Już w poniedziałek w płockiej Małachowiance odbędzie się ogólnopolska konferencja wieńcząca Rok Rzeki Wisły. - Ten eksperyment jest jak reakcja łańcuchowa. Uderzyliśmy w zapotrzebowanie społeczne, z którego nawet nie do końca zdawaliśmy sobie sprawę. Wyzwoliła się duża energia. Teraz jedna inicjatywa wyzwala kolejną - mówi Robert Jankowski, prezes Fundacji Rok Rzeki Wisły.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

To właśnie staraniem oddolnej inicjatywy, reprezentowanej przez Fundację, Sejm ogłosił rok 2017 Rokiem Rzeki Wisły. Wyzwoliło to dodatkową energię społeczną dla rzeki. Wisła trochę bardziej stała się rzeką dla ludzi – na jej brzegach odbyło się wyjątkowo dużo wydarzeń. Częściej była szlakiem wodnych eskapad.

Konferencja już w poniedziałek! Sprawdźcie, jak można się zarejestrować

Rozmowa z Robertem Jankowskim

Anna Lewandowska: Co – w pana ocenie – pokazuje mijający powoli wiślany rok?

Robert Jankowski: Rok intensywnych wspólnych działań weryfikuje wiele naiwnych poglądów, które jeszcze niedawno wydawały się nam uzasadnione. Na przykład oczekiwaliśmy, że ktoś przygotuje jeden szeroki program na „Wisłę dla ludzi”, a inni będą się mogli z tym zgodzić lub go odrzucić. Tymczasem Rok Wisły żyje sam i nie jest to jeden wielki program, ale często dużo małych, lokalnych działań, które muszą ze sobą współgrać. Myśleliśmy też, zwłaszcza po entuzjastycznym przyjęciu uchwały sejmowej, że różne ministerstwa aktywniej włączą się w działania, każde na swoim poziomie zainteresowania i kompetencji. Tymczasem sprawy najczęściej odbywają się oddolnie, jednak są coraz chętniej wspierane przez samorządy i władze lokalne. Rodzaj i charakter działań w tym roku pokazuje też, jak duże jest osobiste i emocjonalne zaangażowanie Polaków w sprawy rzeki. Że staje się dla nas ważna. Po latach marazmu widać wyraźnie, że chcemy powrócić nad Wisłę i z niej korzystać. Ale też już niekoniecznie tak jak dawniej. Myślę, że ten rok dość wyraźnie wskazał te siły, w których jest energia, i jak z tego korzystać nad Wisłą.

Co ważnego się zadziało?

– To w ogóle taka ciekawostka... bo dla wszystkich to był taki trochę eksperyment społeczny. Dla nas – czy potrafimy jako środowisko wiślaków znaleźć wspólne tematy, które nas nie podzielą. Dla Sejmu – czy ogłaszając tak nietypowego patrona roku, może się zdać na pomysły oddolnej inicjatywy społecznej. Dla samorządów, borykających się na co dzień z tą wielką rzeką. I dla ludzi, którzy Wisłę dopiero odkrywają. I jak w każdym eksperymencie najciekawsze są wnioski najbardziej oczywiste. Przykładowo doskonale funkcjonująca formuła wydarzeń płynących lub toczących się wzdłuż rzeki to po prostu realizacja odwiecznej funkcji łączącej Wisły. Więc powodzeniem cieszyły się takie wydarzenia jak płynący Festiwal Wisły Włocławek-Toruń, Wielki Flis Wiślany – jako cykl różnorodnych spływów, teatr z Płocka z cyklem występów wzdłuż Wisły, Run Wisła, WalkWisła czy BikeWisła – wyczyny sportowe wzdłuż całej rzeki. Świetnie też sprawdziły się wydarzenia lokalne o mocno wiślanym kolorycie – bo to jest spójne z tożsamością poszczególnych miejsc, czyli krzyżujących się od zawsze nad Wisłą ścieżek kultury i integracji. Taka była właśnie ocena pikników, festynów, wycieczek, rejsów z okazji roku Wisły, które zapadły ludziom w pamięć i do których chcą wracać.

Ten eksperyment był jak reakcja łańcuchowa. Uderzyliśmy w zapotrzebowanie społeczne, z którego nawet nie do końca zdawaliśmy sobie sprawę, ale wyzwoliła się duża energia. Teraz jedna inicjatywa wyzwala kolejną.

Czy to wszystko pobudziło rozwój inwestycji?

– Inwestycje to nie temat na jeden rok, ale rok może wystarczyć na podniesienie świadomości i pomóc podjąć decyzje. A samorządy muszą się liczyć z potrzebami mieszkańców. Na przykład ogłoszenie Roku Rzeki Wisły na Mazowszu wzmogło zainteresowanie samorządów, bo czują, że to temat ważny również dla całego województwa. Teraz częściej się patrzy na Wisłę okiem inwestora, ale i dobrego gospodarza. Oddzielnym przykładem jest Warszawa – zawsze samodzielna i energiczna, gdzie realizuje się kilka inwestycji angażujących poważne środki. To jest obraz powrotu stolicy nad Wisłę trwającego już od kilku lat. I to nie tylko bulwary czy mosty dla warszawiaków, ale też projektowane pętle żeglugowe, pływające przystanie, rozwój floty i aktywności, w tym np. bardzo ważne nowe miejsce rozwijania aktywności społecznej, czyli budująca się Przystań Warszawa.

No i powstała Dzielnica Wisła, czyli bulwary, plaże, alejki nadwiślańskie, na których, jak słyszałam, w weekendy pojawia się nawet 50 tys. ludzi.

– To przede wszystkim program miasta realizowany dla ludzi i z ludźmi. W tym roku działania poświęcone promocji powrotu warszawiaków nad rzekę miały też mocne zabarwienie Roku Rzeki Wisły. Jest to dla mnie przykład dobrze zagospodarowanej inicjatywy i współdziałania.

Ciekawa jestem, ilu ludzi w całej Polsce poznał pan, angażując się w tę ideę?

– Co najmniej setki tych, których jestem w stanie pamiętać. Ale dzięki nam Wisłę „przypomniały” sobie tysiące. Wielki Test o Wiśle w telewizji obejrzało chyba ze 2 mln widzów.

Wisła dzika czy żeglowna? Ten dylemat rozgrzewał dyskusje adwersarzy, był obecny także na naszej konferencji w Płocku w czerwcu. Jest bliżej konsensusu?

– Zadaniem Roku Rzeki Wisły nie było rozstrzygnięcie tego sporu. Trzeba to zostawić zainteresowanym stronom, ale tak, by dyskurs odbywał się w przestrzeni publicznej i żeby wszyscy mogli go obserwować, a jak trzeba – reagować. My staramy się tworzyć mechanizm rozmowy idący ku porozumieniu. Sygnalizujemy tematy, o których nie wolno zapominać.

Konferencje, takie jak ta w Płocku w czerwcu i ta w poniedziałek, której jesteście współorganizatorem, to też platforma porozumienia.

– Dla nas Wisła to nie tylko działanie, ale dialog, wymiana informacji, poznawanie i jednoczenie ludzi, którzy myślą podobnie. Konferencje są po to, żeby dać możliwość wypowiedzi – ale w ramach kulturalnej dyskusji, bez blokowania i hejtu. Projekt Obywatel Rzeki Wisły to również wynik spotkań, rozmów – bo tak można się szybko dowiedzieć, co się dzieje na drugim brzegu i czego potrzebują inni znad rzeki. Poprzednia konferencja w Płocku pokazała, że w bezpośrednich kontaktach można się od siebie wiele nauczyć. Na warsztatach były przecież takie sytuacje, że osoba z maleńkiej miejscowości czerpała z tego, co wypracowano w stolicy. Osobiście uczę się bardzo dużo od tych, którzy są najbliżej rzeki, czyli w małych miejscowościach.

Rok Rzeki Wisły dobiega końca. Co dalej?

– My patrzymy na to jak na nowy początek. Poznaliśmy swoją siłę i przedstawiliśmy wartości, którym jesteśmy wierni. Przekonaliśmy siebie i innych, że Wisła jest super, że Wisła jest seksi i trzeba działać dalej, bo to ogromny potencjał do wykorzystania. Mam nadzieję, że np. rozrośnie się Festiwal Wisły, dołączą kolejne miasta, także Płock. Że rozwinie się program odrodzenia szkutnictwa tradycyjnego, czyli wspólne budowanie własnych łodzi – bo to jest fajne hobby i aktywność. Nasza Binduga Warszawska, gdzie budowaliśmy „Szkutę Wiślaną", wyrwała ludzi z ich mieszkań, sprzed telewizorów, z ich osobności. Dzieciaki miały ciekawe zajęcia i chciały wracać. Czuliśmy, że warto się spotykać, działać razem, robić coś fajnego nad rzeką. Chcemy, żeby takich miejsc było nad Wisłą więcej. No i mamy „Dar Mazowsza” – największe na Wiśle centrum aktywności i edukacji na pływającej jednostce tradycyjnej.

Jakie cele stawia sobie teraz fundacja?

– Fundacja Rok Rzeki Wisły zostaje i będzie dalej pełnić swoją misję. Jest otwarta dla wszystkich chętnych. W poniedziałek znów się spotykamy w Płocku, konferencją są zainteresowani ludzie z całej Polski. Liczę na wiele merytorycznych rozmów i wierzę, że znów coś fajnego z tego wyniknie.

Obywatele rzeki Wisły

W poniedziałek, 27 listopada, zapraszamy na ogólnopolską konferencję pn. „Obywatele rzeki Wisły” – rozpocznie się o godz. 9 w auli LO im. Stanisława Małachowskiego w Płocku. Organizujemy ją razem z Samorządem Województwa Mazowieckiego, współorganizatorem jest Fundacja Rok Rzeki Wisły.

Przewidzieliśmy dwa panele dyskusyjne. Pierwszy: „Wisła znów ożywiona”. Wezmą w nim udział społecznicy, którzy opowiedzą o swoich działaniach w 2017 r., angażowaniu lokalnych środowisk, problemach i korzyściach płynących z ożywiania rzeki i jej brzegów. A także o konkretnych planach na przyszłość. W drugiej dyskusji – „Rzeka możliwości” – przedstawiciele i prezydenci miast nadwiślańskich będą pytani m.in. o to, jak kreują atrakcyjność rzeki, czy i jak angażują biznes w przedsięwzięcia związane z Wisłą, czy są gotowi współpracować z innymi miejscowościami w zakresie wspólnego wykorzystania potencjału rzeki.

Żeby wziąć udział w konferencji, wystarczy się zarejestrować: pm-plock2.evenea.pl

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem