Pod katedrą swe namioty rozłożyło rycerskie miasteczko. Nie ma ich może zbyt wiele, ale w każdym można przeżyć fascynującą przygodę.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Jest w miasteczku np. stragan z gęsiami piórami, czerpanym papierem (obok można sobie także taki arkusz „wyczerpać") i... jajkami, winem i sproszkowanymi naturalnymi pigmentami. Czyli wszystkim, co potrzebne było w średniowieczu do produkcji kolorowych tuszy.

Obejrzyjcie zadjęcia

– No tak, księgi wtedy trochę śmierdziały – nie ukrywała bardzo miła pani na straganie, specjalistka od dawnych technik pisarskich. – Perfumowano je, a do atramentu dodawano piołunu, bo wszystkie te księgi były przysmakiem dla szczurów.

Na miejscu można samemu zrobić farbę, napisać coś skrzypiącym piórem, pomalować tarczę, dowiedzieć się wszystkiego o woskowych pieczęciach. Nawet spróbować kaszy z miodem (nie średniowiecznej, ale w średniowiecznym stylu).

Największą atrakcją są organizowane od czasu do czasu pokazy walk. Straganów nie ma w tym roku wyjątkowo dużo, nie ma także tłumów na imprezie. Ale jeśli spytacie o cokolwiek rekonstruktorów – każdy z nich zabierze was w podróż w czasie.

Turnieje i warsztaty średniowiecznych technik różnych będą na Tumach także jutro, w niedzielę.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Czyli 3 Miasto odniosło sukces z prania mózgu tubylcom. Zero potrzeb. Wybito z głowy pochodzenie. Zostały tylko pióra.....
    już oceniałe(a)ś
    0
    0