Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Pamiętacie wielopokoleniową rodzinę, która w koszmarnym pożarze pod koniec listopada zeszłego roku straciła cały dorobek życia? Jak sobie dziś radzi? Po siedmiu miesiącach od tragedii znów byliśmy w Pęszynie, by zobaczyć, jak idzie odbudowa domu.

Przed dramatycznymi wydarzeniami mieszkały w nim właściwie cztery rodziny – cztery pokolenia: seniorzy rodu, czyli Jadwiga i Adam Żółtańscy, ich córki z mężami: Wiesława i Andrzej Kempczyńscy z córką Marleną i wnuczkami Oliwią i Leną oraz Magdalena i Krzysztof z córkami Pauliną i Emilią. Dom składał się z dwóch części: starej – drewnianej i nowej – murowanej, którą zdecydowali się postawić Kempczyńscy, by wszystkim było luźniej i zwyczajnie wygodniej. Wzięli na nią pożyczki – a to w banku, a to w pracy. Zobowiązania zaczęli spłacać we wrześniu.

Zanim murowana dobudówka była gotowa, nadszedł ten fatalny dzień.

PAWEŁ DĄBROWSKI

Zgliszcza i rodzina w rozsypce

Spłonęła cała drewniana część i dach nowej. Czego nie strawił ogień, zniszczyła woda, którą strażacy próbowali opanować żywioł.

PAWEŁ DĄBROWSKI

Zaraz następnego dnia zaczęła się walka o to, co pozostało. Lekko nie było. Koniec listopada, przymrozki, a tu mokre ściany. Ogrzewania brak, a mury trzeba jakoś wysuszyć, by nie weszła pleśń. Grzejniki na butle gazowe chodziły non stop. Pilnym zadaniem było też położenie dachu w murowanej części, by osłonić wnętrze. Tu z pomocą przyszła fundacja Orlen Dar Serca. Oczywiście, trzeba też było usunąć zgliszcza po drewnianej części.

PIOTR AUGUSTYNIAK

Nastał trudny czas dla Kempczyńskich. Jak opowiadała w grudniu pani Wiesława, rodzina była w rozsypce, tymczasowo przeprowadziła się do krewnych, sąsiadów. A tu za niecały miesiąc Boże Narodzenie... Święta też spędzili osobno. Pani Wiesława cały czas miała jednak nadzieję, że uda się to wszystko poskładać.

I nie pomyliła się. Dziś rodzina w większości znów jest razem.

Już dzień po pożarze w płockiej redakcji „Wyborczej” zapadła decyzja – dochód ze sprzedaży bombek na „Choince Dobroczyńców” (to nasza grudniowa akcja charytatywna) zostanie przekazany pogorzelcom z Pęszyna.

W spalonym domu nie będzie Bożego Narodzenia. Choinka dla pogorzelców

Płocczanie złapali za portfele, choinkowe ozdoby kupowały firmy, stowarzyszenia, parlamentarzyści, samorządowcy, osoby indywidualne, a nawet szkoły i przedszkola, które wcześniej same przeprowadzały u siebie zbiórki pieniędzy. I tak ludzie wielkiego serca wpłacili ponad 27 tys. zł.

ARKADIUSZ ADAMKOWSKI

Pieniądze podzieliliśmy na cztery poszkodowane rodziny. W związku z tym, że pani Magdalena z mężem i córkami postanowili przeprowadzić się do teściów do Gozdowa i tam urządzić się na nowo, otrzymali jedną czwartą zebranej kwoty. Reszta, czyli ok. 20 tys. zł, trafiła do Pęszyna, gdzie właśnie trwa odbudowa domu dla pozostałych trzech rodzin.

Pani Wiesława jest wdzięczna za każdą złotówkę.

– Sami nie dalibyśmy rady – przyznaje i dodaje, że gdy dowiedziała się o zbiórce, nie wierzyła, że dostanie pieniądze. – Ktoś miałby je wpłacać, żeby mi pomóc? Nie mogłam uwierzyć, że ludzie będą tacy bezinteresowni. Zarówno ci, co kupowali bombki, jak również mieszkańcy naszej oraz okolicznych wsi, którzy też przeprowadzili zbiórki.

Cały czas jesteśmy zajęci odbudową

Tu znajdziecie więcej zdjęć z odbudowy domu w Pęszynie

– Teraz wiem, że sama też pomogłabym ludziom, którzy znaleźliby się w takiej sytuacji – twierdzi pani Wiesława. – Niby słyszy się o pożarach, widzi się je w telewizji, ale tak naprawdę to trudno zrozumieć tę tragedię, dopóki się jej nie przeżyło. Oby nikogo więcej coś takiego nie spotkało.

Dziś Kempczyńscy już trochę spokojniej mówią o pożarze. Jasne – nie zapomną go, ale obrazy z listopadowego dnia przewijają im się przed oczami coraz rzadziej.

– Może dlatego, że jesteśmy zajęci budową i gospodarstwem – tłumaczy pan Andrzej.

Domostwo wielopokoleniowej rodziny to teraz i plac budowy, i prężnie działające gospodarstwo. Przy wejściu witają nas dwa psy, kilka kotów, koguty, mniejsze i większe kurczaki, gołębie. Aha, kilkuletnia Lenka ma jeszcze chomika Gertrudę. No i przede wszystkim małego brata – Marcela; kiedy wybuchł pożar, jej mama była w siódmym miesiącu ciąży.

Na podwórku leżą jeszcze pozostałości po starym, drewnianym domu.

DOMINIK DZIECINNY

Ale jest też dużo materiałów wskazujących, że prace przy odbudowie idą pełną parą. To już nie te zgliszcza, które widzieliśmy w listopadzie, ale porządny, choć nieskończony jeszcze dom.

Obecnie wszyscy muszą się zmieścić na powierzchni, która ocalała, choć po pożarze również wymagała sporego remontu. Pierwsi do domu wrócili – już w styczniu, jak tylko na murowanej części został położony nowy dach – Wiesława i Andrzej Kempczyńscy. Zaraz po nich – państwo Żółtańscy. A w lutym z powrotem w Pęszynie zamieszkała pani Marlena z trójką dzieci. Do niej prowadzi osobne wejście. Ona z Marcelem są na dole, do dziewczynek wchodzi się po schodach kupionych za pieniądze z „Choinki Dobroczyńców”. Część pani Wiesławy i jej męża jest obok. Na razie małżeństwo ma dla siebie pokój, gdzie dodatkowo stoją jeszcze lodówka i kuchenka. Kuchnia nie została bowiem jeszcze odbudowana. Z salonu wchodzimy schodami (te też mogły być zamontowane dzięki Waszej hojności) na górę.

Tam teraz swój kąt mają seniorzy rodu. Po zakończeniu budowy będzie tu sypialnia Kempczyńskich. Najstarsi przeniosą się natomiast do budowanej właśnie części – w miejscu, gdzie stał drewniany dom. W niej będą pokój, łazienka i właśnie kuchnia. Kiedy?

DOMINIK DZIECINNY

– Mamy nadzieję, że na zimę wszystko będzie gotowe – odpowiada pani Wiesława i dodaje, że zostaną tylko pożyczki do spłacenia. Bo aby wszystko odbudować, trzeba było dobrać trochę kredytu.

Nowe ściany i dach są. Obecnie trwa montowanie ogrzewania. Trzeba jeszcze dom ocieplić, założyć sufit i zrobić wylewkę pod podłogi. Materiały budowlane na ten cel też zostały kupione za pieniądze z „Choinki Dobroczyńców”.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.