Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Co widać ze sterówki barki z kontenerami? Opowiada kapitan - obejrzyjcie krótki film

Kapitan żeglugi śródlądowej i jednocześnie szyper żeglugi bałtyckiej Czesław Błocki twierdzi, że dotychczasowa trasa przebiegła bez przeszkód. – Oczywiście, że Wisła powinna znów być żeglowna, bo szkoda tej uciekającej wody – mówił nam kapitan. – Ale przodkowie zapłakaliby, widząc teraz zniszczenia całej wiślanej infrastruktury, ostróg. Poza silnym wiatrem żadnych problemów nie mieliśmy. Ale biedna teraz jest ta nasza królowa polskich rzek, a jak królowa jest biedna, to i naród biedny.

Barka przybiła do płockiego nabrzeża. Obejrzyjcie zdjęcia

Pchacz Hetman to maszyna wyposażona w system kamer, map, mająca siłę 690 KM. Załogę stanowią trzy osoby, choć – jak zapewnia kapitan – wystarczyłyby w normalnym rejsie dwie. Czesław Błocki narzekał na wieloletnie zaniedbania. Na przykład pod mostem we Włocławku czekała ich „niespodzianka” – podwieszony od spodu wózek technologiczny. Przez niego wyższa jednostka nie zmieściłaby się pod przeprawą. Z kolei na odcinku od Gdańska do Silna, owszem, są znaki brzegowe, ale prawie ich nie widać, bo zarosły je krzaki. Powinny być wycięte.

– Ale ekolodzy nie godzą się na ingerencję w przyrodę, nie spodobałoby się im ogołacanie brzegów z roślinności, niszczenia siedlisk ptaków i innych zwierząt – przypomnieliśmy protesty tego środowiska wobec uczynienia z Wisły drogi wodnej.

– Dolny odcinek rzeki wygląda jak martwy – odpierał kapitan. – Nie ma tam ryb, nie widzieliśmy ptaków. Dopiero tutaj, między Włocławkiem a Płockiem, gdzie woda została spiętrzona przez tamę, Wisła żyje

Uczestników rejsu powitali płoccy wodniacy oraz przedstawiciele ratusza. Tomasz Magdziarz, marynarz rodem z naszego miasta, dodawał: – Jak Wisła nie zostanie uregulowana, stanie się tylko ściekiem. A jeśli w końcu ją uregulują, to znów da pracę ludziom, a Płock będzie miał szansę stać się portem międzynarodowym.

Rejs bowiem został zorganizowany – przy znaczącym udziale marszałka woj. kujawsko-pomorskiego oraz Uniwersytetu im. Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy z prof. Zygmuntem Babińskim na czele – by promować włączenie Wisły w układ międzynarodowej drogi wodnej E-40. Jak powiedział nam prof. Babiński, właśnie dziś, we wtorek, marszałkowie czterech województw: pomorskiego, kujawsko-pomorskiego, mazowieckiego i warmińsko-mazurskiego, podpisali porozumienie w sprawie budowy szlaku wodnego na Wiśle.

Podczas wyprawy kontenerowej odbywają się – bezpośrednio na barce – spotkania zespołów ds. inwestycji na międzynarodowych drogach wodnych E-40 (polskiego odcinka drogi wodnej Bałtyk – Morze Czarne) i E-70 (Morze Północne – Odra – Wisła). To rejs promocyjny, który ma upowszechnić wiedzę społeczeństwa na temat gospodarczego wykorzystania rzek i śródlądowych portów.

Ale też wyprawa ta stała się okazją do przeprowadzenia badań. To już zadanie trojga studentów uniwersytetu w Bydgoszczy – z katedry rewitalizacji dróg wodnych. Jak nam opowiadali, badają głębokość wody i jej przejrzystość, co ma posłużyć do wykonania profilu podłużnego koryta rzeki. Zostanie on wykorzystany z kolei do studium wykonalności budowy kaskady dolnej Wisły, którą przygotuje Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej. Oraz do studium lokalizacyjnego dla portu mulimodalnego (połączone węzły przeładunkowe: wodny, kolejowy i samochodowy), który ma powstać między Bydgoszczą a Solcem Kujawskim.

Dodajmy, że nad bezpieczeństwem wszystkich uczestników tej wyprawy czuwają WOPR-owcy z Włocławka

W środę o godz. 6 rano barka wyruszy z Płocka w dalszą drogę. 27 kwietnia dopłynie do Warszawy, a potem wróci ze swoim ładunkiem do portu wyjściowego. W Gdańsku ma się znaleźć najpóźniej 5 maja.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.