Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Mnóstwo informacji o kweście w serwisie specjalnym

– Za ciepło nie było, ale najważniejsze, że nie padało zbyt mocno – mówią wracający z cmentarzy kwestarze. Na godz. 17.45, gdy zliczonych zostało 61 puszek, na koncie tegorocznej zbiórki było już 30 tys. 195 zł.

Tu znajdziecie więcej zdjęć

– Prognoza pogody nieco nas zaniepokoiła – przyznaje przewodniczący rady miasta Artur Jaroszewski, który kwestuje od 2001 r., zawsze z córką. – Stoimy z puszkami przy południowym wejściu, od Kazimierza Wielkiego, na cmentarzu zabytkowym. Może trochę mniej ludzi tamtędy wchodzi, ale jednocześnie mniej tam kwestujących, więc mniejsza konkurencja – żartuje, zdradzając swój sekret Jaroszewski.

Tymczasem z cmentarza wrócił radny Tomasz Maliszewski i chwali się swoim rekordem.

– To moja 11. kwesta, zebrałem 618 zł – oblicza. – Kiedyś to ja podchodziłem do ludzi i prosiłem o datek na odnowienie grobów, a teraz to ludzie sami podchodzą do mnie.

Z kolei Karolina Maćkiewicz – dziennikarka PTV Płocka Telewizja – kwestowała po raz pierwszy.

– Zawsze byłam wolontariuszką Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, więc kwestowanie nie jest mi obce – mówi. – Cieszę się, że tym razem mogłam wziąć udział w akcji, której celem jest renowacja grobów słynnych płocczan. To ważne, byśmy zadbali o pamięć o naszych przodkach. I jak widziałam na cmentarzu mnóstwo osób, czuję tę potrzebę. Ludzie sami chętnie podchodzili i wrzucali datek do puszki.

To się właśnie na przestrzeni tych kilkunastu lat akcji zmieniło. Doskonale wie o tym Krzysztof Lisocki, który mimo że ma dopiero 25 lat, to na koncie już 15 edycji akcji „Ratujmy »Płockie Powązki«”. To jego ojciec – nauczyciel z Ekonomika Wojciech Lisocki, który zmarł w 2010 r., zaszczepił w nim potrzebę udziału w tym przedsięwzięciu. Sam na rzecz tej zbiórki działał od pierwszej edycji.

Dziś Krzysztof Lisocki mieszka i pracuje w Warszawie. Jednak zawsze 1 listopada przyjeżdża do Płocka. Tu ma groby bliskich, ale też nie wyobraża sobie, by tego dnia nie kwestować.

– To już rodzinna tradycja będąca elementem takiego lokalnego patriotyzmu. W dzień zaduszny kwestować będzie mój brat – zapowiada Krzysztof Lisocki. – Przez te lata akcja się zmieniała. Przede wszystkim świadomość odwiedzających cmentarze jest coraz większa. Zdarza się, że ci, co wrzucają datek do puszki mówią mi jakie groby zostały już odnowione. Te krótkie rozmowy są bardzo miłe, ale też skłaniające do refleksji. Po katastrofie smoleńskiej jedna pani powiedziała mi, że rok temu wrzuciła datek do puszki Jolanty Szymanek-Deresz. Pamiętała ją właśnie z tej kwesty.

Po godz. 15 ze swojej jubileuszowej 10. zbiórki wrócił dyrektor Płockiej Orkiestry Symfonicznej Adam Mieczykowski. Jak zwykle zabrał ze sobą syna Wiktora.

– Niepotrzebnie, bo ludzie chętniej wrzucali do jego puszki – żartuje pan Adam. – Młody zebrał więcej, ale w sumie przynieśliśmy prawie 600 zł, więc kwestę uważam za udaną.

Jak zwykle trudno przebić sumę zebraną przez prezydenta Andrzeja Nowakowskiego. Tym razem przyniósł ponad 3 tys. 600 zł. Ale jak mówi, to jeszcze nie koniec. 2 listopada wraca na cmentarz komunalny, by kwestować dalej. Nowakowski przyznaje, że nieco obawiał się reakcji po zamknięciu z powodu przebudowy Bielskiej (prowadzi na cmentarz). Tymczasem spotkał się z pozytywnymi opiniami. – Wiele osób wybrało przyjazd Komunikacją Miejską. Autobusy były zapełnione. Dzięki temu ruch przy cmentarzu był płynny – relacjonuje Nowakowski. – Nawet myślę, że autobusów mogło być więcej, bo podobno w połowie trasy pasażerowie się nie mieścili. W przyszłym roku, nawet jak nie będzie już robót, też będę za tym, by uruchomić tu specjalne linie.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.