Udział w pochodzie pierwszomajowym to był zaszczytny obowiązek obywatela PRL. Jeśli obywatel wolałby inaczej spędzić ten czas, to nic z tego.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Tutaj znajdziecie całą galerię archiwalnych fotografii

Wielu gorliwych dyrektorów szkół i kadrowych z zakładów pracy z listami w rękach sprawdzało obecność. Wszyscy więc musieli cieszyć się z osiągnięć socjalistycznej ojczyzny na komendę. No chyba że miało się np. usprawiedliwienie z powodu poważnej choroby.

Kto jednak się wyłamał bez powodu, musiał się liczyć z obniżoną oceną ze sprawowania (uczniowie) albo utratą premii lub innymi szykanami w pracy. Co sprytniejsi, owszem, stawiali się na miejscu zbiórki, brali czerwone chorągwie w garść – a potem gdzieś w połowie drogi zwijali szturmówki i cichaczem ruszali w boczną ulicę, prosto do swoich domów.

Zdjęcia pochodzą ze zbiorów Archiwum Państwowego w Płocku, dziękujemy za ich udostępnienie.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Obecnie obowiązkowo należy meldować się ze sztandarami na mszy.
    już oceniałe(a)ś
    2
    0
    Mam nadzieję, że nikt z młodych ludzi nie będzie czerpał wiedzy o latach minionych z tego tekstu. Zlepek stereotypów.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    To były czasy, serce gryzie nostalgia, a duszę ścina lód.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    A zdjęcia z 1 Maja 82r. w STANIE WOJENNYM, są przecież w Muzeum Mazowieckim, 2 błony.........jako Półkowniki......
    już oceniałe(a)ś
    0
    0