Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Sobotni orszak wyruszył z dziedzińca Wyższego Seminarium Duchownego. Stanęła tam scena, przy której zbierali się płocczanie. Tłumy stały przed bramą seminarium i wzdłuż ulicy Nowowiejskiego. – Orszak rozpoczynamy dziś w wyjątkowym miejscu. Tu zbierają się ci, którzy w sposób szczególny odkrywają Jezusa – mówił ks. prałat Marek Jarosz, który otworzył wydarzenie.

Biskup płocki Piotr Libera przypominał, że w tym roku w pielgrzymowaniu towarzyszy nam św. Stanisław Kostka, bo rok 2018 jest mu poświęcony. Przypada w nim 450. rocznica jego śmierci. – Chcemy uczyć się od niego miłości do Jezusa i Maryi. Poniekąd jest on ekspertem od Boga, który stał się malutkim dzieckiem – zaznaczał bp Libera. Płocczan powitał też prezydent miasta Andrzej Nowakowski. Cieszył się, że kolejny rok z rzędu wszyscy jako wspólnota płocka wędrują razem, by oddać pokłon nowo narodzonemu dzieciątku. – Jestem przekonany, że po raz kolejny ten orszak będzie nas jednoczył – dodawał.

Jeszcze przed wyruszeniem w drogę uczestnicy orszaku obejrzeli krótką scenkę „Szopka polska” przygotowaną przez alumnów Wyższego Seminarium Duchownego i młodzież Szkół Katolickich w Płocku. Nawiązywała m.in. do wyboru Karola Wojtyły na papieża, pojawili się w niej też uczniowie grający polskich świętych – m.in. św. Stanisława Kostkę. Po inscenizacji orszak z trzema królami i przy dźwiękach kolęd ruszył ulicami miasta: Kwiatka, Bielską i Jachowicza do Stanisławówki. Tam w kościele wszyscy oddali pokłon Świętej Rodzinie. Kościół wypełnił się po brzegi.

Duchowni podkreślali, że Orszak Trzech Króli to nie teatr, inscenizacja, bo w kościele zaczyna się prawdziwa eucharystia. A biskup dodawał, że trzej mędrcy właśnie tego dnia szukają Zbawiciela. Nawiązywał też do św. Stanisława Kostki, mówiąc, że to imię w Płocku szczególnie zobowiązuje, bo święty urodził się w naszej diecezji, w pobliskim Rostkowie. Tu uczył się znaku krzyża, klękał do modlitwy. – Niektórzy pytają, dlaczego mi tak na nim zależy? Kogo dziś obchodzi szlachcic sprzed 450 lat? Odpowiadam, że nie wolno takich pereł łatwo gubić – wspominał biskup. Przypominał los św. Stanisława Kostki, który wbrew woli rodziców wyruszył do Rzymu, by wstąpić do zakonu jezuitów. Mówił o jego mocnym charakterze i uważał, że to dobry wzór do naśladowania na dzisiejsze czasy, mimo że święty żył ponad cztery wieki temu. Bp Piotr Libera zachęcał też wiernych, by z orszaku nie bali się wracać inną drogą – drogą ideałów.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.