 cywilów, 300-400 rannych i 300-350 zabranych do niewoli, z czego większość została później rozstrzelana. Najmłodszym poległym był 14-letni harcerz Antolek Gradowski. Straty wroga były prawdopodobnie mniejsze. Wynosiły około 240 zabitych, 100 jeńców i około 10 zagarniętych kaemów. W Płocku ponad 800 domów było zniszczonych, mury rozbite, słupy powywracane, a całe niemal miasto rozszabrowane”.

To właśnie za to bezprzykładne bohaterstwo i obronę swojego miasta Józef Piłsudski odznaczył Płock Krzyżem Walecznych – „Za zachowanie męstwa i siły woli w ciężkich i nadzwyczajnych okolicznościach, w jakich się znalazło miasto”. 15 obrońców Płocka uhonorował Orderami Virtuti Militari, a 64 osoby, w tym kilkoro dzieci, harcerzy odznaczył Krzyżem Walecznych.

Po blisko 100 latach tamtym płocczanom jesteśmy winni – niezależnie, z jakiego środowiska pochodzimy – godną pamięć, tak niezwykle wyrażoną, jak Oni byli niezwykli. Także po to, by przypomnieć Polakom o naszym Cudzie nad Wisłą – cudzie umiłowania miasta, wolności, życia.

Oddajemy Wam nasze łamy – piszcie, dzielcie się przemyśleniami i pomysłami. Czekamy na wasze maile: listy@plock.agora.pl. Możecie także kontaktować się z komitetem budowy pomnika: Komitet społeczny „Budowy Pomnika Obrońców Płocka 1920 r.", skrytka pocztowa 21, Urząd Pocztowy nr 12, ul. Wyszogrodzka 161, 09-410 Płock; mail: komitetbudowypomnika1920@gmail.com

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.