W piątkowy wieczór z płockiego nabrzeża wyruszyła parada jednostek pływających w kierunku Winiar. Na pokładzie największego statku, który zabrał gości i grupę wodniaków, były wieniec i wiązanka. Wszyscy płynęli, by oddać hołd zasłużonym w obronie Płocka w 1920 r. marynarzom ze statku Stefan Batory.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Prezes Towarzystwa Przyjaciół Płocka, w ramach którego działa prężna sekcja wodniacka, opowiada o mniej znanym, ale jakże znaczącym epizodzie dotyczącym obrony miasta przed nawałą bolszewicką.

– 18 sierpnia 1920 r. na Wiśle na wysokości Winiar był polski uzbrojony statek Stefan Batory – przypomina Paweł Śliwiński. – Brał udział w ostrzale artyleryjskim bolszewickich oddziałów Gaj Chana, które od strony jaru Brzeźnicy przedzierały się do Płocka. Także one otworzyły ogień w kierunku statku, w efekcie Batory został trafiony kilka razy. Jego dowódca Stefan Kwiatkowski, wówczas podporucznik, specjalnie osadził go na mieliźnie, żeby statek nie zatonął. Marynarze dalej strzelali z ciężkiej broni maszynowej, ale że unieruchomiona jednostka była zbyt łatwym celem, Kwiatkowski zarządził ewakuację na ląd. Marynarze zeszli, zabierając ze sobą karabiny, i dalej prowadzili walkę. Potem nadpłynęły inne jednostki polskie i do późnych godzin wieczornych broniły przyczółków mostowych.

Za bohaterską postawę w obronie miasta i w całej kampanii 1920 r. kilku marynarzy z Batorego oraz ich dowódca zostali odznaczeni Orderem Virtuti Militari. – Kiedy wybuchła druga wojna światowa, Stefan Kwiatkowski był dowódcą stawiacza min Gryf, zginął bohatersko na pokładzie okrętu 2 września 1939 roku – dodaje Paweł Śliwiński.

Płoccy wodniacy już po raz trzeci wypłynęli w rocznicę wydarzeń sprzed 97 lat oddać hołd załodze Batorego. Chcą, by ta tradycja na stałe wpisała się w obchody obrony Płocka 1920 r. Część z nich oraz goście wsiedli na wynajęty specjalnie przez ratusz statek. W kierunku Winiar popłynęli w asyście innych jednostek, reprezentujących całe płockie środowisko wodniackie. W organizację uroczystości bardzo włączyły się np. Płocki Okręgowy Związek Żeglarski, kluby Petrochemia i Morka, w paradzie wzięli udział WOPR-owcy, prywatni armatorzy zrzeszeni w Lidze Morskiej i Rzecznej.

Wszyscy zatrzymali się w miejscu, w którym Batory osiadł na mieliźnie (trzeba pamiętać, że w tamtych czasach rzeka wyglądała zupełnie inaczej). Po wspomnieniach wygłoszonych przez kilka osób na wodę, dla uczczenia wiślanych bohaterów, zrzucono do wody kwiaty. Była minuta ciszy i salut syrenami. Piękna, wzruszająca uroczystość... Płocczanie pamiętają.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem