Ok 30 młodych ludzi zostało zamkniętych na cały weekend w Przetworni przy ul. Synagogalnej 4. Ale nikt nie więzi ich specjalnie - to pasjonaci, którzy biorą udział w pierwszym płockim hackathonie, czyli maratonie programowania. W ciągu dwóch dni, w pojedynkę lub w maksymalnie trzyosobowych grupach, spróbują stworzyć aplikację dla płocczan.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Do hackathonu mogli się zgłosić wszyscy, którzy zajmują się programowaniem, także amatorsko. Każdy będzie mógł wykorzystać otwarte bazy danych płockiego urzędu miasta, które ten udostępnił na potrzeby imprezy. Zadaniem jest stworzenie aplikacji mającej poprawić komfort życia mieszkańców Płocka. Chodzi głównie o aspekty turystyczne i rekreacyjne.

Impreza rozpoczęła się w sobotę rano. Tu obejrzycie galerię zdjęć

– Witam was na pierwszym, wyjątkowym wydarzeniu w Płocku. Kiedy wiceprezydent Jacek Terebus powiedział mi, że będziemy robić hackathon, odpowiedziałem: „Nie wiem, co to jest, ale rób” – zaczął żartobliwie prezydent Płocka Andrzej Nowakowski.

Przyznawał, że spodziewał się mniejszej frekwencji. A tymczasem w Przetworni stawiło się ok. 30 młodych ludzi, co pozytywnie zaskoczyło organizatorów. – Wasza obecność tutaj pokazuje, że był to dobry pomysł. To, co wymyślicie na pewno nie trafi do kosza. Oddajemy w wasze ręce miasto, żebyście swoją inwencją i kreatywnością pokazali, co można zmienić w Płocku na lepsze – dodawał prezydent.

Zdradził, że wśród uczestników jest nawet jego syn, o czym wcześniej nie wiedział.

Jacek Terebus podkreślał, że płocki hackathon jest jedną z pierwszych takich imprez w Polsce. Wspomniał, że Płock kojarzy się z Orlenem, ale poprzez tę imprezę warto pokazać także inne walory naszego miasta. Sugerował, że aplikację można połączyć np. z powstającymi w mieście ścieżkami rowerowymi i wskazać ciekawe miejsca, w których można zatrzymać się na trasie. Miasto do organizacji maratonu zaprosiło też firmę Qumak, której specjaliści są dostępni na miejscu.

Po krótkim wstępie niemal wszystkie drzwi Przetworni zostały zamknięte. Pasjonaci programowania nie wyjdą z budynku aż do niedzieli, do godz. 18.30. W budynku, oprócz stanowisk pracy, mają zapewnioną strefę chillout z cateringiem – mogą zjeść ciepły posiłek, odpocząć i przespać się na leżakach, a nawet skorzystać z masażu. Do pomocy mają także doświadczonych mentorów: Lecha Baranowskiego i Marcina Gossa z firmy Qumak, Piotra Obryckiego z PKP Energetyka i Karola Dworaka z firmy SAP.

Uczestnicy imprezy to właściwie sami młodzi ludzie.

– Interesuję się programowaniem, więc chciałem spróbować swoich sił w hackathonie. Mam pomysł na aplikację związaną ze szkolnictwem, chodzi o porównywanie szkół i zdawalności. Ale jeszcze dokładnie nie wiem, co stworzę – mówił nam Kacper z płockiego „Elektryka".

W trzyosobowej grupie za tworzenie aplikacji wzięli się również młodzi płocczanie: Paweł, Sebastian (aktualnie mieszka w Łodzi) i Kamil (teraz w Poznaniu). – To świetna impreza. Można poznać fajnych ludzi i sprawdzić się. W Płocku jest to zupełna nowość – stwierdził Paweł. Wszyscy troje interesują się programowaniem i tym zajmują się na co dzień. Zgodnie stwierdzili, że mają pomysł na aplikację, ale jest za wcześnie, by go zdradzić.

W niedzielę przyjdzie czas na podsumowanie pracy. O godz. 16 wszyscy uczestnicy zaprezentują swoje projekty. A po obradach jury, ok. 18.30, zostaną ogłoszone wyniki i wręczone nagrody. Są wśród nich wydajny laptop HP, smartfony i bezprzewodowe drukarki.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem