"Dancing queen", "Money, money, money", "Waterloo" i wiele innych przebojów szwedzkiego zespołu Abba zagrała w piątek Płocka Orkiestra Symfoniczna pod batutą Tadeusza Wicherka. Razem z płockimi symfonikami wystąpili soliści warszawskiego studia Accantus.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Tu znajdziecie galerię zdjęć ze szkoły muzycznej

Koncert miał bardzo swobodny charakter. Choć różnił się od innych występów POS, publiczności przypadł do gustu, został nagrodzony owacjami.

Przyciągnął liczną widownię. Odbył się dwukrotnie – o godz. 18 i 20.30, a i tak w piątek dostępne były już tylko te wejściówki, które nie gwarantują miejsca siedzącego. To nie zniechęciło wielu osób, które zajęły miejsca poza widownią – na schodkach i rozkładanych krzesłach. Koncert rozpoczął się uwerturą na tematy muzyczne zaczerpnięte z piosenek Abby, a jej pierwszym zagranym w całości utworem było „Mamma mia”. Jak mówił Tadeusz Wicherek – musical o tym właśnie tytule był impulsem do stworzenia tego symfonicznego programu.

Członków zespołu Abba zastąpili soliści: Natalia Piotrowska, Karolina Warchoł, Kuba Jurzyk i Wiktor Korszla. Jeśli ktoś spodziewał się usłyszeć bliskiego podobieństwa do oryginalnych piosenek zespołu, mógł przeżyć niemałe zaskoczenie. Wokaliści zaprezentowali zupełnie inny, bardziej współczesny i rozrywkowy styl, który jednym mógł się podobać bardziej, innym nieco mniej. Soliści śpiewając tańczyli i nadali całości zabawowy ton, inny od wyszukanych symfonicznych utworów.

To samo starał się robić dyrygent, który zachęcał do wspólnego klaskania czy bujania się w rytm muzyki. Przed każdym utworem objaśniał też, o czym jest dana piosenka i opowiadał ciekawostki dotyczące Abby i jej historii. Jak. np. to, że zespół miał problem z wymyśleniem dla siebie nazwy. Najpierw tylko jako żart powstał pomysł, by nazwa odnosiła się do pierwszych liter imion członków grupy – choć ostatecznie właśnie ta propozycja się przyjęła. I tu nie obyło się bez komplikacji, bo tak samo – „ABBA” nazywało się szwedzkie przedsiębiorstwo rybne. Zespół negocjował z firmą nadanie mu praw autorskich do nazwy.

Publiczność bawiła się, klaskając i tańcząc szczególnie podczas piosenek „Super Trouper”, „Waterloo” czy „Dancing queen” – na tej ostatniej wszyscy stali (było już po pierwszych owacjach).

A jeszcze przed samym koncertem przy wejściu czekali wolontariusze z puszkami Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy – w tym dyrektor POS Adam Mieczykowski. Rozdawali serduszka oraz pierniki w zamian za datek na rzecz WOŚP, której 26. finał odbędzie się już w tę niedzielę.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem